środa, 31 grudnia 2014

J-HORROR: TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ NA PRZYKŁADZIE „THE RING-KRĄG”, CZ. II





J-Horror i (po)nowoczesność

Jak już wspominałem esencją omawianego nurtu jest współistnienie tradycji i współczesności. Współczesność w J-Horrorze wyraża się na dwa sposoby: przez zewnętrzne oznaki jej obecności (czas, miejsce, bohaterowie), jak też przez pewną wizję świata przedstawionego. Przyjrzę się uważnie, każdemu z tych dwóch aspektów występowania współczesności.

Najbardziej zauważalnym jej przejawem jest czas i miejsce akcji. Fabuła filmów przynależnych do J-Horroru rozgrywa się „tu i „teraz”, czyli u schyłku XX w. i w pierwszych latach nowego tysiąclecia w zdecydowanej większości w miejskiej scenerii (wyjątki to np. „Inugami”, „Noroi: Klątwa”, rozgrywające się na prowincji). Zamiast feudalnych rezydencji daimyo czy samurajskich posiadłości miejscem akcji stają się ponure apartamentowce („Dark Water”, „Apartament 1303”), szkoły („Niedobrane połączenie”, „Pray”), czy szpitale („Infekcja”). Miasto-moloch to posępny bohater J-Horroru, toteż twórcy działający w ramach tego nurtu inspirację czerpali nie tylko z rodzimego folkloru, ale także z tzw. urban legends (np. „Hanako”, „The Slith-Mouted Woman”,  „Teketeke”). Zresztą przedstawiona w „The Ring-Krąg” (a wcześniej w powieści Suzukiego) historia „klątwy przeklętego filmu wideo” ma swe źródło właśnie w „miejskiej legendzie” 


Rzecz jasna współcześnie rozgrywające się historie pośród współczesnego, przeważnie miejskiego krajobrazu za bohaterów mogą mieć tylko osoby dobrze nam znane. W filmie Nakaty główną bohaterką jest dziennikarka (podobnie jak w „Death Water”), ale ofiarami klątwy Sadako stają się przede wszystkim uczniowie liceum. I oni też są najczęściej bohaterami J-Horroru, co wydaje się zrozumiałe, skoro największą grupę odbiorców filmów grozy stanowią przeważnie młodzi ludzie. Umieszczenie akcji wielu japońskich ghost stories w szkolnym środowisku staje się często pretekstem do poruszania (chociaż częściej jedynie sygnalizowania) ważkich problemów, dotykających to środowisko takich, jak samobójstwa uczniów czy przemoc szkolna (ijime). Na podobnej zasadzie horrory, rozgrywające się w nawiedzonych domach, nierzadko zahaczają o rodzinne tragedie i patologie, targające tą społeczną instytucją (seria „Ju-on”).  Być może dlatego J-Horrorze groza wdzierająca się w zwyczajne, codzienne życie bohaterów wywiera wpływa na fizyczny wymiar ich świata, ale przede wszystkim na jego wymiar psychiczny a czasem egzystencjalny. Przynajmniej w tych najambitniejszych reprezentantach nurtu.
 


Najciekawszym wyrazem współczesności, bo niosącym za sobą wiele głębszych implikacji, jest włączenie do świata przedstawionego J-Horroru technologii. W „The Ring-Krąg” jest nim przede wszystkim nawiedzony film wideo. Za jego obecnością skrywa się historia prawdziwa, o której dowiedział się scenarzysta horroru Nakaty, Hiroshi Takahashi. Na początku XX w. na Tokijskim Uniwersytecie pracował Tomokichi Fukarai, asystent na wydziale psychologii, żywo interesujący się zjawiskami paranormalnymi, a zwłaszcza zjawiskiem zwanym nensha, czyli tzw. myślografią. Osoba obdarzona tę zdolnością potrafi materializować myśli w formie fizycznej w postaci np. obrazów na kartkach papieru czy kliszy fotograficznej. Fukarai, starając się udowodnić istnienie fenomenu myślografii przeprowadził serię eksperymentów z Chizuko Mifune (protoplastką filmowej matki Sadako, Shizuko), a także z Sadako Takahashi, która podobno potrafiła wpływać myślą na stan nośników obrazu takich jak np. klisza fotograficzna. Owa niezwykła zdolność „prawdziwej” Sadako znajduje odzwierciedlenie w postaci upiornej bohaterki „The Ring-Krąg”, która posiadała jeszcze większą moc: materializowała gniew w postaci „dziwnego” filmu wideo i była w stanie zabić siłą myśli.


Zjawisko nensha, które w obrazie Nakaty pełni istotną funkcję, jest jednak jedynie przykładem i to raczej odosobnionym, na sposób w jaki współczesne onryō przyjmują kontrolę nad technologią. Ponieważ mściwe duchy z kaidan wyposażone w moc władania urządzeniami technologicznie zaawansowanymi są najbardziej znamienną egzemplifikacją koegzystencji  tradycji i nowoczesności. Ōnryo z J-Horroru stały się o wiele bardziej niebezpieczne niż duchy zdradzonych żona samurajów czy ich służących właśnie dlatego, że zemsta zmarłych realizuje się z pomocą technologii.  Horrory z omawianego nurtu, w których pojawia się motyw owej zabójczej mieszanki (duch+urządzenie), określa się mianem tzw. techno-horrorów. Zazwyczaj zalicza się do nich m.in. „The Ring- Krąg”, „The Ring-Krąg 2”, „Puls”, „The Manual” , „Nieodebrane połączenie”, „Ghost System” a także „Sadako 3D”.


Z techno-horrorami wiążą się też wspomniana na wstępie tego podrozdziału wizja świata przedstawionego. Horror jako gatunek jest przede wszystkim gatunkiem rozrywkowym i spora, jeśli nawet większość przedstawicieli nurtu pełni tę funkcję aż w nazbyt gorliwy sposób, niewolniczo postępując zgodnie z konwencją. Niemniej przynależne do podgrupy techno-horrorów obrazy takie jak, „The Ring-Krąg”, „Puls” czy „Nieodebrane połączenie” oferują coś ponad dobrze znane i lubiane postacie i fabularne rozwiązania. To specyficzna wizja świata, w której rzeczywistą grozę wywołują nie bladolice duchy, lecz technologia, która alienuje się wobec ludzi i ludzi wobec siebie samych. Najbardziej przejmująco ten rodzaj wyobcowania, tak przecież doskonale odczuwalny przez mieszkańców współczesnych metropolii, pokazał Kiyoshi Kurosawa w „Pulsie”. Świat techno-horrorów to świat samotności, zaniku międzyludzkich relacji, atomizacji społeczeństwa. Nic zatem dziwnego, że czekać go może tylko apokalipsa: w filmie Nakaty ledwie zasugerowana, a u Kurosawy pokazana. Dlatego też J-Horror (przynajmniej jego „technologiczna” odmiana) nie tyle ukazuje świat współczesny jako nowoczesny, ale także jako ponowoczesny; świat końca historii i człowieka. 


Podsumujmy zatem nasze dotychczasowe spostrzeżenia. Formuła J-Horroru to przede wszystkim szczególny rodzaj symbiozy tradycji i nowoczesności. Z tradycji pochodzą najważniejsi bohaterowie filmów, reprezentujących omawiany tutaj nurt: duchy (niemal obowiązkowo płci żeńskiej). Duchy te niosą ze sobą spory bagaż kulturowy: charakterystyczny wygląd a nawet „psychologię” ukształtowaną przez shintoistyczno-buddyjskie wierzenia i zwyczaje. Swe źródło w tradycji posiadają również tak popularne J-Horrorowe motywy jak: włosy i woda. Niektóre filmy, jak najbardziej modelowy w tym względzie „The Ring-Krąg”, w warstwie stylistycznej wiele zawdzięczają najstarszemu z wciąż istniejących teatrów na świecie  - japońskiemu teatrowi . Nowoczesność to przede wszystkim ludzcy bohaterowie i środowisko, w którym żyją: apartamentowce, szkoły, miejsca pracy. Bezpośrednim punktem stycznym między „starym” a „nowym”, chociaż w zasadzie ograniczonym jedynie do tzw. techno-horrorów, jest technologia. 

Dostaje się ona we władanie mściwych duchów zmarłych i czyni je tym samym niebezpiecznym już nie tylko dla wąskiego grona osób, ale dla całej cywilizacji człowieka. J-Horror na głębszym poziomie odzwierciedla lęk przed utratą kontroli na coraz bardziej wszechobecną i coraz silniej uzależniającą technologią. Nurt J-Horroru materializuje także lęki bardziej „przyziemne”, jak lęk patriarchalnego społeczeństwa przed nieokiełznaną kobiecością. Fabuły horrorów z omawianego nurtu można też rozumieć jako ostrzeżenie przed niewłaściwym, krzywdzącym postępowaniem wobec bliźnich. Rzecz jasna większość przedstawicieli J-Horroru, niestety nie podążała za przykładem „The Ring-Krąg”, „Klątwę Ju-on” czy „Puls” – filmów z drugim dnem, stawiając na konwencjonalne kino rozrywkowe.

Ale kto wie, czy właśnie ten rozrywkowy charakter nie przyczynił się do zmierzchu J-Horroru   

J-Horror: i co dalej? 


 Jak każdy nurt w sztuce, a zwłaszcza w sztuce masowej, także i J-Horror stanął przed tym ważkim pytaniem: co dalej? Konwencje mają bowiem to do siebie, że wcześniej niż później ulegają skostnieniu a ich twórczy potencjał szybkiemu wyczerpaniu. Zmierzch J-Horroru nadciągał z kilku kierunków. Choćby z prozaicznego zmęczenia widzów kolejnymi opowieściami o zemście zza grobu z udziałem długowłosych klonów Sadako i Kayako. Zmęczenie było tym większe, że niejako zwielokrotnione przez naśladowców z innych krajów azjatyckich.  Ale to nie jedyny aspekt zmierzchu J-Horroru.



Niewątpliwy wpływ na rozprzestrzenienie się omawianego w tym artykule nurtu na świat miały amerykańskie remake`i j-horrorowych obrazów. Kino amerykańskie dociera niemal wszędzie, zatem wielu fanów kina grozy, jak choćby polscy, dowiedziało się o J-Horrorze za pośrednictwem Amerykanów. Ale to amerykański rynek stał się także jedną z przyczyn upadku formuły zapoczątkowanej w swej dojrzałej postaci przez „The Ring-Krąg”. Gdy okazało się, że hollywoodzcy producenci hurtowo przerabiają japońskie horrory o mściwych duchach, rodzimi twórcy zaczęli ulegać presji komercji, realizując coraz mniej twórcze horrory. Trzeba bowiem wyjaśnić, że tylko nieliczni przedstawiciele J-Horroru zyskały uznanie u rodzimej publiczności, zatem tak naprawdę docelowym odbiorcą stał się widz zachodni. I dlatego „zbyt” japońskie horrory nie miały szans na dostrzeżenie przez Amerykanów, dlatego poziom ich coraz bardziej się obniżał, by stać się jak najbardziej strawnym dla amerykańskiej widowni. W końcu jednak także i remake`i J-Horrowych przedstawicieli zaczęły nużyć, zatem producenci z Hollywood zaczęli szukać materiałów na przeróbki poza Japonią, znajdując znacznie tańszych twórców w Tajlandii czy na Filipinach. Gdy spadł popyt, spadała też podaż.


Swoją cegiełkę dołożył także sam J-Horror. W poszukiwaniu coraz atrakcyjniejszej formuły, twórcy działający w ramach tego nurtu starali się tę atrakcyjność kreować poprzez włączanie innych stylistyk (np. gore – seria „Ju-on”), przez docieranie do odmiennych niż folklor i literatura źródeł inspiracji (manga, urban legends) czy przez sięganie po różne odmiany horroru (mockumentary - „Noroi: Klątwa”). Nic dziwnego, że J-Horror zaczął zjadać w końcu własny ogon, wypuszczając pastisze („Yu-Rei: Unacanny” - pastisz „Klątwy Ju-on” czy „Nieodebrane połączenie” jako pastisz całego nurtu) i wreszcie parodie („Exte: Hair Extension”). Niektórzy twórcy jak Kiyoshi Kurosawa traktowali konwencję J-Horroru od początku swej przygody z tym nurtem jedynie pretekstowo, realizując horrory tylko powierzchownie w popularnej formule. Wszystkie te zabiegi doprowadziły do coraz większego zacierania się granic konwencji i charakteru J-Horroru, a tym stopniowego zanikania.


A jednak, chociaż o nurcie tym piszę w czasie przeszłym, nie sposób nie docenić wpływu, jaki J-Horror wywarł na światowe kino grozy. Współczesny świat to globalna wioska, zatem każde głośne wydarzenie odbija się szeroki echem na świecie. Wkrótce zatem formułą, na którą japońscy widzowie zareagowali wypełnionymi salami kinowym, zainteresowali się inni:  Koreańczycy, Hongkończycy, a także przedstawiciele krajów Azji Południowej i Środkowej (Indie). Chociaż najistotniejsze ze względu na swój zasięg okazała się reakcja amerykańskich producentów. Bo jeśli spłycali swymi wersjami japońskie oryginały, to jednocześnie – trzeba im to przyznać - nadali fenomenowi J-Horroru światowy rozgłos.


Wielu twórców z różnych części świata (aczkolwiek Azja Południowo-Wschodnia dominuje), niespecjalnie przejmując się nikłą wartością artystyczną ostentacyjnych podróbek popularnej formuły, wciąż ją wykorzystuje. Do tego grona dołączyli ostatnio Chińczycy, których kino grozy coraz prężniej się rozwija. W tym sensie J-Horror a w każdym razie niektóre elementy jego konwencji wciąż są obecne w azjatyckim kinie grozy jako wtórne naśladownictwo. Ale przecież wspomniałem o epoce globalizmu, zatem zemsta zza grobu, niespokojne duchy a zwłaszcza estetyka subtelnej grozy,  pojawiają się nie tylko w horrorze z Azji, ale także w kinie amerykańskim („Sinister”, w którym nawiedzony jest... amatorski film z „domowej kinoteki”) czy europejskim (np. nowa fala hiszpańskich ghost stories).

Od czasu do czasu pojawiają się próby wskrzeszenia konwencji J-Horroru w jego ojczyźnie. W 2010 r. Hiroshi Takahashi, jedna z najbardziej zasłużonych dla omawianego nurtu postać (obok Takashige Ichise, Hideo Nakaty i Takashiego Shimizu) zrealizował „Strach”(„Kyôfu”); w 2011 r, pojawił się sequel „The Ring-Krąg”: „Sadako 3D”. Ale filmy te potwierdziły, że jeszcze nie nadszedł czas na comeback. Inna sprawa, że artystycznie były to średnio udane albo w ogóle chybione propozycje („Sadako 3D”). Niemniej biorąc pod uwagę fakt, że J-Horror wciąż istnieje w wersji „naśladowczej” poza Japonią i że impet j-sploitation - nurtu spod znaku „The Machine Girl” i „Helldriver” - coraz bardziej traci na sile, nie ogłaszałbym  bezdyskusyjnej śmierci J-Horroru. Może Sadako tylko czeka w uśpieniu, by znów wypełznąć z telewizora? 


Ps. Cytat z „Kwaidan. Opowieści niezwykłe” Lafcadio Hearn`a, w przekł. J. Rzewuskiego, Łodź 1984, s. 47.

Źrodła:
David Kalat, Definitive Guide To The Ring, The Grudge and Beyond, Vertical, New York 2007,
Ernest Mathijs & Jamie Sexton, Cult Cinema,Willey-Blackwel, Chichester 2011,
Aneta Pierzchała, Japońskie duchy [w] (pod red) T.Rutkowska, Kwartalnik filmowy 51/2005. 
Colette Balmain, Inside the Well of Loneliness.Towards a Definition of the Japanese Horror Film – tekst dostępny pod adresem:  http://www.japanesestudies.org.uk/discussionpapers/2006/Balmain.html,
Sara L Sumpter, From Scrolls to Prints to Moving Pictures:Iconographic Ghost Imagery from Pre-Modern Japan to The Contemporary Horror Film – tekst dostępny w formacie PDF pod adresem: http://ue.ucdavis.edu/explorations/2006/sumpter.pdf ,
Wywiad z Hideo Nakatą – dostępny pod adresem: http://stopklatka.pl/-/6656236,rozmowa-z-hideo-nakata-tworca-the-ring-krag-2-
http://en.wikipedia.org/wiki/Onry%C5%8D
http://en.wikipedia.org/wiki/Nensha

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza