Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SERYJNY MORDERCA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SERYJNY MORDERCA. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 marca 2015

RED TO KILL (Yeuk saat, Hongkong, 1994)



Yeuk saat (1994) on IMDb

®®®®®®®®®® 8/10


Cheung jest opiekunką społeczną zatrudnioną w miejscowym ośrodku pomocy osobom upośledzonym. Ming Ming jest niedorozwiniętą (ale bardziej emocjonalnie niż umysłowo) uroczą dziewczyną, która po tragicznej śmierci ojca w wypadku samochodowym została zupełnie sama. Cheung postanawia przyjąć ją do ośrodka, w którym pracuje. Ming Ming zostaje serdecznie powitana przez podopiecznych Cheung oraz przez szefa ośrodka, Chana. Dziewczyna w szybkim czasie zdobywa sympatię innych chorych osób a także opiekunów. Spokój podopiecznych zakłócają mieszkańcy bloku, w którym mieści się centrum pomocy osobom upośledzonym. W okolicy mają miejsca brutalne gwałty na kobietach zakończone śmiercią ofiar. Mieszkańcy twierdzą, że zbrodni dopuszcza się któryś z pensjonariuszy ośrodka. Nie mylą się wielce. Sympatyczny, z troską dbający o swych podopiecznych Chan jest w rzeczywistości faktycznym sprawcą gwałtów popełnionych w okolicy. Chan wyniósł z traumatycznego dzieciństwa uraz – reaguje wściekłością a jednocześnie pożądaniem - na kolor czerwony. Wszystkie zamordowane kobiety nosiły ubrania w tym właśnie kolorze. Kiedy Ming Ming, podczas konkursu artystycznego, tańczy w czerwonej sukience, Chan wpada w szał. Stara się nad nim zapanować, ale ostatecznie górę biorą jego mroczne instynkty.

poniedziałek, 9 marca 2015

ZABIJANIE JEST JAK GRA: Historia seryjnego mordercy Tsutomu Miyazakiego, Cz II.





ciąg dalszy artykułu O SERYJNYM MORDERCY TSUTOMU MIYAZAKIM


UWAGA: Tekst zawiera treści tylko dla dorosłych! 




Erika

Erika Namba wracała z domu przyjaciółki, kiedy wypatrzył ją Miyazaki. Zwabił czterolatkę do swojego sedana. Dziewczynka cały czas płakała, więc zjechał na parking przy Młodzieżowym Domu Przyrody w Naguri. Powiedział Erice, żeby rozebrała się na tylnym siedzeniu, a potem zaczął ją fotografować. Na moment światła parkującego obok samochodu oświetliły twarz Miyazakiego. Erika znów zaczęła szlochać. Morderca nie czekał dłużej: chwycił ją za gardło. Dziewczynka rozpaczliwie szarpała się, ale po chwili przestała się ruszać. O godz. 7.00 wieczorem, jego trzecia ofiara była martwa. Miyazaki starannie owinął ciało w prześcieradło i umieścił je w bagażniku. Potem wyrzucił jej ubrania w lesie, za parkingiem i odjechał. 

Nie ujechał jednak daleko. Po kilkuset metrach Nissan Langley utknął w drogowej koleinie. Miyazaki włączył więc światła awaryjne. Po chwili przy jego samochodzie pojawiło się dwóch mężczyzn, którzy zaoferowali swą pomoc. Miyazaki nie stracił zimnej krwi. Pozwolił nieznajomym, nieświadomym z kim mają do czynienia, wypchać sedana. Miyazaki wsiadł, i bez słowa podziękowania, odjechał. 

wtorek, 24 lutego 2015

ZABIJANIE JEST JAK GRA. Historia seryjnego mordercy Tsutomu Miyazakiego, Cz.I




UWAGA: Tekst zawiera treści tylko dla dorosłych


Mari nie wraca do domu

Krótko po godzinie 15, w dniu 22 sierpnia 1988 roku, czteroletnia Mari Konno opuściła dom w kompleksie apartamentowców Iruma, w prefekturze Saitama, by pobawić się z przyjaciółką. O godz.18:23, gdy dziewczynka nie wróciła do domu, architekt Shigeo Konno, zadzwonił na policję, aby zgłosić zaginięcie córki. W tym samym czasie, w oddalonym o 50 km. ciemnym lesie, na dziecięcej szyi Mari zaciskały się dłonie mordercy. 

Kilka godzin wcześniej dziewczynka wracała samotnie do domu, gdy nagle w jej pobliżu zatrzymał się sedan Nissan Langley. Z samochodu wysiadł mężczyzna, który podszedł do Mari. „Nie chcesz pojechać gdzieś, gdzie jest fajnie?” zapytał. Mari skinęła głową i chwyciła nieznajomego za rękę. Wsiedli do auta i odjechali. Podczas gdy Mari zabawiała się przyciskami samochodowego radia, mężczyzna ruszył drogą krajowa nr 16, w kierunku Hachioji, położonym w zachodniej części Tokio. Tuż przed dotarciem do mostu Musashino, skręcił w prawo, na drogę prowadzącą w kierunku Itsukaichi. Półtorej godziny po tym, jak opuścił Irumę, samochód zatrzymał się na wąskiej leśnej drodze w pobliżu elektrowni Shintama, która majaczył w oddali niczym potężny monument. 

sobota, 15 listopada 2014

KILLERS (Killers, Indonezja/Japonia, 2014)



 Killers (2014) on IMDb
MOJA OCENA: 7 +/10


 Inside us lives a killer
/tagline filmu/


O co chodzi?

Fabuła „Killers” to dwa równoległe wątki, które znajdują zwieńczenie we wspólnym finale. Bohaterem pierwszego z nich jest seryjny zabójca: Japończyk, Shuhei Nomura, który zwabia do swego położonego na odludziu, ekskluzywnego domu młode kobiety. Torturuje je a następnie w brutalny sposób zabija. Nagrywa ostatnie chwile życia swych ofiar a następnie umieszcza nagranie w internecie. Jego snuff movies są oglądane na całym świecie także w oddalonej o tysiące kilometrów Indonezji. Na jedno z nagrań Japończyka natrafia, drugi z bohaterów,  mieszkający w Dżakarcie, dziennikarz Bayu Aditya.  Mężczyzna ma obsesję na punkcie doprowadzenia przed sąd skorumpowanego polityka, Dharmę, który dzięki swym wpływom wymyka się wymiarowi sprawiedliwości. Dziennikarz próbuje także bezskutecznie scalić rozbitą rodzinę. Wszystko się zmienia, gdy któregoś dnia Bayu przypadkiem zabija dwóch złodziei. Znajdując się pod wpływem szoku dziennikarz nagrywa na komórkę ich agonie a następnie umieszcza film z nagraniem w sieci. Tym sposobem ściąga na siebie uwagę Nomury, który nawiązuje kontakt z Bayu. Japończyk manipuluje mężczyzną, podsyca jego nienawiść do Dharmy. W końcu dziennikarz naciąga na głowę kominiarkę i uzbrojony w pistolet rusza na krucjatę przeciw prominentnemu politykowi i jego ludziom. To początek chorej gry między Noumurą a Bayu znaczonej krwawą, brutalną przemocą.

niedziela, 25 maja 2014

THE FIVE (Deo piibeu, Korea Płd, 2013)



MOJA OCENA: 8/10

O co chodzi?

Eun-ah wiedzie szczęśliwe życie u boku kochającego męża i kochanej córki, Ga-yeong. Wszystko się zmienia, gdy pewnej nocy w domu bohaterki zjawia się uzbrojony w kij baseballowy nieznajomy mężczyzna. Brutalnie morduje jej męża oraz na oczach kobiety zabija córkę Eun-ah, ona sama uchodzi z życiem tylko cudem. Po długim pobycie w szpitalu i rehabilitacji Eun-ah wraca do życia, ale jest sparaliżowana od pasa w dół, porusza się na wózku inwalidzkim a siłę do przeżywania kolejnego dnia daje jej żądza zemsty. Gdy zaczyna zdawać sobie sprawę, że sama nie jest w stanie wytropić i pojmać mordercę, obmyśla plan. Nawiązuje znajomość z lekarzem, który zajmował się nią podczas jej pobytu w szpitalu. Dzięki niemu dociera do osób, które bezskutecznie oczekują na przeszczep narządów dla swych bliskich lub dla siebie. Eun-ah zbiera grupę czterech takich osób, którym ofiaruje swe ciało na przeszczepy pod warunkiem, że pomogą jej wytropić, złapać i dostarczyć zabójcę jej rodziny. Tymczasem w Seulu giną kolejne młode kobiety. Ślad prowadzi do pewnego awangardowego rzeźbiarza...

sobota, 14 grudnia 2013

ANGEL DUST (Enjeru dasuto, Japonia, 1994)



Angel Dust (1994) on IMDb

O co chodzi?

W każdy poniedziałek punktualnie o godzinie 18.00 w tokijskim metrze popełniane są morderstwa. Nieuchwytny zabójca, wykorzystując tłum podróżnych, wstrzykuje młodym kobietom śmiertelną truciznę. Do sprawy seryjnego zabójcy skierowana zostaje doktor psychologii Setsuko Suma, specjalistka w zakresie psychopatologicznych osobowości. Psycholog posiada także rzadki rodzaj empatii pozwalającej jej utożsamić się z umysłem zabójcy. Śledztwo okazuje się wyjątkowo trudne, a „dar” Setsuko jeszcze bardziej utrudnia jej prowadzenie sprawy. Tymczasem przybywa ofiar i dr Suma zwraca się o pomoc do swego byłego męża dr Aku Reia, eksperymentującego na umysłach pacjentów. Aku udziela kilku wskazówek Setsuko, ale jednocześnie kobieta coraz bardziej zaczyna podejrzewać ex-męża, że jest odpowiedzialny za zbrodnie. Eksperymenty dr Reia służą w istocie zdobyciu kontroli nad umysłem pacjenta. Setsuko ma przeczucie, że Aku kontroluje także jej, coraz bardziej skołatany, umysł. Nic nie jest pewne, poza tym, że kolejną ofiarą seryjnego mordercy ma stać się dr Suma.

sobota, 12 października 2013

VAMPIRE (Vampire, USA, 2011)



O co chodzi?

Seatle, czasy współczesne. Simon Wells jest dwudziestoośmiolatkiem, który pracuje jako nauczyciel biologii. Mieszka samotnie z matką i jest chory... odczuwa niepohamowany głód ludzkiej krwi. Aby ją zdobyć nawiązuje znajomości na forach internetowych dla samobójców z ludźmi, którzy pragną umrzeć. Chętnych nie brakuje: większość z nich to młode dziewczyny, które straciły sens życia. Simon umawia się z nimi na przedmieściach Seatle, a następnie przekonuje, aby zgodziły się zginąć pierwsze i aby przystały na jego metodę uśmiercenia: upuszczenia krwi do wielkich słojów. Gdy z samobójczyni zostaje wyssana cała krew, Simon upija się nią i rozpoczyna „polowanie” na następne ofiary. Wkrótce o „wampirze” zabijającym młodekobiety i wypijającym ich krew robi się głośno w mieście, lecz Simon nie zaprzestaje swej działałności. Ale stara się zyć „normalnie”. Poznaje zaborczą i zazdrosną Laurę, która zdaje się mieć obsesję na punkcie Simona. Nawiązuje znajomość także z jedną ze swych potencjalnych ofiar, która ukrywa się za internetowym nickiem Biedronka. Miedzy nimi dwojgiem zaczyna rodzić się uczucie miłości. Tymczasem zazdrosna Laura zaczyna podejrzewać mężczyznę, że ukrywa przed nią mroczny sekret.

piątek, 20 września 2013

MISSING (Sil Jong, Korea Płd, 2009)




Missing (2009) on IMDb


O co chodzi?

Hyeon-jeong oraz młodsza, Hyeon-ah są rodzonymi siostrami. Młodsza z sióstr ma jednak dosyć niańczenia przez starszą, wyrywa się wraz młodym mężczyzną na wieś. Na wsi w domku należącym do sześćdziesięcioletniego Pan-gona, właściciela niegdyś dobrze prosperującej, a dziś znajdującej się w ruinie, restauracji. Dziewczyna od razu zwraca uwagę na dziwne zachowanie starszego mężczyzny ostentacyjnie gapiącego się na jej zgrabne nogi. Mężczyzna zbywa utyskiwania Hyeon-ah żartem. Wkrótce jednak osobiście przekonuje się, że intuicja nie myliła dziewczyny. Pan-gon morduje mężczyznę a następnie obezwładnia dziewczynę i zamyka w metalowej klatce. Od tej pory dla Hyeon-ah zaczyna się prawdziwa gehenna. Upokarzana, codziennie w brutalny sposób gwałcona, bita oraz torturowana marzy tylko tym, żeby przeżyć. I żeby odnalazła ją Hyeong-jeong. Starsza siostra zaniepokojona milczeniem Hyeong-ah wyrusza na poszukiwania zaginionej siostrzyczki. Dociera do wioski, z której miała ostatnią wiadomość od siostry. Pokonując niechęć miejscowego stróża prawa, wypytując okolicznych mieszkańców, w końcu trafia do Pan-gona. Ten zbywa ją w łatwy sposób i być może dziewczyna wróciłaby z niczym do Seulu, gdyby nie miejscowa doręczycielka kawy (czyli prostytutka), która widziała Hyeon-ah przed domem Pan-gona. Hyeon-jeong ponownie udaje się pod posiadłość byłego właściciela restauracji. Nie zdaje sobie sprawy, że pcha się prosto w paszczę lwa.

piątek, 9 września 2011

REVENGE: A LOVE STORY (Fuk sau che chi sei, HONGKONG, 2010)

  
There is no revenge so complete as forgiveness
/cytat z filmu/

 O co chodzi?

W Hongkongu dochodzi do dwóch okrutnych morderstw. Ktoś napada na ciężarne kobiety i dokonuje na nich brutalnej aborcji, wyrywając z ich brzuchów płód. Kobiety na skutek wykrwawienia umierają. Zbrodnie wiele ze sobą łączy, lecz najważniejszą cechą wspólną jest to, że zmarłe kobiety były żonami policjantów. Jeden z nich zostaje uznany za zaginionego, drugi zaś zostaje zamordowany. Detektywi szybko namierzają i pojmują podejrzanego – młodego mężczyznę Chan Kita. Chłopak zostaje poddanym brutalnemu przesłuchaniu, którego celem jest wymuszeniem na nim informacji o miejscu ukrycia  zaginionego detektywa. Przesłuchanie jest  brutalne nie tylko z tego powodu, ani nie tylko dlatego, że Kit zabił kolegę policjantów. Okazuje się, że przesłuchujących go detektywów łączy z podejrzanym wspólna mroczna przyszłość. I zemsta. W obszernej retrospekcji poznajmy okoliczności, w jakich nieśmiały, uliczny sprzedawca, którym niegdyś był Kit staje się  bezwzględnym mścicielem. Życie chłopka zmienia się, gdy zakochuje się w Cheng Wing, nieco opóźnionej w rozwoju ślicznej dziewczynie. Zanim zdążą się nacieszyć szczęściem bycia ze sobą razem, w ich życiu pojawia się brutalny gliniarz Ge Du. Ten sam, który później będzie nadzorował przesłuchanie Kita.

Zemsta nie jest słodka

Zemsta najlepiej smakuje po azjatycku. Do takiego wniosku można by dojść, mając na uwadze ubiegły rok, który przyniósł wiele głośnych obrazów, opowiadających historię z motywem zemsty. Japońskie „Confessions”, koreańskie: „I Saw The Devil” i „Bedevilled” oraz hongkońskie “Revenge: Love Story” w reżyserii Ching-Po Wonga. Od razu wyjaśnijmy, że dla kina zemsty rok 2010 był szczególny nie z powodu liczby filmów poruszających tę tematyką, ale dlatego że wszystkie wspomniane revenge movies okazały się obrazami ponadprzeciętnymi (choć można byłoby się sprzeczać o wartość „Bedevilled” – najbardziej konwencjonalnego z grona wymienionych).

wtorek, 23 sierpnia 2011

COLD FISH (Tsumetai nettaigyo, Japonia, 2010)


O co chodzi?

Nobuyuki Shamota jest właścicielem małego sklepu z egzotycznymi rybkami. Wiedzie nudne, pogrążające się w rutynie życie u boku drugiej żony Taeko (pierwsza zmarła) i nienawidzącej macochy córki, Mitsuko. Źycie Nobuyukiego ulega diametralnej zmianie, gdy przez przypadek spotyka Yukio Muratę, starszego pana, tryskającego energią i humorem. Okazuje się, że Murata jest właścicielem wielkiego sklepu z egzotycznymi rybami – „Amazon Gold”, który prowadzi wspólnie ze swoją żoną, Aki. Małomówny, introwertyczny Shamato jest nieco przytłoczony agresywną osobowością mężczyzny, ale za to Taeko i Mitusko są urzeczone właścicielem „Amazon Gold”. Murata proponuje córce Nobuyukiego, której każe do siebie mówić „wujku”, prace hostessy w swoim sklepie. Dziewczyna bez wahania się zgadza, ma bowiem dość nudnego ojca i jego żony. Wkrótce Murata zaczyna w jawny sposób interesować się Taeko, w końcu zaciąga ją do łóżka, zaś jej męża w lewe interesy. Podczas jednej z transakcji, Nobuyuki jest świadkiem otrucia jednego z klientów przez Aki i jej męża. Od tej pory staje się wspólnikiem nie tylko w interesach, lecz także w kolejnych zbrodniach psychopatycznych małżonków- właścicieli „Amazon Gold”. Shamato pełni funkcję kierowcy i chłopca na posyłki. Podczas, gdy małżonkowie sprawiają, że ich ofiary stają się „niewidzialne” (przez dokładne poćwiartowanie ciała, spalenie kości i wyrzucenie miękkich części ciała do rzeki), Shamoto przygotowuje im kawę i rozpala ogień w metalowej beczce. Gdy Noboyuki pragnie się wycofać, Murata daje mu do zrozumienia w sposób jednoznaczny, że za swoje odejście może zapłacić życiem żony córki. Sytuacja staje się coraz trudniejsza do zniesienia a Shamoto jest na granicy wytrzymałości.

Najciemniej pod latarnią

„Cold Fish” Siona Sono, reżysera kultowych „Sucide Club” i „Strange Circus”, to historia na faktach. Podstawą scenariusza autorstwa reżysera oraz Yoshiki Takahashiego stała się bowiem autentyczna sprawa seryjnych morderców znanych jako "Saitama serial murders of dog lovers". Gen Sekine oraz jego była żona, Hiroko Kazama zajmowali się hodowlą psów a także mordowaniem. W 1993 r. otruli cztery osoby, a następnie poćwiartowali zwłoki, spalili i wrzucili szczątki ofiar do rzeki. Sono swobodnie potraktował fakty, interesując się jednym z ze swoich ulubionych tematów - banalnością zła, które niczym wirus zaraża na pozór zwykłych ludzi, przemieniając ich w bestie. Para psychopatycznych małżonków z filmu na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżnia. No, może tym, że żona Muraty, Akio jest zdecydowanie od niego młodsza i prezentuje się wyjątkowo atrakcyjnie. Muratę – niepozornego, łysiejącego mężczyznę w średnim wieku wyróżnia natomiast żywiołowość i agresywny (choć niektórzy powiedzieliby, że asertywny) sposób bycia. Poza tym trudno dopatrzyć się w tych postaciach znamion, zdradzających ich psychopatyczną, morderczą osobowość. Ale jak pokazują niezliczone przykłady seryjnych morderców zaludniających rzeczywistość pozafilmową w ich przypadku sprawdza się powiedzenie, że najciemniej jest pod latarnią.

niedziela, 6 marca 2011

MIDNIGHT FM (Simya-ui FM, Korea Płd, 2010)


O co chodzi?

Seon-yeong prowadzi niezwykle popularny radiowy program Midnight FM, w którym nadaje soundtracki ze znanych filmów i dzieli się ze słuchaczami swoim refleksjami na temat życia. Gdy nadarza się jednak okazja na przeprowadzenie operacji jej kilkuletniej córki, która od urodzenia nie mówi, nie waha się zostawić swej audycji. Zanim jednak wsiądzie w samolot z Eun-sun i poleci do Nowego Jorku na operacje, chce pożegnać się ze słuchaczami w ostatnim programie z cylku Midnight FM. Audycja przebiega planowo i bez zakłóceń do momentu, gdy Seon-yeong odbiera telefon. Pod swoją nieobecność Eun-sun oraz drugą młodszą dziewczynką opiekuje się siostra Seon-yeong. Telefon nie jest jednak od niej, ale od nieznajomego mężczyzny. Szybko okazuje się, że intruz wtargnął do domu, sterroryzował domowników i w zamian za ich życie, żąda poprowadzenia audycji według jego scenariusza. I, oczywiście, by Seon-yeong nikomu nie mówiła o nim. Mimo iż bohaterka bardzo stara się postępować zgodnie z instrukcjami napastnika, leje się krew. Okazuje się także, że ów nieznajomy to Dong-soo, poszukiwany przez policję sprawca seryjnych morderstw, które ostatnim czasy wstrząsnęły Seulem. Zrozpaczona Seon-yeong rozpoczyna pełną napięcia walkę o życie swoje i uwięzionych przez Dong-soo dzieci.    

Korea thrillerem stoi

W którym kraju powstają najlepsze thrillery o seryjnych mordercach? Odpowiedź wydaje się oczywista! W USA! A czy ktoś byłby w stanie podać tytuł znaczącego amerykańskiego filmu o wielokrotnym zabójcy zrealizowanym po 1995 r.? Z tego bowiem roku pochodzi arcydzieło gatunku – „Siedem” Davida Finchera i od tego roku w mainstreamowym kinie amerykańskim nie oglądaliśmy filmu, który choć na milimetr zbliżyłby się do klasy obrazu Finchera. Nawet samemu Fincherowi ponowne spotkanie ze seryjnym zabójcą w „Zodiaku” wyszło średnio (być może dlatego, że film koncentrował się na śledztwie w sprawie seryjnych zabójstw a nie na ich sprawcy). Odpowiedź zatem na postawione na wstępie pytanie powinna brzmieć: kiedyś USA, a dziś bezapelacyjnie Korea Płd. „Tell Me Something”, „Memories of Murder”, „Say Yes”, „The Chaser”, “Missing” czy ostatni znakomity tytuł – “I Saw The Devil” to tylko niektóre tytuły koreańskich serial killer movies, które z wielkim powodzeniem kontynuują drogę rozpoczętą przez amerykańskie klasyki: „Milczenie owiec” i „Siedem”. Ale Koreańczycy nie tylko rozwijają artystycznie tę odmianę kina sensacyjnego, z której niegdyś słynęli Amerykanie, ale ją wzbogacają i udoskonalają. Czasem można spotkać się z określeniem, że koreański przemysł filmowy dokonuje swoistego recyklingu hollywoodzkiego kina gatunków i trudno się z tym nie zgodzić. Podczas gdy horrory czy thrillery z USA sukcesywnie obniżają swój poziom artystyczny, grzęznąc w kolejnych remake`ach i sequelach, Koreańczycy odświeżają kino gatunkowe, odnosząc zarówno sukces komercyjny, jak i artystyczny. W czym tkwi zatem sekret? Po pierwsze w niebywałej warsztatowej sprawności filmowców z Korei. Są to filmy zrealizowane i opowiedziane według najlepszych wzorców amerykańskich. Po drugie w umiejętności zgrabnego wplatania w typowe schematy dramaturgiczne elementów dramatu, komedii i innych gatunków. Wreszcie najważniejsze: w Korei wciąż największy wpływ na ostateczny kształt filmu mają reżyserzy, a nie producenci. Wszystkie te czynnik sprawiają, że koreański serial killer movie rządzi dziś na świecie. A że swego panowania nie zamierza odstąpić dowodzi jedna z ubiegłorocznych opowieści o seryjnym mordercy, „Midnight FM” w reżyserii Kim Sang-mana.

czwartek, 9 grudnia 2010

I SAW THE DEVIL (Akmareul boattda, Korea Płd, 2010)



I'll promise this.
I'll show him pain that's
1,000 times.
No, 10,000 times more painful.

/cytat z filmu/

O co chodzi?

Yoo-yeon utknęła samochodem na zaśnieżonym bezludziu. Nieoczekiwanie z pomocą przychodzi jej nieznajomy mężczyzna, który proponuje pomoc. Choć kobieta odmawia, on nie rezygnuje. W końcu odchodzi. Lecz jego samochód nie odjeżdża. W pewnym momencie mężczyzna rozbija szybę, dostaje się do wnętrza auta i kilkoma ciosami młotka pozbawia Yoo-yeon przytomności. Kilka dni później w okolicy zostaje odnalezione odcięte ludzkie ucho a w końcu głowa. Głowa Yoo-yeon. Brutalne morderstwo wstrząsa ojcem dziewczyny, emerytowanym detektywem oraz jego niedoszłym zięciem, Soo-hyeonem. Soo-hyeon jest tajnym agentem i narzeczonym zamordowanej dziewczyny. Poprzysięga nad grobem Yoo-yeon, że dorwie zabójcę i sprawi mu ból powielekroć większy niż ten, który zaznała w chwili śmierci ukochana. Soo-hyeon szybko wpada na trop sprawcy, którym okazuje się podejrzany o wiele okrutnych zbrodni Jang Gyeong-cheol. Rozpoczyna się krwawy, brutalny pojedynek między agentem a mordercą.

Gra z konwencją

Największy i najlepszy serwis filmowy IMDB podaje, że jest ok. 5850 filmów, które w większym lub mniejszym stopniu zahaczają o motyw zemsty. Nie da się ukryć, że zemsta jest jednym z najczęściej poruszanych w kinie tematów. Powodów tej popularności jest kilka, ale jeden wydaje się najważniejszy. Filmy o zemście, revenge movie zawierają w sobie ogromny ładunek emocji, wszak opowiadają o krzywdzie i odpłacie za nią. A czyż nie są to wyjątkowo dramatyczne wydarzenia w życiu człowieka? One też wyznaczają najważniejsze punkty zwrotne w konwencji revenge movie. Krzywda nakręca fabularną intrygę dokonana zemsta zaś w kulminacyjnym momencie filmu ją kończy. Wydaje się, że jest to żelazna zasada, która przestrzegana jest przez niemal wszystkie filmy o zemście. Ale nie przez „I Saw The Devil” Kim Ji-woona.

Najnowsze dzieło jednego z najzdolniejszych koreańskich reżyserów, twórcy tak znakomitych filmów jak „Opowieść o dwóch siostrach” i „Słodko-gorzkie życie” brawurowo gra z konwencją revenge movie. Kim dokonuje dwóch znaczących wyłomów w schemacie fabularnym. Po pierwsze wzbogaca swój film o elementy serial killer movie: jest zatem seryjny morderca, jest jego ofiara i zakochany w niej narzeczony, który na własną rękę prowadzi śledztwo. Włączenie do opowieści o zemście elementów konwencji filmów o seryjnych zabójcach przede wszystkim uatrakcyjnia fabułę, zwiększa dawkę grozy i przemocy oraz rzecz jasna intensyfikuje emocje. Wartość fabuły wątek seryjnego mordercy podnoszą liczne odniesienia do postaci i modus operandi autentycznych zabójców m.in. Teda Bundy`ego i Edmunda Kempera. Jednak Kim nie nakręcił serial killer movie, a film o zemście. Niezwykły film o zemście.

UWAGA! SPOILER
Twórca „Opowieści o dwóch siostrach” zdobywa się na jeszcze jeden i jeszcze ważniejsze odstępstwo od konwencji revenge movie. Otóż mściciel Soo-hyeon dość szybko trafia na trop mordercy ukochanej Yoo-yeon. Udaje mu się zdobyć przewagę nad Gyeoon-cheolem, lecz zamiast zadać mu śmiertelny cios, odstępuje od niego, pozostawia mu pieniądze i puszcza wolno. Ponieważ poprzysiągł nad grobem swojej narzeczonej nie, że nie tylko się zemści, lecz że zada mu ból „dziesięć tysięcy razy większy” niż ten, która Yoo-yeon zaznała przed śmiercią. Zemsta nie dokonuje się więc w określonym, kulminacyjnym momencie filmu, ale rozciągnięta jest prawie na cały czas jego trwania. Pozostaje pytanie: co zyskuje Kim dokonując takiego fabularnego twistu? Odpowiedź: wydobywa esencję zemsty i zamienia opowieść w hektabomę emocji.
KONIEC SPOILERA

To nie jest film dla grzecznych dziewczynek

„I Saw The Devil” nie jest bowiem opowieścią o zemście, to opowieść o esencji zemsty, z pełną premedytacją odfiltrowana z filozoficznych dygresji, psychologicznych subtelności, fabularnych komplikacji. Esencją zemsty jest bowiem odpłata; „oko za oko, ząb za ząb”. By wyrządzający krzywdę nie tylko poniósł karę, ale by zaznał tego samego cierpienia, bólu i strachu co skrzywdzona ofiara. Soo-hyeon posuwa się jednak dalej. Adresatem zemsty wcale nie jest Gyeong-cheol, ale jego bliscy: rodzice i syn. Co jest źródłem największego cierpienia Soo-hyeona? Świadomość, że nie cofnie czasu i nie odzyska ukochanej narzeczonej. Że jej strata jest bezpowrotna. Pragnie zatem tego samego dla bliskich Gyeong-cheola.  Esencja  zemsty.  I ją właśnie pokazuje Kim. Radykalizm podejścia do tak wyświechtanego tematu decyduje o oryginalności „I Saw The Devil” i o jego niebywałym potencjale emocjonalnym. 

Radykalizm przejawia się przede wszystkim w działaniu Soo-hyeona.  Żądza zemsty trawi Soo-hyeon niczym płomień suchą słomę, staje się ona dla niego najważniejszym i jedynym celem w życiu, dla jej realizacji nie cofnie się przed niczym. Nawet gdyby miał się stać potworem gorszym niż ścigany przez niego Gyeong-cheol. W słynnej sentencji Friedrich Nietzsche :stwierdza „Ktokolwiek walczy z potworami powinien uważać aby sam nie stal się potworem. Bo kiedy długo spoglądasz w otchłań otchłań patrzy na ciebie.”  I Soo-hyeon pogrąża się bez reszty w otchłani. Żądza zemsty ukazana została jako destrukcyjna siła, nad którą bohater nie panuje. Plan odwetu na Gyeong-cheolu jest dopracowany w najdrobniejszych szczegółach, ale Soo-hyeon nie potrafi się z niego wycofać, nawet zdając sobie sprawę, że zemsta nie zwróci okrutnie zabranego życia Yoo-yeon i jej nienarodzonego dziecka. W finale Soo-hyeon gorzko zapłacze, bo tak naprawdę stracił wszystko. I z poczuciem bolesnej, rozdzierającej serce straty będzie musiał żyć do końca swych dni.   

Agresja rodzi agresję. „I Saw The Devil” pokazuje spiralę przemocy, która ma rozmiary i moc potężnego tornada. Zmiata z powierzchni ziemi postronne, przypadkowe osoby i porywa w szalony, opętańczy wir Soo-hyeona i Gyeong-cheola. Przemoc osiąga rozmiary niemal apokaliptyczne. Rozbijanie głowy młotkiem, metalową rurką, wyrywanie szczęki, przebijanie dłoni, twarzy, dekapitacje, ćwiartowanie, brutalne, uprzedmiotowiające traktowanie kobiet – aż sam poczułem się zdumiony. Co prawda w „Słodko-gorzkim życiu” Kim nie żałował wstrząsających widoków masakry na członkach gangu, lecz przemoc w „I Saw The Devil” jest wręcz przerażająco rażąca. Ale nie jest to puste, bezrefleksyjne szokowanie.  Chodzi nie tylko o ukazanie bestialstwa mordercy i bynajmniej nie mniejszego ścigającego go Soo-hyeona.
 
Najważniejszym tematem obrazu koreańskiego reżysera jest bowiem cierpienie, ból. Ból po stracie ukochanej osoby, ból fizyczny, ból psychiczny, cierpienie krzywdzonych ofiar. Oglądanie „I Saw the Devil” nie jest przyjemne, bo jego twórcy robią wszystko, by ból, którego doświadczają bohaterowie, przelał się na widzów. Eksponują przemoc, bestialstwo, ludzkie ciało kaleczone, cięte i roztrzaskiwane, twarze bohaterów wykrzywione w grymasach niewysłowionego bólu, szeroko otwarte oczy, w których czai się przerażenie przed nieludzkim cierpieniem. To nie jest film dla grzecznych dziewczynek. To nie jest kino, które zatrzymuje się w pół drogi. „I Saw The Devil” jest doświadczeniem niemal traumatycznym, ale tylko w ten sposób można osiągnąć katharsis. Najważniejszą, często pomijaną funkcję sztuki przez duże S.

 Mr Perfect

Kto widział, choć jeden film Kim Ji-woona wie doskonale, że koreański reżyser jest perfekcjonistą. I tę perfekcję widać w „I Saw The Devil”. Reżyseria, zdjęcia, muzyka, scenografia i gra aktorów przypomina perfekcyjnie działającą maszynę, którą Kim wprawia w ruch z każdą upływającą minutą zwiększając jej obroty. Obraz twórcy „Opowieść o dwóch siostrach” ogląda się jak w transie. Choć na ekranie dzieją się rzeczy odrażające i przerażające nie sposób się oderwać. Tutaj każda scena, każde ujęcie jest zrealizowane tak jakby było najważniejsze w filmie. Przykłady? Trzeba by cytować scenę, bo scenie ale warto zwrócić na morderstwo w taksówce czy pojedynek w domu przyjaciela Gyeong-cheolu. A do realizacyjnej perfekcji dochodzi aktorska perfekcja odtwórców głównych ról. Choi Min-sik znany z kultowego „Oldboya” jest w roli psychopaty nieobliczalny, zwierzęcy i autentycznie przerażający. Lee Byeong-heon, podobnie jak w „Słodko-gorzkim” gra na kontraście miedzy szczupłym, chłopięcym wyglądem a bezwzgledną brutalnością i szaloną determinacją w dążeniu do celu. Czysta przyjemność oglądać na ekranie dwie tak fenomenalnie zagrane postaci.

MOJA OCENA: 9,5/10

Więcej o I SAW THE DEVIL



REALIZACJA
FABUŁA
DRUGIE DNO
Realizacyjny majstersztyk

Film o zemście. Ale takiej zemsty kino jeszcze nie widziało! (a przynajmniej ja). Więcej szczegółów w recenzji.  

Ktokolwiek walczy z potworami sam staje się potworem. Ale ważniejsze od pierwszego czy drugiego „dna” są emocje o temperaturze wrzenia.

środa, 18 sierpnia 2010

THE CHASER (Chugyeogja, Korea Płd, 2008)


O czym?

Joong-ho jest byłym policjantem, który postanowił rozkręcić własny biznes w branży rozrywkowej. Mówiąc wprost jest alfonsem. Interesy nie idą dobrze, gdy dwie z pracujących dla niego dziewczyn udają się do klienta i znikają bez wieści. Joong-ho stara się je odnaleźć, ale bez rezultatu. Co gorsza przypadkowo pod ten sam numer telefonu posyła także Mi-jin, która również przepada bez wieści. Joong-ho rozpoczyna własne śledztwo, które doprowadza go do niejakiego Young-mina, młodego mężczyzny skrywającego mroczny sekret. Brutalnie pobity przez Joong-ho Young-min trafia na pobliski komisariat, gdzie nieoczekiwanie przyznaje się, że jest seryjnym mordercą. Rozpoczyna się dramatyczny wyścig o życie uprowadzonej Mi-jin.    

Serial killer movie

Istnieją trzy modele thrillera wypracowane przez amerykańskie kino. Pierwszy z nich jest opowieścią o zwykłym człowieku wplątanym przez niefortunny przypadek w skomplikowany i zazwyczaj śmiertelnie niebezpieczny labirynt wrogiej mu rzeczywistości. Niedoścignionym mistrzem tej odmiany thrillera był Alfred Hitchcock. W drugim typie najistotniejszym element intrygi staje się pokusa - wzorcowym przykładem tego rodzaju dreszczowca są filmy w rodzaju „Prostego planu” Sama Raimiego, czy „Płytkiego grobu” Danny`ego Boyle`a. Trzeci typ thrillera natomiast jest opowieścią o pojedynku z szaleńcem, którym przeważnie (ale nie zawsze) jest seryjny mordercą, dlatego określa się tę odmianę jako serial killer movie. „The Chaser” w reżyserii Na Hong-jin zalicza się do tej ostatniej grupy filmów.

Pierwsze filmy o seryjnych mordercach powstawały jeszcze w epoce kina niemego, zazwyczaj wzorowały się na ponurej historii nigdy nie wykrytego Kuby Rozpruwacza (np. włoski „Berlin Jack the Ripper” z 1909 r. czy „The Lodger” Alfreda Hitchcocka z 1927 r.). Z czasem postać okrutnego psychopaty mordującego młode, piękne kobiety (to niemal obowiązkowe ofiary w każdej tego rodzaju historii) stał się ikoną współczesnego kina, a filmowe historie o nich wykształciły specyficzną konwencję. Każdy miłośnika kina zna doskonale takie obrazy jak „Psychoza”, „Milczenie owiec” czy „Siedem”, a zatem zna również charakterystyczne elementy konwencji thrillerów o seryjnych mordercach. Przypomnimy je pokrótce:

  1. seria okrutnych zbrodni (ofiarami – jak już wspomniałem – są przeważnie kobiety)
  2. nieuchwytny, zazwyczaj ponadprzeciętnie inteligentny morderca
  3. detektyw z problemami (ewentualnie para detektywów skompletowana na zasadzie kontrastu)
  4. figura „fałszywego” mordercy
  5. zagrożenie osoby bliskiej detektywowi przez zabójcę
  6. traumatyczne dzieciństwo mordercy jako motyw jego zbrodni (często, ale nie zawsze)
  7. finałowy pojedynek (często z użyciem pięści) miedzy antagonistami
  8. motyw gry jako najważniejszy element konwencji   


Po co wyliczam najistotniejsze elementy konwencji serial killer movie? Ponieważ wartość debiutanckiego obrazu Na polega na inteligentnej grze ze schematem fabularnym tego rodzaju historii. Przyjrzyjmy się jej z bliska:

Gra z widzem

„The Chaser”, obficie korzysta z hollywoodzkich wzorców thrillerów o seryjnych mordercach, ale czyni to po swojemu, proponując grę z dobrze znaną konwencją. A zatem tak naprawdę o serii zbrodni dowiadujemy się dopiero wraz z rozwojem akcji. Tożsamość mordercy poznajmy właściwie na początku filmu, bo nie jest ważne „kto zabił” ani „jak zabił”, tylko czy głównemu bohaterowi uda się powstrzymać szaleńca. O samym mordercy wiemy niewiele: że od dziecka zachowywał się dziwnie, że był wyjątkowo uzdolniony i że nigdy nie przestanie zabijać. Nie poznajemy motywu jego zbrodniczej działalności – Young-min staje się symbolem czystego zła, którego istotą jest szkodzenie ludziom bez żadnego powodu, dla samego wyrządzania krzywdy. Świetna jest scena z psychiatrą, który uparcie próbuje wcisnąć Young-mina w podręcznikowy profil mordercy na tle seksualnym, tylko dlatego, że bohater jest impotentem.

Postacią inną od znanej nam z hollywoodzkich produkcji jest detektyw. W postaci detektywa niespodziewanie na plan pierwszy wysuwa się bynajmniej nie jego ustępliwość w ściganiu zabójcy (choć tej mu nie brakuje – Joong-ho jest niemal nieustannie w biegu), ale jego moralna przemiana. Poznajemy go jako cynicznego sutenera, traktującego kobiety przedmiotowo, jedynie jako źródło jego zarobku. Takie podejście zbliża go do postawy mordercy, który również traktuje kobiety instrumentalnie, jedynie jako obiekty jego morderczych, nie do końca zrozumiałych fantazji, które wciela w życie. A jednak wraz z rozwojem sytuacji i coraz większym zaangażowanie Joong-ho w odnalezienie Mi-jin bohater zmienia swój charakter. Pomaga mu w tym siedmioletnia córka zaginionej kobiety, dla której - wskutek splotu wydarzeń - staje się najbliższą osobą a nawet ojcem (wszak podpisuje się w stosownej rubryce, by wyrazić zgodę na leczenie dziewczynki). A jednak  „nawrócony” Joong-ho w gorzkim finale zostanie wystawiony na ciężką próbę, której w istocie nie zda. Kulminację filmu stanowi pojedynek miedzy antagonistami rozumiany nie tylko w sensie dosłownym jako zażarta walka przy użyciu różnych narzędzi i pięści, lecz także alegorycznym. Mamy bowiem ze zderzeniem dwóch postaw: amoralnego zabójcy i dostrzegającego ludzkie wartości Joong-ho. W tym starciu, jak możemy się domyślić, ten drugi przegrywa.

Co jest tematem „The Chaser” na poziomie głębszym niż efektowna akcja? No cóż, poziom nie jest szczególnie głęboki, ale zdaje się, że twórcy filmu chcieli pokazać świat skażony przez zło. W tym świecie mężczyźni stoją po stronie zła: są okrutni, chciwi, zboczeni, zagrażają przedmiotowo traktowanym kobietom i bezbronnym dzieciom. I co gorsza nic nie można z tym stanem rzeczy zrobić. Zwycięstwo nad złem jest tylko pozorne, bo prostytucja będzie istnieć nadal a kolejni seryjni mordercy będą się czaić gdzieś w mroku miasta.

Dlaczego „The Chaser” nie jest filmem wielkim?

A jednak ten znakomicie zrealizowany i zagrany film (brawa dla odtwórców trojga głównych ról) nie ustrzegł się wad. Przede wszystkim koreańska mieszanka gatunkowa, z której słynną filmy z tego kraju, tym razem nie do końca się udała. Twórcy filmu sięgają nie tylko po schemat pościgu za seryjnym zabójcą, ale nie wahają się wrzucić do fabuły niezbyt śmiesznej komedii, na siłę wzruszającego melodramatu (wątek córki Mi-jin), filmu społecznego (brutalność policji, wątek z zamachem na burmistrza) oraz horroru gore (zawartość akwarium Young-mina, scena zabójstwa w sklepie). Nagromadzenie różnych wątków i zmiennej tonacji filmu (lajtowy środek filmu, ponury koniec) odbija się niekorzystnie na tempie filmu i identyfikacji widza z bohaterami. Inna sprawa, że poza postaciami dwojga antagonistów pozostałe wypadają słabo. Mi-jin jest za mało w filmie i potraktowano ją według schematu prostytutki o złotym sercu, wiele innych postaci zaś zbytecznych lub sprawiających wrażenie zabłąkanych z zupełnie innej fabuły.  Niemniej Koreańczykom film się spodobał: obejrzało go ponad pięć milionów widzów.

TOP 5 KOREAŃSKICH SERIAL KILLER MOVIES

„Tell Me Something” (1999)
W Seulu znajdowane, są w różnych miejscach miasta czarne foliowe worki z ludzkimi szczątkami. Detektyw Cho  odkrywa, iż trzy ofiary – mężczyźni, byli kochankami Su-yeon – kurator Muzeum Narodowego. Zarządza ochronę kobiety a sam niepostrzeżenie nawiązuje Z Su-yeon. Tymczasem giną następne osoby.

„H”(2002)
Stolicą Korei wstrząsa seria makabrycznych morderstw na kobietach w ciąży. Podobne zbrodnie już raz się wydarzyły. Ich sprawca Shin-hyun został skazany na karę śmierci i oczekuje w celi śmierci na egzekucję. Ktoś naśladuje skazanego mordercę, czy to on sam w bliżej nieznany sposób kieruje nową serią zbrodni.?
  
Memories of Murder”(2003)
Film oparty jest na prawdziwej historii pierwszego seryjnego mordercy, który przez pewien czas terroryzował Koreę. Małym miasteczkiem wstrząsa makabryczne morderstwo, wkrótce dochodzi do następnych zbrodni. Grupa do zadań specjalnych pragnie jak najszybciej zamknąć sprawę, nawet kosztem znalezienia 'kozła ofiarnego”.

„Black House” (2007)
Agent ubezpieczeniowy udaje się na spotkanie z klientem. W pewnym momencie dostrzega powieszonego chłopca. Policja twierdzi, że to samobójstwo, on zaś podejrzewa, że popełniono morderstwo. Prywatne śledztwo, które podejmuje, doprowadza go do żony klienta, kalekiej Yi-hwa.  

"Missing" (2009)
Hyeon-ah udaje się na wycieczkę wraz z przyjacielem, zatrzymuje się na nocleg w małej wiosce, u okolicznego gospodarza Pan-gona. Pan-gon zabija towarzysza Hyeon-ah, a następnie więzi, gwałci i torturuje dziewczynę. Zaniepokojona brakiem wieść od Hyeon-ah, jej starsza siostra wyrusza na poszukiwania. Dociera do gospodarstwa Pan-gona, nie zdając sobie sprawy, że wpadła w ręce seryjnego mordercy.  



Więcej o THE CHASER

>

środa, 19 maja 2010

CURE (Kyua, Japonia, 1997)


PUSTE MIEJSCE 

Mieszkańcy Tokio, z niewiadomych przyczyn, w okrutny sposób mordują osoby z ich najbliższego otoczenia. Po zabójstwie niczego nie pamiętają, a jedyne co łączy ze sobą zbrodnie to krwawy znak „x” wycięty na ciałach ofiar. Prowadzący śledztwo, detektyw Takabe, stara się uchwycić sens tych irracjonalnych czynów. Rozwiązanie zagadki ma związek z cierpiącym na amnezję studentem psychologii, zafascynowanym mesmeryzmem, Mamiyą. Mężczyzna wywiera niepokojący wpływ na otoczenie. Nie może mu się oprzeć także Takabe, który skrywa w sobie nienawiść do chorej psychicznie żony, od lat będącej dla niego ciężarem. W finale dochodzi do dramatycznego pojedynku między detektywem a Mamiyą.

Kiedy w roku 1955 roku Akira Kurosawa realizował kolejne swe dzieło: „Żyję w strachu”, 19 lipca, w Kobe, na świat przyszedł inny Kurosawa, nie spokrewniony ze słynnym reżyserem. Kiyoshi Kurosawa, bo o nim mowa, jest jednym z najzdolniejszych i najciekawszych reżyserów współczesnego japońskiego kina. Z dala od filmowego mainstream`u tworzy niepokojące, egzystencjalne horrory. Nim jednak stał się artystą hojnie nagradzanym na międzynarodowych festiwalach, musiał przejść przez mało ekscytujący okres zdobywania reżyserskich szlifów (przez jakiś czas był asystentem reżysera, Shinji Somai). Zadebiutował w 1983 r., dość szybko wyspecjalizował się w gangsterskich opowieściach o jakuzie i kinie pinku eiga, często zderzając elementy dramatyczne z komediowymi. Kurosawa pracował szybko i dużo, realizując tanie filmy, korzystając niejednokrotnie z gotowych wzorców. Przełom w karierze nastąpił w 1997 r. - wtedy na ekrany kin weszło „Cure" - dojrzałe, autorskie dzieło, o charakterystycznym, rozpoznawalnym stylu.

Wizualnym znakiem twórczości reżysera stały się długie, statyczne ujęcia, z bohaterami wtopionymi w pustą przestrzeń, w których pozorny spokój i bezruch skrywają wewnętrzne napięcie. W „Cure” pojawiają się one na przykład w scenie spotkania Mamiyi z młodym nauczycielem na plaży. Specyficzny jest też sposób opowiadania, który stanie się wizytówką następnych dzieł Kurosawy. Klasyczna przyczynowo-skutkowa narracja ulega zachwianiu przez zastosowanie licznych elips, introspekcji, czy - jak ma to miejsce w „Cure” - wplatania halucynacji: samobójstwa żony Tabake, czy powracającej kilkakrotnie surrealistycznej sceny podróży detektywa i małżonki autobusem, za szybami którego przesuwają się białe chmury.

Kurosawa przyzwyczaił widzów do twórczego wykorzystywania kina gatunków. Sięgając po horror, thriller czy dramat psychologiczny, traktuje gatunkowe konwencje jako pretekst do refleksji daleko wykraczającej poza ich możliwości. Nie inaczej jest w przypadku „Cure”. Z pozoru to jeszcze jedna opowieść o nieuchwytnym seryjnym mordercy, dokonującym okrutnych zbrodni. Ale schemat policyjnego thrillera to tylko fabularny szkielet dla opowieści, w której od kryminalnej zagadki istotniejsza jest relacja między Tabake a hipnotyzującym ludzi Mamiyą, inspiratorem zbrodni.

Mamiya, wspaniale zagrany przez Masato Hagiwarę, jest postacią niezwykle fascynującą. Niewątpliwie to daleki krewny dr Caligariego, kuzyn Hanibala Lectera, młodszy brat Johna Doe. Ktoś, kto - jak papierek lakmusowy - staje się Osobą (przez duże O) dopiero w kontakcie z tym, co brudne i nieprzyjemne w drugim człowieku. „Ja jestem całkowicie pusty” - mówi do badającej go lekarki. Ogołocony ze wszelkiej społeczno-kulturowej ułudy i fałszu, pozbawiony wspomnień, poza dobrem i złem, nie jest, jak to zwykle bywa z zabójcami w filmach o seryjnych mordercach, uosobieniem Zła. To raczej zwierciadło, które obnaża przerażającą prawdę o drugim człowieku. Bo to on, wydobywając z ludzi to, co skrywane w mrokach ich wnętrz, doprowadza ich do zbrodni. A może tylko unaocznia kim są naprawdę? W scenie, w której dochodzi do spotkania szefostwa policji z Mamiyą przełożony detektywa Tabake dopytuje się kim jest aresztant. Mamiya odpowiada pytaniem: „A ty, kim jesteś?”. „Fujiwara, komendant tokijskiej policji” - powtarza nieco poirytowany szef policji. Mamiya jednak, patrząc mu prosto w oczy i akcentując „ty”, pyta ponownie: „Ale ty, kim jesteś?”

Adwersarz, Mamiyi, detektyw Takabe, (w kreacji Kôji Yakusho, ulubionego aktora Kurosawy, u którego zagrał w siedmiu filmach) jest bliższy stereotypowi dociekliwego profesjonalisty, który jednak dość szybko traci dystans do prowadzonego śledztwa. W istocie to skomplikowana i psychologicznie niezwykle przekonująca postać. Nienawidzi chorej żony, ale jednocześnie troskliwie się nią opiekuje; porywczy, ale umiejętnie opierający się demonicznemu wpływowi Mamiyi. Niestety, tylko do czasu .

„Cure” jest filmem głęboko pesymistycznym - zakłada bowiem całkowitą niewiarę w człowieka, jako istotę rozumną i z natury dobrą. Wystarczy tylko, umiejętnie posługując się hipnozą, sięgnąć do mrocznych zakamarków ludzkiej duszy, by wydobyć wstydliwie ukrywane, zapomniane lub zlekceważone zło. A wtedy wszystko to, co nazywamy „moralnością”, okaże się tylko oszustwem, w które tak bardzo chcemy wierzyć. Bo zło ma u Kurosawy wymiar uniwersalny. Jest niebezpieczną zakaźną chorobą (co sugeruje finał), która dotyka ludzi zarówno w Japonii, jak też poza nią. A jedynym lekarstwem jest - według reżysera - wyzbycie się wszystkiego, zaprzeczenie swojej osobie, uczynienie z siebie pustki. Tyle tylko, że oznacza to unicestwienie człowieka.

Kurosawa nie poprzestaje jedynie na smutnej konstatacji bezsilności człowieka wobec tkwiącego w nim zła. Jego dzieło to kolejna wizualizacja ulubionego motywu, obecnego w jego filmach - niemożności porozumienia, alienacji, samotności. W „Kuracji” wszystkie więzy łączące bohaterów okazują się kruche lub wątpliwe. Obraz japońskiego, a także jakiegokolwiek współczesnego społeczeństwa rozwiniętego kraju nie jest optymistyczny. To zbiorowisko zagubionych jednostek, bezradnie i bezskutecznie szukających oparcia w drugim człowieku.

Reżyser odnosi sukces także na polu filmowej grozy. Jeżeli zadaniem horroru jest wzbudzenie w nas strachu przed samym sobą, to „Cure” osiąga w tej materii mistrzostwo. I osiąga je w powolnej narracji, leniwych ruchach kamery, ostentacyjnym zarzuceniu wszelkiej ornamentyki, czy efektownych zwrotów akcji. Tym większe wrażenie sprawiają sceny morderstw. Zderzone z wolno sącząca się akcją wydają się być wyjątkowo gwałtowne. Groza według japońskiego reżysera to nieokreślone uczucie narastającego niepokoju, podskórnego strachu, który towarzyszy nam, gdy oczekujemy na coś niesprecyzowanego, ale przerażającego i nieuchronnego. Coś, co tkwi głęboko w każdym z nas. Z tego rodzaju przeczucia grozy będzie zbudowany jego najsłynniejszy film „Pulse” („Kairo”).

„Cure" to doskonały przykład kina wymagającego i niełatwego w odbiorze. Zarazem dowód na to, że zdolny artysta nawet w gatunku rozrywkowym potrafi zawrzeć osobisty i głęboki komentarz do otaczającego nas świata.

Więcej o ”CURE”

OCENA: 9/10