O co chodzi?
Filipiny, styczeń 1945 r. Armia Cesarstwa Japońskiego po serii druzgocących porażek w walce z Amerykanami znajduje się w całkowitym rozbiciu. Zdziesiątkowane oddziały zmierzają do miejsca zgrupowania wojsk, gdzie ma nastąpić ich odwrót. Wśród żołnierzy jest chory na gruźlicę starszy szeregowy Tamura. Tamura trafia wpierw do chaty zamienionej na szpital polowy, nie zostaje jednak przyjęty z powodu braku miejsc. Gdy chata zostaje zbombardowana, Tamura kontynuuje wędrówkę, docierając do opuszczonej filipińskiej wioski. Następnie dołącza się do trojga żołnierzy. Podczas próby przeprawy przez drogę Tamura oraz resztki różnych, rozbitych oddziałów zostają zaatakowane przez amerykańskie czołgi. Wszyscy zostają zabici z wyjątkiem Tamury. Coraz bardziej głodny, wyniszczony przez chorobę i trudy wędrówki spotyka w końcu Nagamatsu i Yasudę, żołnierzy, których poznał, gdy próbował dostać się do szpitala. Dwaj mężczyźni radzą sobie z głodem, polując na „małpy” i jedząc ich mięso. Wkrótce Tamura odkrywa, że „małpami” są samotni wycieńczeni japońscy żołnierze.
Wojna, to taka ludzka rzecz
Albert Einstein był nie tylko jednym z najwybitniejszych fizyków w dziejach nauki, twórcą teorii względności i geniuszem, lecz także słynął ze swych pacyfistycznych poglądów. „Jakże podła i nikczemna wydaje mi się wojna!” – zwykł mawiać, nie kryjąc swej odrazy dla wszelkich militarystycznych aspektów cywilizacji. Zdawał sobie jednak sprawę, że w naturze człowieka, odziedziczonej po czasach pierwotnych, leży walka. Dlatego także i on jest autorem i tego zdania: „Dopóki na świecie będzie istniał człowiek, będą też wojny”. Agresja, którą Zygmunt Freud łączył z popędem śmierci, Tanatosem, jest bowiem immanentną częścią ludzkiej natury, w której zwierzęce pierwiastki są pozostałością po ewolucyjnym rodowodzie człowieka. Niegdyś agresja, wyrażająca się w walce, była koniecznością życiową – żeby zdobyć nowe bogatsze w pożywienie tereny, by odeprzeć atak wrogiego plemienia czy dzikich zwierząt. Lecz rozwój cywilizacyjny zmienił charakter ludzkiej agresji, a na pewno jej zasięg. W czasach pierwotnych starcia wrogich plemion miały charakter lokalny, w czasach nowożytnych wojny toczyły ze sobą całe narody a zasięg obejmował olbrzymie obszary kontynentu a nawet - jak podczas II wojny światowej - niemal cały świat. Nie zmieniło się tylko jedno. Czy to konflikt lokalny czy światowy, każda wojna niesie ze sobą ofiary. Im większy jej zasięg, większe siły w jej prowadzenie zaangażowane, tym więcej ofiar. Każde zwycięstwo ma bowiem smak krwi.





























