Gwiazda japońskiego kina, symbol seksu, pierwsza japońska femme fatale, mroczny przedmiot pożądania filmowych protagonistów i widzów. Filigranowa, kruczowłosa, czarnooka, o harmonijnej budowie ciała i o zniewalającym, aksamitnym głosie – gdy tylko pojawiała się na ekranie momentalnie przyciągała wzrok. I to nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Być może, gdyby kino, jak to ma miejsce współcześnie, miało globalny zasięg, dziś wymieniałoby się ją jednym tchem obok Grety Garbo, Marlene Dietrich, Marylin Monroe i Brigitte Bardott. Ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kino japońskie znane było jedynie bywalcom festiwali filmowych a znajomość ta ograniczona była głównie do kilku mistrzów kina takich, jak Akira Kurosawa, Kenji Mizoguchi czy Masaki Kobayashi. Nigdy u Kobayashiego ani u Kurosawy nie zagrała, choć występowała u innych gigantów klasycznego kina Japonii, w tym u wspomnianego Mizoguchiego, a także u Kona Ichikawy i Yasujiro Ozu. Uznanie widzów i krytyków przyniosły jej jednak role w filmach niesłusznie pomijanego na Zachodzie mistrza podszytych subtelnym erotyzmem dramatów, Yasuzo Masumury.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DEMON. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DEMON. Pokaż wszystkie posty
środa, 23 września 2015
AYAKO WAKAO: BYĆ KOBIETĄ
Etykiety:
AKTORKI
,
ARTYKUŁ
,
DEMON
,
DRAMAT
,
EROTYCZNY
,
FILM AZJATYCKI
,
KOBIETA
,
KOMEDIA
,
KULTURA
,
MELODRAMAT
,
MIŁOŚĆ
,
OBSESJA
,
PIĘKNO
,
SEKS
,
SPOŁECZEŃSTWO
środa, 24 czerwca 2015
NA KRÓTKO: MAJ-CZERWIEC 2015
As The Gods Will, reż. Takashi Miike
Dwa ostatnie miesiące były dla mnie na tyle pracowite, że nie miałem zbytnio czasu po nadrabiać zaległości w kinie azjatyckim. Dlatego też w dzisiejszym odcinku obejmującym maj i czerwiec mogę się pochwalić jedynie sześcioma premierowo obejrzanymi filmami. Nie ma niestety wśród nich pozycji w sposób szczególny godnych wyróżnienia, bo też zapuściłem się ponownie w rejony horroru i to głównie tajlandzkiego. W kinie grozy z tego kraju można w nim natrafić na ciekawe filmy, ale nie tym razem. Niemniej, może przez mój osobisty sentyment dla tej serii, warto wspomnieć o trzeciej i czwartej części komediowego horroru „Buppha Rahtree” z piękną Lailą „Ploy” Boonyasak. Zahaczyłem też o dwa horrory japońskie, z których całą pewnością „As The Gods Will” Takashiego Miike wypada wyróżnić. Bo to bardzo przyjemny film rozrywkowy, próbujący dostarczyć też nieco głębszych refleksji, co moim zdaniem, nie do końca się udaje.
A co do reszty, to tym razem moja intuicja okazała się nie najlepszym doradcą.
Ale niebawem wakacje, więc mam nadzieję nadrobić zaległości i pochwalić się seansami o wiele lepszych filmów.
niedziela, 14 czerwca 2015
AS THE GODS WILL (Kamisama no iu tôri, Japonia, 2014)
®®®®®®®®®®
7/10
Takashi Miike ma w swym dorobku kilkanaście filmów, które moglibyśmy uznać za przedstawicieli szeroko pojętej filmowej grozy. Jednak żaden z nich, nawet tak rzekomo konwencjonalne „Nieodebrane połączenie” (2003) nie jest horrorem gatunkowo czystym. Większość to mniej lub bardziej wyrafinowane pastisze (np. „Lesson of The Evil”), reszta zaś to obrazy tak dziwne, że trudno je przypisać do jakiegokolwiek gatunku czy subgatunku (np. „Gozu”). Jeden z najnowszych obrazów grozy Miike, „As The Gods Will” (2014) przynależy do jeszcze innej kategorii: filmów, które można by umieścić między pastiszem – w tym przypadku - survival horroru a dziwaczną, fantastyczną groteską a`la „Zebraman”.
Etykiety:
DEMON
,
FILM AZJATYCKI
,
GORE
,
GROTESKA
,
HORROR
,
przemoc
,
RECENZJA
,
SURREALIZM
,
THRILER
,
ZAPOWIEDZI
środa, 3 czerwca 2015
100 GREATEST ASIAN HORROR MOVIES - w jednym poście
Ponad dwa lata temu zdobyłem się na spory wyczyny i stworzyłem subiektywną listą 100 najlepszych azjatyckich horrorów. Wedle mojej wiedzy rzecz bez precedensu w polskim internecie, więc pomyślałem, że warto do niej wrócić i znacznie lepiej ją wyeksponować na blogu. Ponieważ oryginalnie lista ta była publikowana aż w pięciu częściach pomyślałem, że wygodniej i sensowniej będzie zebrać ją w jednym poście. I tak też uczyniłem. Zastanawiałem się także nad aktualizacją jej treści, ale ostatecznie dwa lata od jej opublikowania to zbyt mały upływ czasu, aby doszło w tym zestawieniu do jakichś znaczących zmian. 10 lat, no może pięć lat to już lepszy czas na nowe pozycje na liście.
Jeszcze tylko tak drobna uwaga: w niniejszym poście zamieściłem jedynie tytuły wyróżnionych filmów wraz z odnośnikami do poszczególnych oryginalnych części, w jakich to zestawienie umieszczałem na blogu. Warto kliknąć na owe odnośniki, aby zapoznać się z komentarzami do każdego z wymienionych obrazów. Mogą się one okazać pomocne zwłaszcza osobom, które zechciałby skonfrontować swój gust z moim.
A zatem jeszcze raz, ale w nowej odsłonie
czwartek, 7 maja 2015
NA KRÓTKO: KWIECIEŃ 2015
Zhongkui: Dark Crystal and Snow Girl,
reż. Peter Pau & Tianyu Zhao
Miesiąc kwiecień upłynął mi, jeśli chodzi o premierowe azjatyckie filmy, na bliskich spotkaniach z grozą chińską ( i okolice geograficzne). Były to spotkania, szczerze przyznając średnio udane, choć całkiem ciekawe. Chiński horror to jednak rejony drugiej ligi azjatyckiego kina grozy. Realizacyjnie zazwyczaj solidne i efektowne, ale pod względem treści stanowią nie zawsze strawny misz-masz J-horrorowych zapożyczeń, z thrillerem i melodramatem i koniecznie racjonalnym wyjaśnieniem wszelkich rzekomo nadprzyrodzonych zjawisk. Ale w kraju, w którym jednym słusznym i obowiązującym światopoglądem jest marksistowsko-materialistyczny nie ma miejsca na duchy i inne zabobony. Przynajmniej oficjalnie.
Etykiety:
DEMON
,
DRAMAT
,
DUCHY
,
FANTASY
,
FILM AZJATYCKI
,
HORROR
,
MELODRAMAT
,
ROMANS
,
THRILLER
środa, 1 kwietnia 2015
SPOJRZENIE Z BLISKA: MALEZYJSKIE KINO GROZY
„Horrory są bliskie naszej kulturze” – stwierdził w jednym z wywiadów Ahmad Idham. To jeden z czołowych przedstawicieli malezyjskiego kina grozy – doskonale więc wie, co mówi. Komediowy horror w jego reżyserii, „Hantu Bonceng” (2011) zarobił ponad 8,5 mln ringgit (ok. 3 mln dolarów) i zajął trzecie miejsce na liście największych kasowych przebojów malezyjskiego kina. Komercyjny sukces filmu Idhama nie osiągnąłby takiej skali, gdyby reżyser zawdzięczał go tylko zaletom samego obrazu. Bowiem u źródeł powodzenia filmu leży znajomość rodzimej kultury, w której wszystko to, co dziwne, straszne i nadnaturalne ma swe głębokie uzasadnienie w tradycji.
środa, 31 grudnia 2014
J-HORROR: TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ NA PRZYKŁADZIE „THE RING-KRĄG”, CZ. II
J-Horror i (po)nowoczesność
Jak już wspominałem esencją omawianego nurtu jest współistnienie tradycji i współczesności. Współczesność w J-Horrorze wyraża się na dwa sposoby: przez zewnętrzne oznaki jej obecności (czas, miejsce, bohaterowie), jak też przez pewną wizję świata przedstawionego. Przyjrzę się uważnie, każdemu z tych dwóch aspektów występowania współczesności.
Etykiety:
ARTYKUŁ
,
CYWILIZACJA
,
DEMON
,
EKSPERYMENT NAUKOWY
,
FILM AZJATYCKI
,
FOLKLOR
,
HORROR
,
J-HORROR
,
KONIEC ŚWIATA
,
MIASTO
,
NOWOCZESNOŚĆ
,
SAMOTNOŚĆ
poniedziałek, 22 grudnia 2014
J-HORROR: TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ NA PRZYKŁADZIE „THE RING-KRĄG”, CZ. I
Gdy w styczniu 1998 r. na ekranach japońskich kin pojawił się skromny horror, nikomu bliżej nieznanego reżysera, Hideo Nakaty, nikt - nawet jego twórca - nie przypuszczał, że odmieni on oblicze nie tylko rodzimego, lecz także światowego kina grozy. „The Ring-Krąg” („Ringu”), będący adaptacją poczytnej powieści, „Ring”, autorstwa Kōjiego Suzukiego stał się wkrótce czymś więcej niż komercyjnym sukcesem (przy budżecie ok. miliona dwustu tysięcy dolarów zarobił w Japonii ponad sto trzydzieści milionów dolarów). Wkrótce skromny film Nakaty zyskał rangę popkulturowego fenomenu: z dwoma remake`ami (koreańskim i amerykańskim), czterema sequelami (trzema japońskimi, jednym amerykańskim), z prequelem, filmem telewizyjnym, dwoma serialami, trzema książkami, serią mang, grą komputerową, słuchowiskiem, a nawet parkiem rozrywki, nie wspominając o niezliczonej liczbie horrorów, starających się zarobić na „ringowej” modzie. Obraz Nakaty stał się zjawiskiem, które niczym kamyk rzucony na gładką taflę jeziora, wywołał fale, rozprzestrzeniające się na cały świat. Jednym z najważniejszych „efektów ubocznych” fenomenu zwanego „The Ring-Krąg” okazał się być nowy nurt w dalekowschodnim horrorze. J-Horror.
niedziela, 23 listopada 2014
JAPOŃSKIE ISTOTY DEMONICZNE CZ.1 ONI
W Japonii straszą nie tylko duchy (yurei), ale także najróżniejsze nadnaturalne istoty demoniczne znane pod zbiorczym terminem yōkai. Oryginalnie słowo to zapisywane jest jako kombinacja dwóch kanji: 妖 (yō) – „ atrakcyjny” „rzucać czar”, „nieszczęście”– oraz 怪 (kai) – „tajemniczy”, „dziwny”. Niekiedy można spotkać się także z tłumaczeniem słowa yōkai jako „ducha; zjawę; fantoma; upiora; widmo; demona; potwora; goblina”. Dokładne przetłumaczenie omawianego zwrotu nie jest możliwe, jednak ta ostatnia propozycja translatorska ma tę zaletę, iż wskazuje na niezwykłe zróżnicowanie yōkai. Pod tą nazwą skrywają się nie tyle demony sensu stricte, czyli „istoty bogopodobne, najczęściej spełniające funkcje pośrednika między światem boskim, a światem ludzi lub istoty antyboskie, działające na szkodę człowieka”, lecz także inne byty nadprzyrodzone, charakteryzujące się „pośrednią” formą egzystencji. Dlatego też najbezpieczniej jest stosować na określenie yōkai zwrot „istoty demoniczne”, ponieważ z jednej strony odnoszą się one do typowej dla demonów cechy „pośredniości” (starogreckie słowo daimon oznacza „tego, który coś rozdziela” lub „tego, który coś przydziela”) a z drugiej strony reprezentują szerszą kategorię bytów innych niż demony. Można się pokusić o bardziej ogólną, negatywną definicję omawianego tutaj pojęcia: yōkai to wszystko oprócz shintoistycznych bóstw kami, duchów osób zmarłych (yurei), duchów osób żywych (ikiryo), głodnych duchów (gaki) oraz tzw. walczących demonów, aszura.
sobota, 11 października 2014
LONG WEEKEND (Thongsook 13, Tajlandia, 2013)
MOJA OCENA: 6/10
O co chodzi?
Nam i jej czworo przyjaciół: starający się o względy dziewczyny Jack, jego kumpel Boy oraz dwie dziewczyny Pui i Beam postanawiają spędzić weekend w letniskowym domu ojca Jacka, znajdującym się na niewielkiej, bezludnej wyspie. Do grona przyjaciół dołącza także Thongsook, który na skutek urazu głowy wyniesionego z dzieciństwa, cierpi na lekkie upośledzenie. Obecność chłopaka nie jest mile widziana przez pozostałych (z wyjątkiem Nam, która stara się chronić Thongsooka przed Jakc`iem i Boyem, znęcającym się nad chłopakiem). Wkrótce jednak tajlandzka młodzież oddaje się rozrywce, zażywając kąpieli i ostro imprezując. Kłopoty zaczynają się, gdy Jack, Boy, Pui i Thongsook udają się do ruin świątyni, w której w przeszłości odprawiano nieudane egzorcyzmy, mające wypędzić z wyspy demoniczne istoty, podobno zamieszkujące to miejsce. Chłopaki dla żartów zamykają w małej celi Thongsooka, do której niegdyś mieszkańcy wyspy chcieli zagonić złe moce. Nieświadomi konsekwencji swego czynu bohaterowie wyzwalają pradawne zło. Weekend zamienia się w koszmar a wyspa w piekło.
czwartek, 1 maja 2014
SNAKE WOMAN`S CURSE (Kaidan hebi-onna, Japonia, 1968)
MOJA OCENA: 6 +/10
O co chodzi?
Pierwsze lata epoki Meji (1868-1912). Yasuke, jego żoną Sue oraz córka Asa są biednymi rolnikami zadłużonymi po uszy u bogatego właściciela ziemskiego Onumy. Bogacz zamierza odebrać za długi ziemię należącą do Yasuke, co wpędza ciężko pracującego mężczyznę w poważną chorobę. Nawet leżąc na łożu śmierci, mamrocząc w gorączce Yasuke obiecuję spłacić długi, „nawet gdyby musiał gryźć ziemię”. Wkrótce umiera, pozostawiając żonę i córkę bez środków do życia. Onuma zagarnia gospodarstwo Yasuek, burzy jego dom a Sue i Ase zapędza do katorżniczej pracy w swojej rezydencji. Mają pracować tak długo, aż odrobią długi zmarłego męża i ojca. Sue szybko popada w konflikt z okrutną żoną Onumy, która oskarża niewinną kobietę, że uwodzi jej męża. Zmusza Sue do pracy na deszczu, co kończy się zapaleniem płuc i rychłą śmiercią. Zmarła kobieta rzuca klątwę na ród Onumy. Zrozpaczoną po śmierci matki Asę przy życiu trzyma jedynie obietnica Sutematsu, że niebawem się z nią ożeni. Tymczasem syn bogacza, Takeo nie kryje swoich zamiarów wobec pięknej Asy. W końcu udaje mu się ją podstępem zwabić i mimo zawziętej obrony i błagań dziewczyny, zgwałcić ją. Wieść o tym dociera do Sutematsu. Asa traci ostatnią nadzieję na ułożenie sobie życie. Popełnia samobójstwo, ale razem z ojcem i matką, pod postacią duchów węży nawiedza rodzinę Onume, mszcząc się za wyrządzone krzywdy.
niedziela, 6 kwietnia 2014
W CIENIU ŚMIERCI – SERIA „KLĄTWA JU-ON”, Cz. II
Niniejszy tekst jest częścią drugą - TEGO ARTYKUŁU
„Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie,
działa w miejscu, w którym człowiek ten żył.
Ci, których dosięgnie, umierają,
a wtedy klątwa rodzi się na nowo”.
/ motto serii „Ju-on” /
UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY
Klątwa wchodzi do kin (Ju-on. The Grudge, 2002)
W 2001 r. Shimizu zrobił sobie dwuletnią przerwę od serii Ju-on, co nie oznacza, że była to przerwa zawodowa. W tym czasie nakręcił dwa odcinki cyklu dokumentalnego „Shin rei bideo VI: Honto ni atta kowai hanashi - kyôfu tarento taikendan” (2000) z przeznaczeniem na rynek wideo oraz zadebiutował pełnometrażowym horrorem, „Tomie: Re-birth” (2001) – trzecim filmem z cieszącej się dużym powodzeniem serii o dziewczynce-duchu. W 2002 r. powrócił jednak do opowieści o nawiedzonym domu na przedmieściach Tokio i zabójczej klątwie.
„Klątwa Ju-on” („Ju-on. The Grudge”) miała premierę w październiku 2002 r., na festiwalu kina grozy Screamfest, w Los Angeles. Film uhonorowano nagrodą dla najlepszego horroru zagranicznego, co niewątpliwie stanowiło znakomitą rekomendację. Rzeczywiście, debiut kinowy serii Ju-on jest ze wszech miar godny jest uwagi. Wprawdzie pod względem narracji i fabuły nie otrzymujemy niczego nowego i zaskakującego, lecz znane z wersji wideo najważniejsze elementy serii – mozaikowa narracja, prowadzenie wielu bohaterów i rozprzestrzeniające się zło, którego powiernikami staje się rodzina Saekich. Choć nie czekają na nas żadne rewolucyjne niespodzianki, to różnica ujawnia się w jakości całej historii. Jest bowiem ona jeszcze bardziej intensywnie, skomplikowanie i precyzyjniej przedstawiona niż w poprzednich dwóch częściach.
sobota, 29 marca 2014
W CIENIU ŚMIERCI – SERIA „KLĄTWA JU-ON”, Cz. I
Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie,
działa w miejscu, w którym człowiek ten żył.
Ci, których dosięgnie, umierają,
a wtedy klątwa rodzi się na nowo”.
/ motto serii „Ju-on” /UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY
W najstarszym japońskim dziele historiograficznym, „Kojiki” („Księga dawnych wydarzeń”) z 712 r., znajdziemy między innymi mit o stworzeniu świata i historię bogini Izanami, pierwotnej matki shinto, oraz jej brata oraz męża, boga Izanagiego (związki kazirodcze były na porządku dziennym między bogami i bóstwami). Izanami urodziła wiele bogów, w tym boga ognia Kagu Tsuchi, który stał się przyczyną jej śmierci. Bogini musiała opuścić ziemski świat i udać się do podziemnej krainy zmarłych, Yomi, ale niepocieszony Izanagi powędrował za małżonką. Małżonkowie spotkali się u wrót krainy. Bogini poprosiła Izanagiego by zaczekał tam na nią, aż ona wyjedna u bóstw śmierci zgodę na opuszczenie ich królestwa. Małżonek zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością Izanami zapalił pochodnię, mimo iż bogini ostrzegła go, by nie czynił tego pod żadnym pozorem. W rozświetlonych ciemnościach zobaczył gnijącego trupa Izanami. Przerażony Izanagi zaczął uciekać a w pogoń zanim wściekła Izanami wysłała ośmiu bogów piorunów i straszliwe monstra. Małżonek zdołał zbiec i zatarasować wejście do świata podziemnego wielkim głazem, którego nawet tysiąc ludzi nie było w stanie przesunąć. Od tej pory boskie rodzeństwo i boscy małżonkowie już nigdy więcej się nie zobaczyli. A Izanami z Matki Bogów stała się duchem destrukcji i śmierci. Uważa się ją także za protoplastkę mściwych duchów, znanych w japońskim folklorze jako onryō.
piątek, 18 października 2013
MIDORI (Shōjo tsubaki: Chika gentō gekiga, Japonia, 1992)
O co chodzi?
Tokio,
lata 20. Dwunastoletnia Midori wiedzie biedne i smutne życie. W
pożarze jej rodzinnego domu zginął ojciec, aby utrzymać siebie i
ciężko chorą matkę dziewczynka sprzedaje kwiaty, Pewnego razu
zwraca na nią uwagę tajemniczy pan Arashi, który wręcza jej
karteczkę z adresem z zaleceniem, aby w razie kłoptów, udała się
we wskazane na niej miejsce. Kiedy umiera matka Midori, pozostawiona
sama sobie dziewczynka, podąża za radą pana Arashiego. Okazuje
się, że pan Arashi jest dyrektorem grupy cyrkowców, składającej
się ze społecznych wyrzutków, kalek i dziwolągów. Dziewczynka
jest traktowana jak niewolnica: bita, torturowana i gwałcona. Jej
okrutny los ulega niespodziewanie zmianie, gdy wśród cyrkowców
pojawia się tajemniczy karzeł, Masamitsu. Dzięki swym magicznym
sztuczkom podupadający cyrk, znów zaczyna przyciągać tłumy
widzów a Masamitsu staje się jego gwiazdą. Zakochuje się także w
Midori, lecz jego miłość okazuje się wyjątkowo zaborcza,
objawiając jego mroczną, przerażającą naturę.
Etykiety:
ANIME
,
DEMON
,
DRAMAT
,
DZIECI
,
EKSPLOATACJA
,
FILM AZJATYCKI
,
GROTESKA
,
GWAŁT
,
HORROR
,
MOLESTOWANIE
,
ONIRYZM
,
przemoc
,
RECENZJA
,
SAMOTNOŚĆ
,
SEKS
,
SURREALIZM
,
TERROR
,
ZŁO
piątek, 14 grudnia 2012
URBAN LEGEND: HIKIKO (Hikiko: Toshi densetsu monogatari, Japonia, 2008)
O co chodzi?
Satoshi
po wielu latach powraca w rodzinne strony, gdzie niegdyś mieszkał w ponurym
czteropiętrowym bloku i gdzie przytrafiła mu się historia, o której nigdy nie
zapomniał. Ale czy wspomnienia z czasów dzieciństwa nie ulegają
zniekształceniu? Jako uczeń trzeciej klasy szkoły podstawowej, któregoś
deszczowego dnia wracał do domu po moście prowadzącym na jego osiedle. W pewnym
momencie zauważył kuśtykającą, długowłosą dziewczynkę, ciągnącą za sobą jakiś
przedmiot. Gdy przyjrzał się uważniej, zobaczył, że to przerażające monstrum w
ciele dziewczynki, a przedmiot, który ciągnie, to …ciało dziecka. Upiór
dostrzegł, wpatrującego się w niego Satoshiego i ruszył w pogoń za przerażonym
chłopcem. Satoshi zdołał umknąć do swego mieszkania
niemal w ostatniej chwili. Kilka chwil po tym jak ustało walenie do drzwi jego
mieszkania, rozległ się dzwonek u drzwi. Gdy Satoshi ostrożnie wyjrzał zza
próg, spostrzegł nowo przybyłą sąsiadkę, która chciała się przywitać i
przedstawić swoją przeraźliwie chudą, wyglądającą na zaniedbaną córkę, Satoko
Kisaki. Wkrótce okazało się, że Satoko będzie chodzić do klasy razem z
Satoshim. Milcząca dziewczynka, niechlujnie ubrana i posiniaczona szybko stała
się celem ataku dwojga kolegów Satoshiego. Bita przez matkę, prześladowana
przez szkolnych kolegów Satoko znalazła azyl dla siebie, opiekując się małym kotkiem
na tyłach jednego z bloku. Jej sekret odkrył Satoshi i nieoczekiwanie…
zaprzyjaźnił się z okrutnie traktowaną dziewczynką. Jednak tajemnicy nie udaje
się zachować… Niebawem dochodzi do tragedii.
niedziela, 29 lipca 2012
RESURRECTION (Seru, Malezja, 2011)
O co chodzi?
Ekipa
filmowa na czele z reżyserką Liną i producentem Bobem realizuje zdjęcia do
horroru. Jak wiadomo film grozy wymaga specyficznej scenerii, dlatego też na
plan zdjęciowy zostaje wybrane odludne miejsce położone w sercu dżungli.
Zdjęcia przebiegają bez większych komplikacji, aż pewnego wieczoru asystentka
reżyserki, Sari dostaje niespodziewanego ataku epilepsji ( co zdecydowanie
wygląda na opętanie), charakteryzatorka Julie zaś z niewiadomych przyczyn znika
w gęstym lesie, otaczającym plan zdjęciowy. Dwoje członków ekipy wyrusza, aby
odnaleźć Julie, pozostali zaś zajmują się Sari, która zapadła w dziwny
katatoniczny stan. Udaje się sprowadzić mieszkające w pobliżu starsze
małżeństwo, które odprawia specjalny rytuał w celu odpędzenia złego ducha –
przyczyny dziwnego zachowania asystentki. Po tym rytuale dziewczyna zdaje się
wracać do zdrowia, niemniej producent decyduje, że zostanie odwieziona do
szpitala. Wkrótce jednak okazuje się, że Sari nie tylko nie poczuła się lepiej,
ale zamieniła się w oszalałą psychopatkę, mordującą członków ekipy.
piątek, 4 maja 2012
A CHINESE GHOST STORY (Sien nui yau wan, Chiny/Hongkong, 2011)
O co chodzi?
Młody rzemieślnika Yan Chixia w
swej wędrówce dotarł do pewnej chińskiej wioski. Cierpiący od wielu miesięcy na
brak wody mieszkańcy osady biorą Yana za przysłanego przez dwór specjalistę,
który ma zapobiec wysychaniu miejscowych studni. Yan, nie mając zbyt wielkiego
wyboru, nie wyprowadza ich z błędu i wyrusza do źródła, które zasila studnie.
Ponieważ źródło znajduje się na Czarnej Górze, cieszącej się wśród wieśniaków
opinią przeklętego miejsca, w wyprawie towarzyszy Yanowi… grupa kryminalistów.
Bohaterowie docierają do Czarnej Góry i znajdującej się na niej świątyni Lan
York Tze, w której umiejscowione jest źródło. Na miejscu Yan oraz jego
towarzysze zostają uwiedzieni przez piękne kobiety,
które w istocie są demonami. Wśród kobiecych demonów jest Nie Xiaoqian, która
nie tylko oszczędza Yana, ale z wzajemnością się w nim zakochuje.
Niespodziewanie w świątyni pojawia się Ning Caichen, łowca demonów i były
ukochany Nie. Dziewczyna jednak nie pamięta dawnej miłości
i traktuje Ninga jak wroga, zwłaszcza, że w przeciwieństwie do Yana, wie on o
demonicznej naturze Nie. Tymczasem młodzi zakochani decydują się uciec ze
świątyni, lecz stary Demon Drzewa, na których usługach są kobiety demony, nie
toleruje nieposłuszeństwa. Życie Yan i Nie jest poważnie zagrożone a jedyną
osobą, która skutecznie może im pomóc jest Ning.
piątek, 20 kwietnia 2012
CZ.I: SADAKO W KINIE, CZYLI WIRUS FILMOWEJ KLĄTWY
UWAGA: Możliwe spoilery
Sadako - najsłynniejsza zjawa
przełomu wieków. Bohaterka siedmiu filmów kinowych (w tym dwóch amerykańskich
remake`ów oraz jednego koreańskiego), filmu telewizyjnego, dwóch seriali, trzech
książek, siedmiu komiksów (manga), gry komputerowej, słuchowiska, parku
rozrywki oraz niezliczonej ilości filmów grozy z mniej lub bardziej udanymi
klonami długowłosego upiora. Całkiem niezły dorobek jak na małą dziewczynkę,
która na dodatek trzydzieści lat spędziła na dnie kamiennej studni. Miejsce w
panteonie sław horroru – Frankensteina, Jasona Voorheesa czy Hannibala Lectera -
zdobyła dzięki ogromnej popularności powieści Kôji Suzukiego (jak dotąd "Ringu"
sprzedano w ilości 3 mln egzemplarzy) oraz
filmów adaptujących literackie wątki na potrzeby kina
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
NOROI – THE CURSE (Japonia, 2005)
O czym jest?
Dziennikarz Masafumi Kobayashi zaginął w tajemniczych okolicznościach. Od 1995 r. badał i opisywał zjawiska paranormalne dla magazynu zajmującego się tą tematyką. Ostatnia sprawa, którą prowadził, dotyczyła Noroi – klątwy, która dziesiątkowała mieszkańców pewnej okolicy na prowincji. Obszerny materiał, który zdołał zarejestrować na kasecie wideo, zawierał rzeczy tak niespotykane i przerażające, że nikt nie miał wątpliwości, iż jego zaginięcie miało związek z prowadzoną przez niego sprawą. Udało mu się dotrzeć do trojga osób, które zetknęły się z potężną, złowrogą siłą o nadprzyrodzonym charakterze. Uczennica gimnazjum, Kany, która odznaczała się zdolnościami parapsychicznymi, Mitsuo Hori - medium i schizofrenik ogarnięty panicznym lękiem przed „ektoplazmatycznymi robakami” oraz aktorka Mariko Matsumoto, posiadającą „szósty zmysł” – cała trójka doświadczyła czegoś niezwykłego. Gdy niespodziewanie znika Kana, Kobayashi wraz z Hori i Mariką postanawia odnaleźć dziewczynkę i przy okazji rozwiązać mroczną tajemnicę Noroi. Ślad wiedzie do pewnej zatopionej wioski i ma związek z pradawnym demonem Kagutabą
Reportaż z nawiedzonego lasu
Daniel Myrick i Eduardo Sanchez, dwaj studenci szkoły filmowej z Miami, zrealizowali w 1999 r. horror „The Blair Witch Project”. Wyłożyli na niego ledwie dwadzieścia dwa tysiące dolarów, scenariusz zawierał sześćdziesiąt siedem stron a w obsadzie znalazło się troje młodych, nieznanych aktorów. Zdjęcia do filmu trwały osiem dni a cały materiał nakręcono zwykłą kamerą wideo. Fabułę dało się streścić w jednym zdaniu: troje studentów z kamerą wyrusza do lasów Burkittsville w poszukiwaniu bohaterki miejscowej legendy, wiedźmy Blair. Dzięki potędze Internetu niskobudżetowy horror Myricka i Sancheza zarobił na świecie prawie dwieście pięćdziesiąt milionów dolarów i stał się jednym z największych fenomenów kulturowych końca XX wieku. Skąd to ogromne zainteresowanie? Za sprawą dokumentalnego („reporterskiego”) sposobu filmowania wiele osób było przekonanych, że historia o nawiedzonym lesie była w stu procentach autentyczna. Twórcy dołożyli bowiem wszelkich starań, by takie wrażenie wywołać. Bohaterom nieustannie towarzyszy kamera, ujęcia nie są ustawiane, a filmowane „z ręki”, oprócz zawodowych aktorów w filmie pojawiają się przypadkowe osoby, które nawet nie wiedzą, że przyszło im zagrać jedną z ról. Metoda, którą posłużyli się Amerykanie, jest znana od lat dwudziestych ubiegłego wieku, gdy Dziga Wiertow zrealizował „Człowieka z kamerą” – film niemal w całości nakręcony tzw. subiektywną kamerą. W latach 60. koncepcje Wiertowa rozwinęli Francuzi, tworząc kierunek zwanym Cinéma Vérité (wprowadzili metodę sondy ulicznej i tzw. gadające głowy). Nikt jednak wcześniej formuły wypracowanej przez Rosjanina i Francuzów nie zastosował do horroru.
Prosty, ale chwytliwy pomysł na zatarcie granicy miedzy fikcją a prawdą, podchwyciło wielu twórców. „Cloverfield”, „Welcome To The Jungle”, „Diary of the Dead”, „[rec]”, „Paranormal Activity” – oto tytuły tylko niektórych filmów, starających się wmówić widzom, że oglądają uchwycone przez kamerę prawdziwe historie. Moda na horror paradokumentalny - nie mogło być inaczej - dotarła także do krajów azjatyckich. Prawdziwy wysyp nastąpił jednak dopiero w tym roku, co z pewnością miało związek z sukcesem „Paranormal Activity”. Za kręcenie horrorów udających autentyczne, wstrząsające relacje z nawiedzonych miejscach, zabrali się Chińczycy („Video Cassette of 31 Degrees North Latitude"), Koreańczycy („Deserted House”), a nawet Singapurczycy („"Haunted Changi"). Jednym z pierwszych azjatyckich filmów grozy zrealizowanych w formule reportażu był japoński „Noroi - The Curse” Kōji Shiraishiego z 2005 r..
Entuzjazm na wyrost
Kōji Shiraishi to jeden z najwszechstronniejszych twórców japońskiego kina grozy. W jego reżyserskim dorobku znajdziemy ghost story o demonicznej matce („A Slith-Mouthed Woman”), skrajnie brutalny shocker („Grotesque”) oraz omawiany fake dokument o klątwie. Różne odmiany kina grozy, ale we wszystkich Shiraishi radzi sobie z dużą sprawnością i z niezłym rezultatem. Nie jest więc zaskoczeniem, że „Noroi – The Curse” jest jednym z najlepszych horrorów „reporterskich”. Jest znacznie bogatszy fabularnie i formalnie (wstawki z telewizyjnego show) niż „The Blair Witch Project”, nie jest tak rażąco wtórny i nielogiczny jak „[rec]” ani tak nudny jak „Paranormal Activity”. Widać, że reżyser ma w małym paluszku filmowy warsztat i znakomicie odnajduje się w formule rzekomo autentycznej historii. W filmie dzieje się sporo, akcja jest wielowątkowa, filmowych postaci wiele – nie ma, a w każdym razie nie powinno być, miejsca na nudę. W dodatku udaje się reżyserowi stworzyć wrażenie, że niewidzialna, złowroga siła nieustannie towarzyszy poczynaniom filmowych bohaterów. Jest też kilka autentycznie przerażających, zapadających w pamięć scen grozy. A jednak entuzjastyczny odbiór Noroi- the Curse” wśród licznej grupy fanów azjatyckiego kina grozy (ocena na IMDB – 7, 6!) wydaje mi się cokolwiek nieuzasadniony.
„Noroi” wypunktowany
Mam wobec filmu Shiraishiego następujące zarzuty:
1) Za długi i przeładowany. Pomysł na fabułę w horrorach „reporterskich” jest z grubsza podobny. Oto gdzieś, w jakimś miejscu dzieją się dziwne, a nawet przerażające rzeczy. Dziennikarz, grupa badaczy zjawisk paranormalnych, ciekawscy nastolatkowie itp. uzbrojeni w kamerę wyruszają do nawiedzonego miejsca, by zmierzyć się twarzą w twarz z nieznaną, wrogą i niebezpieczną siłą. W „Noroi” jest podobnie. Masafumi Kobayashi wraz ze swoim operatorem „chodzi po ludziach” zbiera informacje i coraz bardziej angażuje się w sprawę, która przestaje być niewinna i niegroźna, lecz śmiertelnie niebezpieczna. Intryga idzie, w dobrym kierunku, lecz nie wiadomo dlaczego Shiraishi nie postawił na prostotę, ale na komplikowanie dziennikarskiego śledztwa, na mnożeniu postaci, dodawaniu kolejnych wątków, włączaniu zbędnych scen (np.. scena lunatykowania Mariko Matsumoto – wiemy z wcześniejszych scen, że stała się obiektem nadprzyrodzonego zła).
2) Nadmiar „strasznych scen”. Reżyser zamiast cierpliwie budować napięcie, stara się widza przytłoczyć nadmiarem dziwnych, niepokojących a może nawet przerażających scen. Zamiast jednak rozgrzać atmosferę grozy do czerwoności, osłabia jej silę rażenia, a w końcu – momentami – zwyczajnie nuży.
3) Brak stopniowania grozy. W „Noroi” są właściwie trzy sceny prawdziwie niepokojące i godne zapamiętania. Ale wszystkie trzy są źle rozplanowane, a odpowiednie umiejscowienie ich fabule filmu, to jedna z podstaw skutecznego straszenia widzów. Pierwsza ze wspomnianych scen (ta, przed opuszczoną świątynią) pojawia się za wcześnie. Scena z dziewczynką w lesie – bodaj najlepsza i najbardziej straszna – powinna się pojawić jako moment kulminacyjny filmu, a pojawia się przed nim. Na dodatek zostaje powtórzona, co osłabia efekt świeżości. Wreszcie finałowa puenta. Właściwie umieszczenie jej na końcu filmu nie było złym pomysłem. Zawiódł element zaskoczenia – jeden z niezbędnych warunków, by straszenie było skuteczne. Pozornie podczas tej sceny dzieje się wiele niespodziewanego, lecz w istocie wyczuwamy, że właśnie to się ma wydarzyć. Nie wiemy dokładnie co, ale wystarczająco znamy konwencje, by wiedzieć, że trup schowany w szafie w ostatnich scenach ożyje i da o sobie znać. I w pewnym sensie trup ożywa…
Dlatego oceniam film jedynie na: 6/10
Shiraishi się poprawi?
Ledwie trzy dni temu w japońskich kinach zadebiutował najnowszy horror Kōji Shiraishiego – „Shirome”. Wspominam o tym fakcie, ponieważ obraz ten stanowi swoiste rozwinięcie konwencji „reporterskiego” horroru. "Shirome" opowiada bowiem o istniejącym naprawdę girls bandzie, Momoiro Clover, którego członkinie udają się do opuszczonej szkoły, słynącej z nawiedzenia. To, co przytrafiło im się w tym miejscu jest rejestrowane przez kamerę. Historia wydaje się być znacznie prostsza i bardziej spójna. Czyżby Shiriashi wyciągnął słuszne wnioski z realizacji „Noroi – The Curse”? Jak będzie w istocie, zobaczymy.
Info o SHIROME
środa, 26 maja 2010
WIZARD OF DARKNESS (Eko Eko Azaraku ,Japonia, 1995)
SZ...KOLNA PUŁAPKA
Misa Kuroi jest nową uczennicą. Nikt nie wie, że jest także czarodziejką chroniącą śmiertelników przed osobami, które wykorzystują magię do krzywdzenia innych. Swoją prawdziwą naturę ukrywa przed innymi. Misa przybyła do nowej klasy, ponieważ przeczuwa, że wśród uczniów znajduje się osoba władająca czarną magią. I nie myli się. Klasa Misy zostaje uwięziona w szkole gmachu i wkrótce zaczynają po kolei ginąć zamordowani w okrutny sposób. Za ich śmierć odpowiadają potężne siły zła, którym nawet bohaterka nie jest w stanie się przeciwstawić. W końcu dochodzi do decydującego starcia miedzy Misą, a jej antagonistą, którym okazuje się ktoś, kogo nigdy by nie podejrzewała o złe zamiary.
Postać czarnoksiężnika posiada bogatą tradycję literacką. Od dawien dawna fascynowała ludzkie umysły posiadaniem zakazanej wiedzy tajemnej i niezwykłymi mocami. Czarnoksiężnik zyskiwał szczególną pozycję pośród zwykłych śmiertelników, dzięki zdolności nawiązywania kontaktów z wszelkiego rodzaju demonami. Zdobywał ją wskutek długotrwałego studiowania zakazanych ksiąg magicznych. Zawierał przymierze ze śmiercią i pakt z piekłem. W papieskiej bulli „Coeli et terrae creator” wydanej w 1586 r. przez papieża Sykstusa V możemy przeczytać:(Czarnoksiężnicy –przyp. autora) robią z diabłem wyraźną umowę dla odkrycia spraw nieznanych, znalezienia skarbu lub popełnienia zbrodni. Używają bezecnych zaklęć magicznych, przedmiotów i trucizn, rysują koła lub inne znaki magiczne, wzywają lub radzą się demonów, pytają ich i otrzymują odpowiedź; ofiarowują demonom różne ofiary, zapalają świece na ich cześć; robią sobie pierścień, lustro lub małe flaszeczki, aby zamknąć tam diabły, wierzą bowiem, że otrzymują od nich radę i pomoc.
Wybór czarnoksiężnika na bohatera horroru nie jest częstym zabiegiem, figura ta jest bowiem znacznie bliższa gatunkowi fantasy. Chyba że, jak ma to miejsce w przypadku „Wizard of Darkness”, mamy do czynienia z gatunkowym koktajlem. Już z tego względu film Shimako Sato budzi zainteresowanie. Tym większe, że w obrazie japońskiej twórczyni władca magicznych mocy jest postacią daleką od stereotypu Pana Ciemności, w obowiązkowych powłóczystych szatach, z długą brodą i szklaną kulą w ręku. Misa Kuroi (debiutująca na dużym ekranie, Kimika Yoshino, znana z pamiętnej roli mężczyzny w ciele kobiety z „Gozu. Teatrze grozy” Takashi Miike) jest uczennicą jednej z japońskich szkół i czarownicą. Przybywa, by z pomocą magicznych zdolności chronić uczniów szkoły przed zakusami ciemnych mocy. Zło ma bowiem również swego reprezentanta pośród szkolnej braci. Konflikt między przedstawicielką Dobra i Zła jest nieunikniony, ale żadna z reprezentantek antagonistycznych mocy nie jest jednoznaczna w swej charakterystyce. Sama historia zaś nie jest jedynie opowieścią o konsekwencjach starcia bohaterów stojących po przeciwnych stronach.
Misa, choć ma szczere chęci, nie może wiele zdziałać. Podstępem pozbawiona mocy, zamiast nieść wybawienie ofiarom Mizuki, sprowadza na nich tylko śmierć. Ciążące na bohaterce fatum sprawia, że osoby z jej najbliższego otoczenia nie mogą czuć się bezpiecznie. Zła sława wcielonego nieszczęścia ciągnie się za Misą, która zmieniając szkoły, zostawia za sobą nieszczęśników, którym nie zdołała pomóc. „Gdybyś się do mnie zbliżył, zginałbyś” – ostrzega ze smutkiem w głosie zakochanego w niej klasowego kolegę, Kenichiego. Misa przeżywa także chwilę załamania, ale u boku ma chłopaka, który niepomny na jej ostrzeżenia, nie opuszcza jej w najtrudniejszym momencie. Na czym więc polega czynienie dobra przez Misę, która jest słaba i zdaje się sprowadzać jedynie nieszczęście na innych?
Reżyser nie pozwala zaprezentować bohaterce nadludzkich zdolności w pełnej krasie, ale też popisywanie się magicznym sztuczkami dla efektu nie jest domeną Dobra. O wiele ważniejsze okazuje się konsekwentne, uparte podążanie drogą prawości i wierności. Już pobieżna analiza postaci wskazuje, że film Sato temat okultystyczny potraktowała nietuzinkowo. Nie da się ukryć, że także pretekstowo. „Czarodziejka ciemności” to - jak wspomnieliśmy - typowa dla azjatyckiego kina hybryda różnych, często odmiennych stylistyk i gatunków filmowych. Obraz rozpoczyna pełna napięcia scena żywcem wyjęta z thrillera: nieznajoma kobieta z przerażeniem w oczach ucieka przed niewidzialnym zagrożeniem. Scena kończy się mocnym brutalnym akcentem - metalowa belka rozgniata głowę nieszczęsnej kobiety na miazgę. Przez film wielokrotnie przewijać się będą makabryczne szczegóły kolejnych tajemniczych zbrodni. Po emocjonalnym wstępie, historia uspakaja się i przemienia w opowieść obyczajową z zarysowanym w tle krytycznym spojrzeniem na japońskie szkolnictwo. Jeden z nauczycieli bez obiekcji molestuje uczennicę przed wejściem do szkoły, ta sama uczennica jest też obiektem erotycznych praktyk nauczycielki. W scenach, które pojawiły się na wyraźne życzenie producentów, ukazujących lesbijski seks, Sato zbliża się z kolei do konwencji soft-porno. Ale przez większą cześć filmowej akcji mamy do czynienia z japońską wersją popularnej zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, odmiany horroru – slashera. Grupka uczniów zamknięta w szkolnych murach, z których nie można się wydostać (cóż za koszmar dla ucznia), podlega metodycznej eliminacji przez potężne siły zła. W szeregi żyjących wkrada się przerażenie, strach, obawy, wzajemna nieufność i kłótnie. Nieudane próby wydostania się ze śmiertelnej pułapki oraz kolejne krwawe morderstwa (w jednej ze scen krew dosłownie obryzguje kamerę), przeplatane są scenami i atrybutami horroru okultystycznego (zakapturzone postacie, zaklęcia, pentagramy, laleczki voodoo) oraz komputerowymi efektami rodem z kina fantasy (świetlista postać Lucyfera, wyłaniająca się z niebios, czy efektowne ujęcie „rozsypywania się” bohaterki). Mimo filmowego miszmaszu fabuła „Czarodziejki Ciemności” nie popada w chaos, co z pewnością jest zasługą reżyserki, ale także nieskomplikowanej treści i prostego przesłania, że dobro zawsze pokona zło.
„Czarodziejka Ciemności” doczekała się w roku 1997 telewizyjnego serialu według scenariusza Sôtarô Hayashiego oraz – jak do tej pory – czterech filmów kinowych kontynuujących wątki z pierwszego filmu z serii. Najlepsze wrażenie sprawia, cześć druga „Czarodziejki ciemności” z 1996 r. wyreżyserowana ponownie przez Sato. Poznajemy tym razem wydarzenia poprzedzające fabułę części pierwszej – dowiadujemy się, w jakich okolicznościach Misa Kuroi została obrończynią ludzkości (a szczególnie japońskich nastolatków). Część trzecia „Czarodziejka ciemności III” (1998) w reżyserii Katsuhito Ueno, z nową aktorką w roli głównej bohaterki, Hinako Saeki oraz część czwarta „Czarodziejka ciemności IV”(2000, reż. Kosuke Suzuki ), z kolejną nową twarzą aktorską, Natsuki Kato, nie wzbudziły już takiego zainteresowania wśród publiczności jak dwa pierwsze filmy z cyklu.
Więcej o WIZARD OF DARKNESS
OCENA: * * * * * *
Wybór czarnoksiężnika na bohatera horroru nie jest częstym zabiegiem, figura ta jest bowiem znacznie bliższa gatunkowi fantasy. Chyba że, jak ma to miejsce w przypadku „Wizard of Darkness”, mamy do czynienia z gatunkowym koktajlem. Już z tego względu film Shimako Sato budzi zainteresowanie. Tym większe, że w obrazie japońskiej twórczyni władca magicznych mocy jest postacią daleką od stereotypu Pana Ciemności, w obowiązkowych powłóczystych szatach, z długą brodą i szklaną kulą w ręku. Misa Kuroi (debiutująca na dużym ekranie, Kimika Yoshino, znana z pamiętnej roli mężczyzny w ciele kobiety z „Gozu. Teatrze grozy” Takashi Miike) jest uczennicą jednej z japońskich szkół i czarownicą. Przybywa, by z pomocą magicznych zdolności chronić uczniów szkoły przed zakusami ciemnych mocy. Zło ma bowiem również swego reprezentanta pośród szkolnej braci. Konflikt między przedstawicielką Dobra i Zła jest nieunikniony, ale żadna z reprezentantek antagonistycznych mocy nie jest jednoznaczna w swej charakterystyce. Sama historia zaś nie jest jedynie opowieścią o konsekwencjach starcia bohaterów stojących po przeciwnych stronach.
Misa, choć ma szczere chęci, nie może wiele zdziałać. Podstępem pozbawiona mocy, zamiast nieść wybawienie ofiarom Mizuki, sprowadza na nich tylko śmierć. Ciążące na bohaterce fatum sprawia, że osoby z jej najbliższego otoczenia nie mogą czuć się bezpiecznie. Zła sława wcielonego nieszczęścia ciągnie się za Misą, która zmieniając szkoły, zostawia za sobą nieszczęśników, którym nie zdołała pomóc. „Gdybyś się do mnie zbliżył, zginałbyś” – ostrzega ze smutkiem w głosie zakochanego w niej klasowego kolegę, Kenichiego. Misa przeżywa także chwilę załamania, ale u boku ma chłopaka, który niepomny na jej ostrzeżenia, nie opuszcza jej w najtrudniejszym momencie. Na czym więc polega czynienie dobra przez Misę, która jest słaba i zdaje się sprowadzać jedynie nieszczęście na innych?
Reżyser nie pozwala zaprezentować bohaterce nadludzkich zdolności w pełnej krasie, ale też popisywanie się magicznym sztuczkami dla efektu nie jest domeną Dobra. O wiele ważniejsze okazuje się konsekwentne, uparte podążanie drogą prawości i wierności. Już pobieżna analiza postaci wskazuje, że film Sato temat okultystyczny potraktowała nietuzinkowo. Nie da się ukryć, że także pretekstowo. „Czarodziejka ciemności” to - jak wspomnieliśmy - typowa dla azjatyckiego kina hybryda różnych, często odmiennych stylistyk i gatunków filmowych. Obraz rozpoczyna pełna napięcia scena żywcem wyjęta z thrillera: nieznajoma kobieta z przerażeniem w oczach ucieka przed niewidzialnym zagrożeniem. Scena kończy się mocnym brutalnym akcentem - metalowa belka rozgniata głowę nieszczęsnej kobiety na miazgę. Przez film wielokrotnie przewijać się będą makabryczne szczegóły kolejnych tajemniczych zbrodni. Po emocjonalnym wstępie, historia uspakaja się i przemienia w opowieść obyczajową z zarysowanym w tle krytycznym spojrzeniem na japońskie szkolnictwo. Jeden z nauczycieli bez obiekcji molestuje uczennicę przed wejściem do szkoły, ta sama uczennica jest też obiektem erotycznych praktyk nauczycielki. W scenach, które pojawiły się na wyraźne życzenie producentów, ukazujących lesbijski seks, Sato zbliża się z kolei do konwencji soft-porno. Ale przez większą cześć filmowej akcji mamy do czynienia z japońską wersją popularnej zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, odmiany horroru – slashera. Grupka uczniów zamknięta w szkolnych murach, z których nie można się wydostać (cóż za koszmar dla ucznia), podlega metodycznej eliminacji przez potężne siły zła. W szeregi żyjących wkrada się przerażenie, strach, obawy, wzajemna nieufność i kłótnie. Nieudane próby wydostania się ze śmiertelnej pułapki oraz kolejne krwawe morderstwa (w jednej ze scen krew dosłownie obryzguje kamerę), przeplatane są scenami i atrybutami horroru okultystycznego (zakapturzone postacie, zaklęcia, pentagramy, laleczki voodoo) oraz komputerowymi efektami rodem z kina fantasy (świetlista postać Lucyfera, wyłaniająca się z niebios, czy efektowne ujęcie „rozsypywania się” bohaterki). Mimo filmowego miszmaszu fabuła „Czarodziejki Ciemności” nie popada w chaos, co z pewnością jest zasługą reżyserki, ale także nieskomplikowanej treści i prostego przesłania, że dobro zawsze pokona zło.
„Czarodziejka Ciemności” doczekała się w roku 1997 telewizyjnego serialu według scenariusza Sôtarô Hayashiego oraz – jak do tej pory – czterech filmów kinowych kontynuujących wątki z pierwszego filmu z serii. Najlepsze wrażenie sprawia, cześć druga „Czarodziejki ciemności” z 1996 r. wyreżyserowana ponownie przez Sato. Poznajemy tym razem wydarzenia poprzedzające fabułę części pierwszej – dowiadujemy się, w jakich okolicznościach Misa Kuroi została obrończynią ludzkości (a szczególnie japońskich nastolatków). Część trzecia „Czarodziejka ciemności III” (1998) w reżyserii Katsuhito Ueno, z nową aktorką w roli głównej bohaterki, Hinako Saeki oraz część czwarta „Czarodziejka ciemności IV”(2000, reż. Kosuke Suzuki ), z kolejną nową twarzą aktorską, Natsuki Kato, nie wzbudziły już takiego zainteresowania wśród publiczności jak dwa pierwsze filmy z cyklu.
Więcej o WIZARD OF DARKNESS
OCENA: * * * * * *
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)













.jpg)





