środa, 13 stycznia 2010

A DEVILISH MURDER (Korea Płd., 1965)



ZAPOMNIANY KLASYK

 Koreański horror narodził się w 1924 r.. Pierwszym koreańskim horrorem była „Jang-Hwa and Hong-Ryeon” (reż. Kim Hyeong-hwang), czyli pierwsza filmowa adaptacja legendy o dwóch siostrach i złej macosze. Współczesny widz zna tę historię ze swobodnej ekranizacji Kim Ji-woona, „Opowieśc o dwóch siostrach” (2003 ). „A Devilish Murder” nie jest jednak adaptacją słynnej legendy, lecz klasyczną ghost story w reżyserii Lee Yongmina. Bohaterką filmu (Do Geum-bong, zwana „koreańską królową horrorów”) jest młoda, skromna małżonka, która dość szybko naraża się, romansującej z lekarzem teściowej. Krzywym okiem na dziewczynę spogląda także jej kuzynka, pracująca jako służąca. Obie kobiety zaczynają spiskować przeciw bohaterce, czego skutkiem jest jest otrucie młodej małżonki. Z chwilą śmierci duch dziewczyny przenosi się do ciała kota. Pod tą postacią bohaterka powraca, by zemścić na tych, którzy ją zdradzili i zamordowali.

Z łatwością dostrzeżemy w„A Devilish Murder” inspiracje filmowymi dokonaniami mistrza japońskiego kina grozy, Nobou Nakagawy. W filmie Lee pojawia się znany z „Opowieści o duch z Yotsuya”, motyw podstępnie otrutej bohaterki, której twarz ulega oszpeceniu. Zdradzona i osamotniona dziewczyna popełnia samobójstwo, zaś jej duch odradza się w ciele kota. Podobnie dzieje się z bohaterką „Black Cat Mansion” Nakagawy - zhańbiona i opuszczona, powierza swą zemstę kotu. Podobieństwa nie psują odbioru „A Devilish Murder”, który uwspółcześnia historię i rozbudowuje o liczne podteksty erotyczne, niemal nieobecne w horrorach Nakagawy. Obraz Lee fabularnie jest nieco chaotyczny (zwłaszcza na początku) a techniczne niedoróbki wskazują, że twórcy dysponowali mikroskopijnym budżetem. Nie wymagajmy jednak za wiele. Koreańskie kino dopiero wychodziło z okresu niemowlęctwa.

FRAGMENT FILMU

Brak komentarzy :

Publikowanie komentarza