Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILIPINY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą FILIPINY. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 czerwca 2015

100 GREATEST ASIAN HORROR MOVIES - w jednym poście



Ponad dwa lata temu zdobyłem się na spory wyczyny i stworzyłem subiektywną listą 100 najlepszych azjatyckich horrorów. Wedle mojej wiedzy rzecz bez precedensu w polskim internecie, więc pomyślałem, że warto do niej wrócić i znacznie lepiej ją wyeksponować na blogu. Ponieważ oryginalnie lista ta była publikowana aż w pięciu częściach pomyślałem, że wygodniej i sensowniej będzie zebrać ją w jednym poście. I tak też uczyniłem. Zastanawiałem się także nad aktualizacją jej treści, ale ostatecznie dwa lata od jej opublikowania to zbyt mały upływ czasu, aby doszło w tym zestawieniu do jakichś znaczących zmian. 10 lat, no może pięć lat to już lepszy czas na nowe pozycje na liście.

Jeszcze tylko tak drobna uwaga: w niniejszym poście zamieściłem jedynie tytuły wyróżnionych filmów wraz z odnośnikami do poszczególnych oryginalnych części, w jakich to zestawienie umieszczałem na blogu. Warto kliknąć na owe odnośniki, aby zapoznać się z komentarzami do każdego z wymienionych obrazów. Mogą się one okazać pomocne zwłaszcza osobom, które zechciałby skonfrontować swój gust z moim.

A zatem jeszcze raz, ale w nowej odsłonie 

wtorek, 13 grudnia 2011

FILIPIŃSKIE KINO GROZY Cz. 2: Filipińskie wampiry i potwory Romero




Trzecim z najpopularniejszych nurtów w filipińskim kinie grozy są horrory, które moglibyśmy nazwać „wampirycznymi”. Nie jest to grupa filmów jednorodnych, bo pojawiają się w niej także produkcje z wątkami demonicznymi, jak również nie brakuje w nich straszydeł, nawiązujących do lokalnych legend i mitów. Jednym z pierwszych przedstawicieli tego nurtu jest komediowy „Mga manugang ni Drakula” (reż. Artemio Marquez ,1963), w którego tytule imię najsłynniejszego wampira w dziejach kina nie pojawia się bez powodu. Na Filipinach zrealizowano całkiem pokaźną liczbę horrorów, których bohaterem był transylwański hrabia. Filipiński Dracula po swym słynnym filmowym przodku, wypromowanym przez horrory z Universalu, odziedziczył długą pelerynę ze stojącym kołnierzem i ostre kły oraz, oczywiście, głód krwi. W postać słynnego wampira wcielił się we wspomnianym filmie a także m.in. w „Drakula Goes to R.P.” (reż. Tony Cayado, 1973) wielki gwiazdor kina filipińskiego, Dolphy (właściwie: Rodolfo Vera Quizom), który nazywany był „Królem Komedii”, bo choć występował w filmach różnych gatunków, to komedie przyniosły mu największą popularność. Filipińczycy nakręcili także żeńską wersję słynnego wampira pod tytułem „Drakulita” (reż. Consuelo P. Ostrio, 1969). Najbardziej jednak charyzmatyczną, porównywaną z kreacją Christophera Lee postać wzorowaną na Draculi stworzył Ronald Remy w „The Blood Drinkers” (1964) Gerardo de Leona. Nieco dalej wrócimy do tego filmu.

środa, 7 grudnia 2011

FILIPIŃSKIE KINO GROZY Cz. 1: Diabły i aswangi



Film jest jedną z najbardziej popularnych form rozrywki Filipińczyków. Filipińskie kino to także ogromny przemysł, zatrudniający dwieście sześćdziesiąt tysięcy osób i generujący rocznie około pół biliona PHP (filipińskich peso) (1). W latach 50. produkowano nawet do trzystu pięćdziesięciu filmów rocznie, by 2007 r. liczba filmów spadła do trzydziestu w ciągu roku (2). Zmniejszenie produkcji jest skutkiem recesji z połowy lat 90., która dotkliwie dotknęła kraje azjatyckie, lecz także efektem ogromnej popularności telewizji oraz zagranicznych produkcji (głownie amerykańskich). Na szczęście rozwój technologii pozwalającej tanio kręcić filmy sprawił, że coraz  więcej słychać o kinie niezależnym i eksperymentalnym. Rząd pracuje również nad ustawami, które mają wesprzeć rodzimy przemysł filmowy (3).

Horror na tle całości kina filipińskiego nie prezentuje się nadzwyczajnie. Choć pod względem ilości produkowanych filmów z tego gatunku Filipińczycy ustępują jedynie Japończykom (tylko w 2009 r. na ekranach kin pojawiło się osiem premierowych horrorów), to pod względem jakości są to produkcje wybitnie komercyjne, w większości reprezentujące kino klasy B, a czasem nawet i z dalszych liter alfabetu. Wiele jednak z tych pozycji zyskało status dzieł kultowych i wiele z nich warto poznać bliżej.