Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOBIETA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KOBIETA. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2015

AYAKO WAKAO: BYĆ KOBIETĄ




Gwiazda japońskiego kina, symbol seksu, pierwsza japońska femme fatale, mroczny przedmiot pożądania filmowych protagonistów i widzów. Filigranowa, kruczowłosa, czarnooka, o harmonijnej budowie ciała i o zniewalającym, aksamitnym głosie – gdy tylko pojawiała się na ekranie momentalnie przyciągała wzrok. I to nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Być może, gdyby kino, jak to ma miejsce współcześnie, miało globalny zasięg, dziś wymieniałoby się ją jednym tchem obok Grety Garbo, Marlene Dietrich, Marylin Monroe i Brigitte Bardott. Ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kino japońskie znane było jedynie bywalcom festiwali filmowych a znajomość ta ograniczona była głównie do kilku mistrzów kina takich, jak Akira Kurosawa, Kenji Mizoguchi czy Masaki Kobayashi. Nigdy u Kobayashiego ani u Kurosawy nie zagrała, choć występowała u innych gigantów klasycznego kina Japonii, w tym u wspomnianego Mizoguchiego, a także u Kona Ichikawy i Yasujiro Ozu. Uznanie widzów i krytyków przyniosły jej jednak role w filmach niesłusznie pomijanego na Zachodzie mistrza podszytych subtelnym erotyzmem dramatów, Yasuzo Masumury. 

niedziela, 13 września 2015

NA KRÓTKO: LIPIEC - SIERPIEŃ 2015

zdj z Farewell My Concubine, reż. Chen Kaige


Wakacje, wakacje i... po wakacjach. Wracam do pisania blogu i na dobry początek chwalę się azjatyckimi filmami, które przez ostatnie dwa miesiące miałem okazję obejrzeć. Ilościowo nie jest to wynik imponujący (13 filmów), ale gdy upały na dworze żal siedzieć w domu przed ekranem monitora. Niemniej pod względem jakościowym wakacyjne seanse przyniosły mi, za jednym wyjątkiem, całkiem sporo satysfakcji. Konkrety? Przede wszystkim udało mi się odrobić jedną z haniebnych zaległości - „Żegnaj moja konkubino” Chena Kaige i co ciekawe, przypadek sprawił, że widziałem ten wybitny filmy dwa razy w odstępie jednego tygodnia. Za każdym razem wywarł na mnie tako samo wielkie wrażenie. Skoro jednak jestem już przy starszych tytułach, to zaliczyłem też niebywale fascynujące seanse najważniejszych filmów Yasuzo Masumury, znakomitego, choć w cieniu innych japońskich twórców tego okresu, reżysera , który wraz z piękną i zdolną Ayako Wakao (love at the first frame! ;) ) stworzył tak wspaniałe filmy, jak „Red Angel”, „Seisaku`s Wife” „Irezumi”, „Manji” czy „Wife of Hanaoka Seishu”. Niesamowite wrażenie wywarł na mnie także jeden z wczesnych filmów Kona Ichikawy, twórcy „Ogni polnych” - „Punishment Room”, choć z roku 1956, nadal zachowuje swą drapieżność i ponurą wymowę. Swoją drogą coraz bardziej zaczyna mi się podobać kino japońskie z lat sześćdziesiątych i pięćdziesiątych, więc z chęcią będę wracał do tego okresu. 

piątek, 3 lipca 2015

35 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO OGLĄDAĆ AZJATYCKIE HORRORY




Tak, prawda powód dla którego warto oglądać horrory jest jeden: naprawdę przerażający film. Im bardziej nas horror wystraszy, tym jest lepszy. Ale to banał a poza tym właśnie rozpoczęły się wakacje to po co sobie psuć wyśmienity nastrój upiorami, straszydłami i całym tym horrorowym paskudztwem. Horror ma też zaoferowania znacznie przyjemniejsze i ładniejsze widoki niż grozę i szok.

Dlatego też w ten relaksacyjny, wakacyjny nastrój wpisuje się także mój post. Tym razem nie mam się nad czym ani tym bardziej po co rozpisywać – post jest zdecydowanie do oglądania niż do czytania, bo i po co się przemęczać. Dodam tylko tytułem wyjaśnienia, że poniższa lista jest jedynie wybiórcza: zestawiłem na niej jedynie niektóre aktorki, które pojawiły się w azjatyckich horrorach, podobnie też postąpiłem z tytułami filmów, w których panie zagrały, wymieniając tylko kilka z nich.

No cóż miłego oglądania! Udanych wakacji a ja ponownie - nauczony sprawdzonym ubiegłorocznym zwyczajem – pojawię się na moim blogu z nowościami na początku września.
 
ps. Kliknij obrazek, żeby zobaczyć w oryginalnym rozmiarze


niedziela, 29 czerwca 2014

SHACKLED (Belenggu, Indonezja, 2013)



Belenggu (2013) on IMDb
MOJA OCENA: 8/10

Maybe deep down... In diffrent universe.
/cytat z filmu /

O co chodzi?

Elang jest młodym, samotnym mężczyzną, którego prześladuje wciąż ten sam koszmar. Pojawiają się w nim tajemnicza kobieta, zakrwawione zwłoki kobiety i dziewczynki oraz postać w kostiumie królika. Elang stara się rozwikłać zagadkę koszmaru, ale rzeczywistość, w której żyje nie jest wcale lepsza od męczących, sennych majaków. W nienazwanym mieście grasuje niebezpieczny zabójca, panuje atmosfera powszechnego zagrożenia, każdy może być podejrzany. Elang kierowany dziwnym przeczuciem obawia się o życie młodej sąsiadki i jej córki. Co gorsza postacie z koszmaru mężczyzny zaczynają przenikać do rzeczywistości. Bohatera nawiedzają wizje morderstw popełnionych przez nieznajomego osobnika w kostiumie królika, tajemnicza kobieta ze snu pojawia się w życiu Elanga – ma na imię Jingga i nakłania mężczyznę do pomszczenia bandytów, którzy brutalnie ją zgwałcili. Dziwne zachowanie bohatera nie umyka uwadze sąsiadów, którzy podejrzewają, że Elang może być poszukiwanym przestępcą. Elang tymczasem wydaje się coraz bardziej tracić kontakt z realnym światem. Tylko, który ze światów, w których żyje bohater, jest tym prawdziwym?

czwartek, 1 maja 2014

SNAKE WOMAN`S CURSE (Kaidan hebi-onna, Japonia, 1968)



 Kaidan hebi-onna (1968) on IMDb

 MOJA OCENA: 6 +/10

 O co chodzi?

Pierwsze lata epoki Meji (1868-1912). Yasuke, jego żoną Sue oraz córka Asa są biednymi rolnikami zadłużonymi po uszy u bogatego właściciela ziemskiego Onumy. Bogacz zamierza odebrać za długi ziemię należącą do Yasuke, co wpędza ciężko pracującego mężczyznę w poważną chorobę. Nawet leżąc na łożu śmierci, mamrocząc w gorączce Yasuke obiecuję spłacić długi, „nawet gdyby musiał gryźć ziemię”. Wkrótce umiera, pozostawiając żonę i córkę bez środków do życia. Onuma zagarnia gospodarstwo Yasuek, burzy jego dom a Sue i Ase zapędza do katorżniczej pracy w swojej rezydencji. Mają pracować tak długo, aż odrobią długi zmarłego męża i ojca. Sue szybko popada w konflikt z okrutną żoną Onumy, która oskarża niewinną kobietę, że uwodzi jej męża. Zmusza Sue do pracy na deszczu, co kończy się zapaleniem płuc i rychłą śmiercią. Zmarła kobieta rzuca klątwę na ród Onumy. Zrozpaczoną po śmierci matki Asę przy życiu trzyma jedynie obietnica Sutematsu, że niebawem się z nią ożeni. Tymczasem syn bogacza, Takeo nie kryje swoich zamiarów wobec pięknej Asy. W końcu udaje mu się ją podstępem zwabić i mimo zawziętej obrony i błagań dziewczyny, zgwałcić ją. Wieść o tym dociera do Sutematsu. Asa traci ostatnią nadzieję na ułożenie sobie życie. Popełnia samobójstwo, ale razem z ojcem i matką, pod postacią duchów węży nawiedza rodzinę Onume, mszcząc się za wyrządzone krzywdy.

sobota, 22 lutego 2014

MISS ZOMBIE (Miss Zombie, Japonia, 2013)



Miss Zombie (2013) on IMDb

O co chodzi?


Świat przyszłości. Zaraza wirusa zombie została opanowana, a żywe trupy, zwłaszcza te o niskim stopniu przemiany, stały się częścią społeczeństwa człowieka. Człowiek sprowadził zombie do roli domowych zwierząt lub służących. I tak też rola przypada Sarze, która zamknięta w drewnianej skrzyni trwa do domu doktora Teramoto.  „Służaca” wykonuje polecenia bez słowa; wydaje się być zupełnie niegroźna, potulna i bierna. Dla pracujących w ogrodzie robotników rodziny Teramoto okazuje się być też całkiem seksowna. Pewnego dnia Sara zostaje więc przez nich zgwałcona. Wydaje się jednak, że ani gwałt, ani codzienne obrzucanie kamieniami przez dzieciaki i kolejne ostre przedmioty wbijane w jej plecy przez nastolatków nie są w stanie wyrwać jej ze zrytualizowanego, automatycznego stylu „życia”. Dopiero śmierć Kenichiego, kilkuletniego synka Termaoto i jego żony Shizuko odmienia żałosną egzystencję Sary. Jednym ratunkiem dla chłopca jest ugryzienie przez zombie. Kenichi, rzeczywiście powraca z martwych i od tej chwili zaczyna traktować Sarę jaką swą matkę. Dziewczyna natomiast coraz częściej i więcej zaczyna przypominać sobie przeszłość, gdy była jeszcze człowiekiem.

sobota, 23 listopada 2013

OSTATECZNE WYJŚCIE (Natsuo Kirino, 2005)



Zbrodnia to niesłychana,
Pani zabija pana.

/„Lilje”, Adam Mickiewicz/

Największe zło to tolerować krzywdę.
/ Platon /

Natsuo Kirino nie trzeba chyba specjalnie przedstawiać polskim czytelnikom. W Polsce zostały wydane cztery jej powieści: „Groteska”, „Prawdziwy świat”, „Wyspa Tokio” oraz recenzowane „Ostateczne wyjście”, co jest wprawdzie małą kroplą twórczości japońskiej pisarki, której dorobek obejmuje dziewiętnaście powieści, kilka cyklów powieściowych (m.in. cieszący się sporą popularnością seria o przygodach detektywa Miro Murano) oraz wiele nowel i opowiadań, niemniej te cztery powieści oddają skalę talentu i zainteresowań pisarki. Kirino swoją przygodę z profesjonalnym pisarstwem zaczęła w 1984 r. od powieści … romansowych, lecz sławę i międzynarodowe uznanie przyniosły jej zupełnie inny rodzaj literatury. Przełom nastąpił wraz z wydaniem w 1997 r. powieści „Auto” (Kodnasha) na Zachodzie znanej pod angielskojęzycznym tytułem „Out” w naszym kraju jako „Ostateczne wyjście”. Utwór Kirino nagrodzono najbardziej prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym pisarzom powieści kryminalnych Mystery Writers Japan Award. Książka spotkała się także z entuzjastycznym przyjęciem także na Zachodzie. Jej angielskie tłumaczenie znalazło się w finale najważniejszej nagrody dla twórców literatury, m.in.kryminalnej, Edgar Award. Wszystkie te wyróżnienia i entuzjastyczne recenzje znawców gatunku, jak i zwykłych czytelników, otworzyły Kirino drzwi na świat i dziś Japonka jest jedną z najpopularniejszych autorek kobiecych powieści kryminalnych z Azji. Czy „Ostateczne wyjście” jest zatem faktycznie tak dobre, czy to tylko efekt jakiejś przejściowej mody?

sobota, 26 października 2013

AZOOMA (Gong jeong sa hoe, Korea Płd, 2012)




Gong jeong sa hoe (2012) on IMDb

O co chodzi?

Yoon Young Nam jest rozwódką i samotną matką, wychowującą dziesięcioletnią córkę, Jeonju. Pewnego dnia, gdy Young Nam uczestniczy w ważnym spotkaniu biznesowym ( z zawodu jest technikiem dentystycznym) nie odbiera telefonu. Nie wie, że był to najważniejszy telefon w jej życiu. To Jeonju zadzwoniła do matki, pragnąc zapytać, kiedy odbierze ją ze szkoły. Ponieważ jednak Young Nam była zajęta i nie odebrała telefonu, dziewczynka postanowiła samotnie wrócić do domu. Po drodze zaczepił ją nieznajomy, kierujący samochodem, mężczyzna. Zwabiona obietnicą odwiezienia do matki, dziewczynka zgodziła się wsiąść do auta. Kilka godzin później zostaje znaleziona przez przechodniów: na pół przytomną, z obfitym krwawieniem z narządów rodnych. Okazuje się, że Jeonju została zgwałcona. Young Nam pogrąża się w rozpaczy, ale szybko się z niej otrząsa. Jej celem staje się schwytanie sprawcy i postawienie go przed sądem. Gdy jednak nikt nie chce lub nie może jej pomóc, Young Nam na własną rękę zaczyna szukać gwałciciela jej córki. Gdy udaje jej się go namierzyć, ale policja pozostaje bezczynna, zranionej matce nie pozostaje nic innego jak... zemsta.

piątek, 5 lipca 2013

DANGEROUS LIAISONS (Wi-heom-han gyan-gye, Chiny/Korea Płd/ Singapur, 2012)




O co chodzi?

Szanghaj 1931. Pan Xie Yifan i pani Mo Jieyu  - przedstawiciele miejscowej elity i eks-kochankowie rywalizują ze sobą w bezlitosnej walce o władzę nad ludźmi dla czystej przyjemności krzywdzenia i dominowania. Xie bez skrupułów uwodzi kolejne nieszczęśliwie zakochane w nim kobiety, zupełnie nie przejmując się opinią playboya i uwodziciela. Mo, chociaż uchodzi za osobę szanowaną, manipuluje podstępnie osobami z jej otoczenia dla własnych celów. Pewnego razu Mo proponuje Xie, aby uwiódł młodziutką córkę pani Zhu, Beibei, ten jednak woli trudniejsze wyzwanie. Jego celem staje się uchodząca za wzór wszelkich małżeńskich cnót, wdowa Du Fenyu. Mo i Xie zakładają się, że mężczyzn zdoła uwieść wrażliwą kobietę: jeśli tego dokona w „nagrodę” będzie mógł wrócić do byłej kochanki i mieć ją tylko dla siebie. Dość szybko okazuje się, że nie będzie to proste zadanie. Fenyu odstrasza reputacja Xie: bawidamka i lekkoducha, a poza tym wciąż żyje przeszłością i pragnie na zawsze pozostać wierna zmarłemu mężowi. Mężczyzna jest nieustępliwy: stopniowo coraz bardziej osacza kobietę, jednak zła „sława” utrudnia mu uwiedzenie Fenyu. Gdy na jaw wychodzi, iż to pani Zhu rozgłasza oczerniające plotki o  Xie, utrudniające uwiedzenie wdowy, postanawia pomóc Mo w zemście na znienawidzonej matce Beibei. Ale zaangażowanie Xie w uwiedzenie Fenyu staje się tak wielkie, że mężczyzna niespodziewanie zakochuje się w swojej „ofierze”.

piątek, 21 czerwca 2013

WYSPA TOKIO (Natsuo Kirino, 2012)



Natsuo Kirino, Wyspa Tokio, tłum. Renata Sowińska-Mitsui, Wyd. Sonia Braga, 2012

Gdy tylko pojawia się na półkach polskich księgarń kolejna powieść Natsuo Kirino (ur. 1951), sięgam po nią bez najmniejszego wahania. Chociaż w Polsce znane są ledwie cztery powieści Japonki z jej bogatego dorobku literackiego, obejmującego dwadzieścia cztery pozycje beletrystyczne, zbiory opowiadań i esejów, to nie mam żadnych wątpliwości, że kolejne dzieło autorki warte jest ze wszech miar zainteresowania. Kirino to gwarancja jakości, mimo iż następne po wybitnym „Ostatecznym wyjściu” (2006) powieści: „Groteska” i „Prawdziwy świat” spotykały się z mniej entuzjastycznym przyjęciem przez polskich czytelników. Najnowsza książki pisarki: „Wyspy Tokio” (wyd. oryg. 2008) wydana w naszym kraju zbiera różne recenzje, ale nikt nie podważa wysokiego poziomu tego utworu.

piątek, 29 marca 2013

PIETA (Pieta, Korea Płd, 2012)





O co chodzi?

Kang-do jest samotnym, młodym mężczyzną, który zajmuje się ściąganiem długów. Jest w tym naprawdę dobry, ponieważ nie zna litości dla dłużników. Nie robi na nim żadnego wrażenia, że większość dłużników, to żyjący na skraju nędzy rzemieślnicy, ledwo wiążący koniec z końcem. Ponieważ ci, którzy zaciągnęli dług nie są w stanie wywiązać się ze swoich zobowiązań, Kang-do okalecza ich, aby mogli spłacić dług z polisy ubezpieczeniowej. Obciąć dłonie czy połamać nogi to dla Kang-do żaden problem. Bezduszny egzekutor długów budzi wśród dłużników nie tylko autentyczne przerażenie, lecz także szczerą nienawiść. Pewnego dnia Kang-do spotyka na swej drodze dziwnie się zachowującą nieznajomą kobietę. Chociaż mężczyzna stara się ją przepędzić wyzywając od najgorszych, ona wciąż za nim chodzi. Jest wytrwała, znosi obelgi i upokorzenia. Ma na imię Mi-son i twierdzi, że jest zaginioną matką Kang-do.

sobota, 16 marca 2013

KOMA (Jiu ming, Hongkong, 2004)




O co chodzi?

Podczas uroczystości weselnej dochodzi do tragicznego zdarzenia. Młoda kobieta Ching natyka się na okaleczoną dziewczynę, której – jak się okazuje – usunięto nerkę i zabrano w celach handlowych. Bohaterka tuż przed odkryciem nieszczęsnej ofiary widziała tajemniczą kobietę, która przypuszczalnie była sprawczynią. Policja ustala, że nieznajoma to Ling, zatrudniona jako laborantka w szpitalu. W tym samym szpitalu, w którym lekarzem jest chłopak Ching, Wai. Okazuje się, że mężczyzna miał krótkotrwały romans z Ling. Ching zrywa z Waiem, a policja z braku dowodów wypuszcza Ling. Bohaterka jest jednak przekonana, że Ling jest zamieszana w serię napadów na kobiety, którym wycięto nerkę, by następnie ją sprzedać na przeszczep. Ching, która sama cierpi na chorobę nerek, staje się celem prześladowań ze strony Ling. Splot dramatycznych wydarzeń sprawi, że dwie wrogie sobie bohaterki sprzymierzą się ze sobą, a nawet zaprzyjaźnią. Czy jednak przyjaźń między dwiema kobietami, z których jedna ma wszystko prócz zdrowia, a druga jest obsesyjnie zazdrosna i nie cofnie się przed niczym, ma szansę powodzenia?

sobota, 9 marca 2013

SEKS ZA PÓŁTORA JENA: Seksualne niewolnictwo podczas II wojny światowej



Nie wiem, jak udało mi się przeżyć. Wciąż tego nie rozumiem.
/jedna z bohaterek filmu „Behind Forgotten Eyes”/


Prolog

Przełom 1937 i 1938 roku. Trwa II wojna chińsko-japońska. Cesarska Armia Japonii, nowocześnie wyposażona i uzbrojona, bez większych problemów zajmuje kolejne chińskie miasta na północy kraju. Po zdobyciu Szanghaju oddziały japońskie kierują się na Nankin, ówczesną stolicę Chin. 13 grudnia 1937 r. wskutek zmasowanego ostrzału artyleryjskiego i dywanowych nalotów opór obrońców zostaje przełamany. Japończycy wkraczają do zrujnowanego miasta i od pierwszego dnia okupacji wprowadzają brutalny, bezlitosny terror. W jego efekcie dochodzi do jednej z największych zbrodni wojennych w dziejach świata – masakry nankińskiej. Zamordowanych zostaje od 50 do 400 tys. obrońców i mieszkańców miasta (oszacowanie dokładnej liczby ofiar jest już dziś niemożliwe). Wśród ofiar są także starcy, kobiety i dzieci. Masakra nankińska to także ok. 20 tys bestialsko zgwałconych kobiet, często małych dziewczynek. Skala ludobójstwa i zbiorowych gwałtów przeraża nawet japońską generalicję. Zdobywca Nankinu, generał Iwane Matsui, który wskutek problemów zdrowotnych był nieobecny podczas rzezi mieszkańców, powraca do miasta, by zapanować nad falą rozlewającej się przemocy. Jest wściekły i wstrząśnięty tym, co zastaje pod rządami jego zastępcy generała Yabuhiko Asaka. Pijani, zdemoralizowani żołdacy dopiero po sześciu tygodniach maskary zaspakajają żądze mordowania i kopulowania bez umiaru. Pod koniec 1938 r. Japończycy wycofują się z Nakinu, pozostawiając po sobie spaloną ziemię i zdeptane człowieczeństwo.

czwartek, 30 sierpnia 2012

HIMIZU (Japonia, 2011)





Znam co jest ziarno, a co plewa
Znam to, znam 
Znam kto człek jaki po urodzie
Znam to wszystko
Znam co pogoda, co ulewa
Znam to
Znam drzew gatunki po ich korze
Znam to
Znam tez kto pilny jest, a kto nie
Znam wszystko
prócz samego siebie

/frag. wierszu Francoisa Villona, "Ballada"/


O co chodzi?

Rok 2011. Japonia po katastrofalnym trzęsieniu ziemi i tsunami. Yuichi Sumida, czternastoletni chłopak, mieszka z matką nad brzegiem jeziora i pomaga jej w wynajmowaniu łodzi wędkarzom. Obok małego baraku, w którym mieszkają, koczuje w namiotach garstka ocalałych z kataklizmu, którym cały dobytek życia zniszczyły fale tsunami. Yuichi wiedzie ponure życie u boku matki, która kompletnie się nim nie opiekuje, sprowadzając kolejnych facetów i marząc, że któryś z nich zabierze ją z tej zapadłej dziury. W końcu matka znajduje „sponsora” i pozostawia Yuichiego samemu sobie. Chłopaka nachodzi także zadłużony u yakuzy, wiecznie pijany ojciec, który ma nadzieję wyciągnąć grosz od syna, a gdy ten mu odmawia, dotkliwie go bije. Chociaż Yuichi obwieszcza, że chce być przeciętny, dla jego szkolnej koleżanki, Keiko jest wyjątkowy. Dziewczyna zapisuje na ścianie swego pokoju każde wypowiedziane słowo i stara się do niego zbliżyć. Pomaga mu rozreklamować wypożyczalnie łódek i nie kryje swego zakochanie w chłopaku. Jednakże Yuichi czuje się rozdrażniony obecnością nachalnej dziewczyny: ignoruje ją a nawet przepędza. Któregoś wieczoru pijany ojciec z uśmiechem na ustach wyznaje, że chciałby aby jego syn umarł; że nigdy nie pragnął jego przyjścia na świat i nigdy go nie kochał. Zrozpaczony, zdesperowany Yuichi chwyta za kawałek betonu. Dochodzi do tragedii. Od tej pory gnębiony poczuciem winy chłopak postanawia uczynić coś wartościowego dla społeczeństwa. Nosząc w papierowej torbie kuchenny nóż wyrusza na krucjatę przeciwko „złym ludziom”.    

środa, 22 sierpnia 2012

KOTOKO (Kotoko, Japonia, 2011)



Podziękowania dla organizatorów  
VI Festiwalu Filmowego 5 Smaków 24-30. X
 za umożliwienie obejrzenia filmu "Kotoko".

O co chodzi ?

Kotoko jest matką samotnie wychowującą noworodka, Daijiro. Kotoko jest też chora. Cierpi na nieznaną chorobę psychiczną, której jednym z objawów są przerażające halucynacje, powodujące, że przypadkowe osoby ulegają duplikacji. Jedno z „wcieleń” wydaje się niegroźne, a drugie jest agresywne i zagraża dziecku, o które bezpieczeństwo matka panicznie się boi. Aby poczuć, że wciąż żyje, kobieta samookalecza się. Nękają ją też wizje, w których gwałtowna śmierć spotyka Daijiro. W końcu Kotoko zdaje sobie sprawę, że nie jest w stanie zajmować się synkiem i skutecznie go chronić. Daijiro zostaje odesłany do siostry i mieszkających na prowincji rodziców. Tymczasem w życiu Kotoko pojawia się mężczyzna. Któregoś dnia, jadąc autobusem, kobieta zaczyna śpiewać. Gdy śpiewa, czuje się normalna, nie dręczą ją upiorne halucynacje, wszystko wydaje się takie zwyczajne i niegroźne. Owego dnia głos Kotoko usłyszał, podróżujący autobusem pisarz, Seitaro Tanaka, który zakochuje się w dziewczynie. Związek trudno uznać za zwyczajny: kobieta okalecza się, zachowuje się agresywnie wobec mężczyzny, spokojna jest tylko, wtedy gdy śpiewa. Niemniej stan psychiczny Kotoko nieznacznie się poprawia. Powrót Daijiro pod opiekę matki tylko na chwilę cieszy kobietę. Z czasem znów zaczyna widzieć podwojone osoby…

czwartek, 31 maja 2012

THE FLOWERS OF WAR (Jin líng shí san chai, Chiny/Hongkong, 2011)



Gdy bohaterowie muszą przetrwać w obliczu trudności, wówczas objawia się znaczenie życia.
/Zhang Yimou, reżyser/ 


O co chodzi?

Początek grudnia 1937 r., II wojna japońsko-chińska. Nankin ówczesna stolica Chin zostaje zdobyta przez Armię Cesarstwa Kraju Wschodzącego Słońca, która w okupowanym mieście wprowadza terror na niespotykaną skalę. Mnożą się masowe egzekucje jeńców, okrutne mordy na cywilach, chińskie kobiety, niezależnie od wieku, są brutalnie gwałcone i przeważnie zabijane. Tętniące życiem miasto, ponad milionowe Nankin, zamienia się w piekło na ziemi. Jedynym miejscem, którego wojenny koszmar zdaje się nie ogarniać, jest gotycka katedra. W jej przestronnym wnętrzu schronienie znajduje grupa dziewcząt ze szkoły katolickiej oraz opiekujący się nimi George, adoptowany syn zamordowanego proboszcza. Wkrótce za uczennicami przebywa także Amerykanin, John Miller, były przedsiębiorca pogrzebowy, a obecnie włóczęga i pijak.  Sytuacja znajdujących się w katedrze uciekinierów ulega diametralnej zmianie, gdy nieoczekiwanie dołącza do nich grupa prostytutek z dzielnicy „czerwonych latarń” pod przywództwem pięknej i uwodzicielskiej Yu Mo. Z obecności pod jednym dachem pań lekkich obyczajów uczennice nie są zadowolone, co przeradza się w otwarty konflikt miedzy nimi. John jest natomiast zadowolony o wiele bardziej, ale Yu Mo stawia sprawę jasno: jeśli umożliwi ucieczkę jej oraz koleżankom zostanie „wynagrodzony” przez dziewczyny. Jednakże, gdy pewnego dnia oddział japońskich żołnierzy wpada do katedry, omal nie doprowadzając do masowej tragedii wśród bezbronnych uczennic, wszystkie konflikty stają się nieistotne. W obliczu grozy wojny człowieczeństwo bohaterów filmu zostanie poddane ciężkiej próbie.

piątek, 15 lipca 2011

CHINKI SĄ HOT!


Z góry ostrzegam: to nie będzie specjalnie głęboki artykuł, ponieważ tak naprawdę chodzi o gorące dziewczyny na mało gorące wakacje (jak do tej pory). No i żeby Wam, Czytelnicy tego blogu nie było żal, że ja tam sobie gdzieś włajażuję (ale tylko przez dwa tygodnie) a Wy siedzicie w domu, przy komputerze i nawet nie ma na czym oka zawiesić. Dla tych, którzy jednak wolą coś sobie poczytać a nie tylko tak trywialnie pogapić się na seksowne kobiece ciała jest dalsza część tekstu.

Chiny otwierają się na Zachód. W chińskich miastach buduje się coraz więcej drapaczy chmur, coraz więcej zagranicznych samochodów jeździ po chińskich drogach, coraz więcej ludzi się bogaci i coraz więcej zagranicznych firm inwestuje na chińskim rynku. Zmienia się wiele aspektów życia Chińczyków, zmieniają się też sami Chińczycy. I Chinki.

Kiedyś Chinki wyglądały tak:


 albo tak:


A dziś?  Jeszcze trzy, dwa lata temu trzeba było mieć dużo szczęścia, by na internetowych stronach anglojęzycznych natknąć się na zdjęcia chińskich modelek. Jeśli już się trafiło, dziewczyny występowały pod angielskim pseudonimami, skrzętnie ukrywając swe prawdziwe imiona i nazwiska. Mogło to być wynikiem trudnych do zapamiętania dla użytkowników z Zachodu oryginalnych, wieloczłonowych imion i nazwisk. Lecz przestało być trudne mniej więcej rok temu, gdy nagle Internet zapełnił się stronami z chińskimi modelkami, prezentującymi swe wdzięki. Nagle okazało się, że Chinki wcale nie mają mongołowatej twarzy, wąskich oczu, włosów spiętych w warkoczyki i nie noszą już szarych ponurych mundurków, skrywających płaskie biusty. Nagle okazało się, że Chinki mają zmysłowe twarze, duże oczy, okazałe biusty, talię osy i dłuuuugie, zgrabne nogi a ich ulubionym strojem jest… skąpe bikini.

Malkontenci powiedzą, że to żadna „rewolucja” mentalno-estetyczna, lecz raczej techniczna (ewentualnie chirurgiczna). Chińscy fotografowie i graficy dysponują obecnie sprzętem i technologicznymi możliwościami umożliwiającymi im swobodne „upiększanie” każdej kobiety, a chirurdzy mają pełen ręce roboty. Ale ja wolę bardziej romantyczną wersję – Chinki po prostu przestały się bać być atrakcyjnymi! Kto nie wierzy niech popatrzy sobie na fotki Miss Świata z 2007 r., Zhang Zilin. 



Swoją drogą to mniej więcej od tego wydarzenia rozpoczęła inwazję chińskich piękności (powtarzam chińskich – nie hongkońskich czy tajwańskich), dowodząc, że atrakcyjne Azjatki nie mieszkają tylko w Japonii, Korei Płd czy Tajlandii. Duży udział w promowaniu nowoczesnej, „prozachodniej” urody Chinek odegrała ta STRONA, na które swoje profile mają najpopularniejsze modelki z Chin (choć strona prezentuje wszystko co wiąże się z rozrywką, marketingiem i reklamą). Tzw. Moko Girls opanowały Internet, dość wyraźnie spychając na dalszy plan. królujące do tej pory japońskie gravure idols oraz koreańskie race queens.

No, ale ja tu gadu, gadu, a 10 najseksowniejszych chińskich modelek (kolejność może i nieprzypadkowa) nie może się doczekać, by zaprezentować swe ponętne kształty:

1. 

„MAVIS” PAN SHUANG SHUANG

2.

„VIANN” ZHANG XIN YU

3.

„OLWEN” JIN MEI XIN

4.

„PHOEBE” JIANG YI HAN

5.

“IVY” ZHOU WEI

6.

ZHANG WAN YOU

7.

“ISABELLA’ YANG QI HAN

8. 

„DAIMI” ZHENG YI FEI

9.

ANATA WANG

10.

MU QI MI YA


A na  deser: kilka filmików z Chinkami:

Jiang Yi Han w kąpieli



Yang Qi Han; Jiang Yi Han; Li Yuan Jing

        



środa, 15 czerwca 2011

TOP 10: THE MOST DANGEROUS FEMALE CHARACTERS IN ASIAN HORROR MOVIES




Kto powiedział, że kobiety to słaba płeć? Raczej na pewno nie ten, kto miał okazję zobaczyć któryś z azjatyckich horrorów. Bo kobiety w filmach grozy to nie tylko beztroskie dziewczęta pchające się ochoczo pod nóż zwyrodnialca. W horrorze, owszem kobieta bywa ofiarą męskiej żądzy mordu, a także stereotypów (co potwierdza obsadzanie w roli ofiar kobiet mówiąc delikatnie mało bystrych, za to o wybujałych kształtach). W azjatyckich horrorach los kobiecych bohaterek rzucanych na żer męskiej chuci i niepohamowanego głodu mordowania jest wyjątkowo okrutny. Akt zabijania przedstawicielek płci pięknej rozciągnięty jest do granic możliwości, bo destrukcja kobiecości ma charakter sadystycznego widowiska, w którym kobiece ciało jest głównym daniem, mającym zaspokoić chorą, męską wyobraźnię. Japońskie kino pinku eiga, w zwłaszcza skrajnie brutalne AV splattery, łączące pornografię hard core z kinem gore, jak też hongkońskie kino eksploatacji tzw. Category 3 osiągnęły w tej materii stopień największego, sadystycznego wyrafinowania. Nic dziwnego, że poniżane, gwałcone, kaleczone, zabijane i ćwiartowane kobiety wzięły w końcu sprawy w swoje ręce.

Drugą rolą, którą twórcy horrorów wyznaczają bohaterkom, to mścicielki, psychopatki, zabójcze femme fatale i inne filmowe modliszki i czarne wdowy. Bo choć mordowanie kobiet na ekranie może się wydać podniecające, to jeszcze bardziej perwersyjne jest mordowanie mężczyzn przez kobiety, które im piękniejsze, tym bardziej niebezpieczne. I bardziej szalone. Piękno bowiem zwabia nieświadomych zagrożenia mężczyzn w pułapkę, z której jedyne wyjście prowadzi na tamten świat. Ale niech żaden pan nie łudzi się, że droga ku śmierci będzie szybka i bezbolesna. Piekło, które fundują swoim męskim ofiarom kobiety, to apokalipsa cierpienia i psychicznego terroru. Jeśli chcesz poczuć co to jest prawdziwy ból, poproś skrzywdzoną kobietę. Nikt tak nie potrafi mścić się za krzywdy, jak kobieta, która nie ma nic do stracenia. Nie wierzycie? To, przeczytajcie poniższe zestawienie kobiecych bohaterek, których jedynym celem istnienia jest zamienienie życia każdego faceta w najgorszy z możliwych do wyobrażenia koszmarów.

niedziela, 27 lutego 2011

SNAKE OF JUNE (Rokugatsu no hebi, Japonia, 2002)


O co chodzi?

Rinko i Shigehiko są małżeństwem. Ona pracuje w telefonicznej poradni zdrowia psychicznego, on zaś jest typowym salarymanem. Ich związek przeżywa kryzysy: choć mieszkają pod jednym dachem, żyją obok siebie.  Shigehiko jest pochłonięty własną pracą i obsesją na punkcie czystości. Zamknięty w sobie nie potrafi okazywać uczuć ani żonie ani umierającej w szpitalu matce. Rinko stara się być przykładną żoną, lecz w rzeczywistości dusi się w swym nudnym, pozbawionym miłości małżeństwie. Gdy jest sama masturbuje się, dając upust swej tłamszonej seksualności. Nie potrafi jednak zdobyć się na odwagę i dokonać w swym monotonnym, smutnym życiu znaczącej zmiany. Jednak zmiana, także w życiu jej męża, następuje. Jeden z rozmówców Rinko, umierający na raka fotograf Iguchi, fotografuje kobietę w intymnej sytuacji i zaczyna ją szantażować opublikowaniem zdjęć. Bezradna Rinko godzi się na perwersyjną grę, którą narzuca fotograf.

Młotem w głowę

Shinya Tsukamoto w jednym z wywiadów powiedział: „W Japonii nie było wojny od ponad 50 lat, co oczywiście jest rzeczą dobrą. Lecz ludzie zdążyli się przyzwyczaić do życia w pokoju i pogrążyli się w półśnie. Zadaniem moich filmów jest ich obudzić. Uderzyć ich w głowę metalowym młotem (…)”. I trzeba przyznać, że nie były to słowa rzucone na wiatr. Już (prawie) pełnometrażowy debiut, „Tetsuo: The Iron Man” (1989) bez skrupułów tłukł percepcyjne przyzwyczajenia widza agresywną, pełną wściekłości i gniewu formą i szokował śmiałą erotyką i cyberpunkowymi motywami. W tym filmie po raz pierwszy pojawił się także temat przewodnim twórczości Tsukamoto: destrukcyjny związek współczesnego człowieka z miastem-molochem. Po raz pierwszy pojawił się również fabularny motyw, obecny we wszystkich najważniejszych filmach Japończyka: życie w mieście jako rodzaj letargu, z którego bohater zostaje obudzony na skutek – jak w „Tetsuo…”  - nie zrozumiałej mutacji w metalowe monstrum, albo na skutek działań intruza, ingerującego w życie bohatera, wypełnionego codzienną, zabójczą dla ciała i duszy rutyną. „Przebudzenie” wiąże się zazwyczaj z destrukcją, bólem i poniżeniem, ale okazują się one niezbędne, by wyrwać się z półsnu, w którym pogrążeni są mieszkańcy wielkich miast, zatracający poczucie własnego ciała i własnej duszy. Przebudzenie przez pot, łzy i ból staje się udziałem bohatera „Tokyo Fist” (1995), który aby na powrót doświadczyć własnej cielesności, zarzuca jałową wegetację salarymana i poddaje się morderczemu treningowi, by zostać bokserem. W „Bullet Ballet” (1998) bohater odzyskuje poczucie własnego ciała dopiero przyłączając się do młodzieżowego gangu i zaznając przemocy. W „Snake of June”  z kolei psychiczne i fizyczne tortury, którym poddaje bohaterów fotograf-demiurg, stają się receptą na życie w zgodzie z własnymi pragnieniami i naturą.

piątek, 21 stycznia 2011

AIR DOLL (Kûki ningyô, Japonia, 2010)


I found a heart
/cytat z filmu/

UWAGA! MOŻLIWE SPOILERY 

O co chodzi?

Nozomi jest młoda, śliczna, seksowna i jest …dmuchaną lalką. Nozomi należy do Hideo, ciężko pracującego kelnera, który nie mogąc znieść samotności po odejściu ukochanej, zakupił gumową lalkę o wymiarach dorosłej kobiety, by jakoś znieść rozstanie. Hideo traktuje Nozomi jak żywą osobę – rozmawia z nią, radzi się jej w kwestii pracy, ubiera ją, kąpię a przede wszystkim uprawia z nią seks. Pewnego razu, bez wyraźnej przyczyny Nozomi ożywa. Odnajduje w sobie serce. Od tej pory ożywiona lalka, w tajemnicy przed swym właścicielem, rozpoczyna swoje drugie życie. Zwiedza miasto, zatrudnia się w wypożyczalni filmów dvd, poznaje pracującego tam młodego sprzedawcę Junichiego oraz okolicznych mieszkańców. W końcu zakochuje się w Junichim. Ale czy wypełniona powietrzem, gumowa lalka może stać się w pełni człowiekiem?

Amelia ma na imię Nozomi

„Amelia” to tytuł słynnego filmu francuskiego reżysera Jean-Pierre`a Jeuneta z 2001 r.. Filmu dodajmy – niezwykłego, magicznego, cudownego i mojego najukochańszego. Nie sadzę by ktoś nie znał tego obrazu, ale na wszelki wypadek przypomnę, że tytułowa bohaterka filmu była kimś w rodzaju współczesnej wróżki – uszczęśliwiała ludzi, ale sama nie potrafiła być szczęśliwa, ponieważ była zbyt nieśmiała, by wyznać swą miłość młodemu sprzedawcy ze sex shopu. Pytanie: co ma wspólnego francuska baśń filmowa z 2001 r. z japońskim filmem z 2010 r. w reżyserii Hirokazu Koreedy, pt. „Air Doll”? Mnie skojarzenie z „Amelią” nasunęły się podczas oglądania obrazu twórcy „Nobody Knows” w naturalny i bezwiedny sposób. Bo choć obydwa filmy różnią się zasadniczo fabułą, a nawet stylem, to jest kilka punktów stycznych. I bynajmniej nie wyczerpują się one w fakcie, że piękne oczy Audrey Tautou są tak samo zdziwione i figlarne jak oczy Bae Doony, odtwarzającej postać ożywionej lalki, Nozomi.  „Amelia” opowiadała o zachwycie  życiem, o tym, że życie - jakkolwiek banalnie – by to zabrzmiało – jest naprawdę piękne. Ale jego piękno nie zawiera się w tym, że zdarzają się w nim same dobre rzeczy. Życie to narodziny i śmierć, miłość i nienawiść, piękno i brzydota.  Tę całą gamę doświadczeń, emocji i bodźców oferuje nam życie i tylko życie. I dlatego jest takie wspaniałe. W „Air Doll” również mamy zachwyt nad życiem. Wyraża go poznająca otaczający ją świat i ludzi lalka, która odkryła, że ma serce. To w sercu Nozomi rodzi się zdumnienie i zachwyt niebem, na którym wiszą chmury, pospolitym kwiatkiem rosnącym na trawniku, bezmiarem oceanu i tym, że filmy ogląda się w kinie. Nozomi, podobnie jak Amelia, czerpie radość z małych rzeczy, drobiazgów, na które większość ludzi nie zwraca uwagi, a które w istocie składają się na wyjątkowość i wspaniałość życia. Bohaterka „Air Doll” przypomina małe dziecko, które po raz pierwszy doświadcza świata i jest nim nieco przytłoczone, ale też zachwycone. To samo moglibyśmy powiedzieć o Amelii.    

Skoro życie jest takie cudowne, dlaczego ludzie są tacy smutni? Amelia nie zastanawia się tylko postanawia w sobie właściwy sposób uszczęśliwiać ludzi. Nozomi podejmuje podobną próbę (np opiekuje się staruszkiem), choć wynika ona bardziej z nieświadomości otaczającego ją świata i żyjących w nim ludzi, lecz z czasem zaczyna szukać odpowiedzi na  pytanie nie tylko o to, dlaczego ludzie są smutni, lecz kim tak naprawdę są.

Suma istnień

„Air Doll” mimo podobieństwo do Amelii (choćby przez postać bohaterki i podobieństwo jej losu – obie się przecież zakochują i nie za bardzo potrafią sobie poradzić z tą miłością) zawiera wątek nieobecny we francuskim filmie. Koreeda, posługując się postacią lalki, która ożywa, stawia bowiem pytanie o człowieka. Co sprawia, że człowiek jest człowiekiem a nie na przykład ożywioną lalką. Zwłaszcza, że jak dowiadujemy się z filmu różnica w sensie metaforycznym jest żadna. Nozomi jest pusta, jej wnętrze wypełnia powietrze, ale w rozmowie ze staruszkiem dowiaduje się, że „pustych” ludzi, zwłaszcza w wielkich miastach, w których łatwo jest się zagubić, jest całe mnóstwo. Co więcej Nozomi jest tylko namiastką prawdziwej kobiety – zamiast pępka ma korek z zatyczką, jej plastikową waginę wyciąga się i wypróżnia. Nawet nadane przez Hideo imię jest pożyczone od jego byłej dziewczyny. Nozomi jest substytutem człowieka, ale okazuje się, że nie trzeba być gumową lalką by być namiastką kogoś lub czegoś innego. Koreda ucieka się do realizmu magicznego, do fantastycznej postaci lalki „z sercem”, by opowiedzieć o kondycji duchowej swych rodaków, a w szerszej perspektywie o kondycji współczesnego człowieka - mieszkańca miast-molochów. A nie jest to kondycja budująca. Większość ludzi nie może odnaleźć swego miejsca w życiu, nie wie jak mądrze i pożytecznie żyć, ba! nawet nie wiem kim jest! Nic dziwnego, że ludzie czują się zagubieni, puści i samotni. A tymczasem tajemnica życia – jak dowiadujemy się z opowieści staruszka, objaśniającego Nozomi arkany ludzkiej egzystencji – polega na tym, że nikt nie może go sam sobą wypełnić. Życie zawiera własną pustkę, którą tylko inni mogą wypełnić. Może wydawać się, że świat jest wielkim sumą innych. A jednak, nie wiemy, ani nie powiedziano nam, że wypełnimy je nawzajem. (tłum. Gee, pozdrawiam) Tak więc, to drugi człowiek i nasze bijące serce jest istotą życia i decyduje o tym, że nie pomylimy człowieka z lalką. Tej prawdy uczy się Nozomi, najintensywniej, gdy zakocha się w Junichim. Ale ta historia nie będzie mieć happy endu. „Gumowa” bohaterka nie odrobi lekcji z życia i z człowieka z uwaga.

Happy end

 „Amelia”, którą przywołałem na wstępie tej recenzji, jak przystało na bajkę, kończy się szczęśliwie. Ale „Air Doll” – nie. Nozomi przegra swą miłość, ponieważ nie uświadomi sobie w porę, odrębności Junichiego, że on choć podobny jest jednak inny. Nieświadomie sprowokuje śmierć swego ukochanego i jedyne co jej pozostanie to popełnić „samobójstwo”, śniąc o rocznicy swoich urodzin, których nigdy nie miała. Niestety koniec do mnie nie przemawia. Czy w azjatyckich filmach miłość prawie zawsze musi być tragiczna i kończyć się śmiercią kochanków? Tak jakby dopiero śmierć miała dowieść potęgi łączącego bohaterów uczucia? W „Air Doll” ta śmierć nawet nie dowodzi wartości miłości, lecz jedynie, że być z drugim człowiekiem to zdawać sobie sprawę przede wszystkim z tego jak bardzo się od nas różni, a mimo to albo właśnie dlatego akceptować tę odmienność. Ale czy nie można było tej myśli wyrazić w inny sposób?

Pomijając zakończenie obraz Koreedy jest jedną z najlepszych ubiegłorocznych produkcji. To piękny, wzruszający i mądry film. Opowieść snuje się bez pośpiechu, nad całością unosi się atmosfera zadumy i smutku, a Bae Doona w roli Nozomi zdobywa serce widza na dzień dobry. Warto znać!

MOJA OCENA: 8/10

Więcej o AIR DOLL   

REALIZACJA
FABUŁA
DRUGIE DNO
Kto widział choć jeden film Koreedy zaskoczony nie będzie. Spokojne, leniwe tempo, oszczędny w filmową ornamentykę, bez szaleństwa formy. Bo to jest kino treści a nie efektu.

Gumowa lalka odkrywa, że ma serce. Było? Może, ale ta lalka ma wielkie, zdziwione oczy Bae Doony i odkrywa, że nie tylko ona jest pusta w środku. 
O tym jak trudno być szczęśliwym człowiekiem.

>