Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AKTORKI. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą AKTORKI. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2015

AYAKO WAKAO: BYĆ KOBIETĄ




Gwiazda japońskiego kina, symbol seksu, pierwsza japońska femme fatale, mroczny przedmiot pożądania filmowych protagonistów i widzów. Filigranowa, kruczowłosa, czarnooka, o harmonijnej budowie ciała i o zniewalającym, aksamitnym głosie – gdy tylko pojawiała się na ekranie momentalnie przyciągała wzrok. I to nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Być może, gdyby kino, jak to ma miejsce współcześnie, miało globalny zasięg, dziś wymieniałoby się ją jednym tchem obok Grety Garbo, Marlene Dietrich, Marylin Monroe i Brigitte Bardott. Ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kino japońskie znane było jedynie bywalcom festiwali filmowych a znajomość ta ograniczona była głównie do kilku mistrzów kina takich, jak Akira Kurosawa, Kenji Mizoguchi czy Masaki Kobayashi. Nigdy u Kobayashiego ani u Kurosawy nie zagrała, choć występowała u innych gigantów klasycznego kina Japonii, w tym u wspomnianego Mizoguchiego, a także u Kona Ichikawy i Yasujiro Ozu. Uznanie widzów i krytyków przyniosły jej jednak role w filmach niesłusznie pomijanego na Zachodzie mistrza podszytych subtelnym erotyzmem dramatów, Yasuzo Masumury. 

piątek, 3 lipca 2015

35 POWODÓW DLA KTÓRYCH WARTO OGLĄDAĆ AZJATYCKIE HORRORY




Tak, prawda powód dla którego warto oglądać horrory jest jeden: naprawdę przerażający film. Im bardziej nas horror wystraszy, tym jest lepszy. Ale to banał a poza tym właśnie rozpoczęły się wakacje to po co sobie psuć wyśmienity nastrój upiorami, straszydłami i całym tym horrorowym paskudztwem. Horror ma też zaoferowania znacznie przyjemniejsze i ładniejsze widoki niż grozę i szok.

Dlatego też w ten relaksacyjny, wakacyjny nastrój wpisuje się także mój post. Tym razem nie mam się nad czym ani tym bardziej po co rozpisywać – post jest zdecydowanie do oglądania niż do czytania, bo i po co się przemęczać. Dodam tylko tytułem wyjaśnienia, że poniższa lista jest jedynie wybiórcza: zestawiłem na niej jedynie niektóre aktorki, które pojawiły się w azjatyckich horrorach, podobnie też postąpiłem z tytułami filmów, w których panie zagrały, wymieniając tylko kilka z nich.

No cóż miłego oglądania! Udanych wakacji a ja ponownie - nauczony sprawdzonym ubiegłorocznym zwyczajem – pojawię się na moim blogu z nowościami na początku września.
 
ps. Kliknij obrazek, żeby zobaczyć w oryginalnym rozmiarze


niedziela, 14 grudnia 2014

OVER YOUR DEAD BODY (Kuime, Japonia, 2014)




 Over Your Dead Body (2014) on IMDb

®®®®®®®®®® 7/10




Nie ma rzeczywistości samej w sobie, są tylko obrazy widziane z różnych perspektyw.
/Albert Einstein/



O co chodzi?

Kousuke Hasegawa i Miyuki Goto są ze sobą w związku. Są również odtwórcami głównych ról w nowatorskim przedstawieniu klasycznej sztuki teatru kabuki, Yotsuya Kaidan. Miyuki odtwarza postać nieszczęśliwej Oiwy, zdradzonej i zamordowanej przez Iemona, w którego wciela się Kousuke. Gdy mężczyzna nawiązuje romans z młodą aktorką, występującą w roli rywalki Miyuki, stan psychiczny odtrąconej kobiety ulega dramatycznemu załamaniu. Kobieta zaczyna utożsamiać się z postacią Oiwy i popadać w stopniowy obłęd. Przerażające wizje nawiedzają także niewiernego kochanka i jego młodą kochankę. Wydaje się jakby sztuka o mściwym duchu, mszczącym się na występnemu mężu, w niepokojący sposób oddziaływała na prywatne życie bohaterów.

sobota, 11 stycznia 2014

(PRAWIE) WSZYSTKIE TWARZE SON YE-JIN



Tradycji stać się musi zadość. Moi wierni czytelnicy doskonale wiedzą, że 11 stycznia jest dniem szczególnym na moim blogu. Jest to bowiem dzień urodzin SONY YE JIN! W tym roku ta piękna kobieta i wspaniała aktorka obchodzić będzie 32 urodziny. Dla uczczenia tej okoliczności przygotowałem specjalny youtubeowy zestaw filmów z dzisiejszą solenizantką w roli głównej.

Na hasło „Son Ye-jin” w popularnym serwisie filmów wideo wyświetla się ponad trzydzieści trzy tysiące wyników. Ogromna liczba. Wcale mnie jednak nie przeraziła, bo co to jest te kilkadziesiąt tysięcy filmów dla prawdziwego fana! Z youtubeowego morza wybrałem kilkanaście filmików – i to z pełną premedytacją – przedstawiających Son Ye-jin w najróżniejszych wcieleniach i sytuacjach. Zamysł był prosty: chciałem pokazać, że ta wielka gwiazda azjatyckiego kina (niestety prawie w ogóle nieznana na Zachodzie) potrafi też być uroczą dziewczyną z sąsiedztwa, z którą można by się wybrać do kina na głupią komedię. Son Ye-jin - zwyczajna z niezwyczajnych.

piątek, 11 stycznia 2013

CHILLING ROMANCE (O-ssak-han Yeon-ae, Korea Płd, 2011)





Zobacz na IMDB:


O co chodzi?

Ma Jo-goo jest znanym iluzjonistą, który podczas jednego ze swych pokazów sztuczek magicznych dostrzega w tłumie widzów ładną dziewczynę, choć sprawiającą wrażenie wyjątkowo smutnej. Ubrana na czarno wydała się Jo-goo postacią z zaświatów, ale podsunęła mu pomysł na nowy pokazowy numer iluzjonistyczny. Magik zaproponował Yeo-ri, bo tak miała na imię tajemnicza nieznajoma, udział w pokazie w roli… ducha. Dziewczyna przyjmuję propozycję iluzjonisty, ale wydaje się dziwna. Po skończonym występie szybko ucieka do domu i nie nadaje się namówić na wspólne spotkanie z członkami zespołu Jo-goo. Pewnego razu jednak ulega a spotkanie kończy się katastrofą. Pijana Yeo-ri drze koszule magika i powoduje spore zamieszanie. Niemniej od tego wydarzenia Jo-goo zaczyna coraz bardziej interesować się tajemniczą dziewczyną. W końcu odkrywa powód jej dziwnego zachowania i samotniczego trybu życia. Yeo-ri… widzi duchy, które zamieniają jej życie w piekło. Szczególnie uparty jest jeden duch, byłej przyjaciółki, Chu-hee. Okazuje się jednak, że z chwilą poznania iluzjonisty dziewczyna przestaje być sama w swoim cierpieniu. Jo-goo również widzi duchy.

poniedziałek, 17 grudnia 2012

ZŁOTA STRONA TYGODNIA "WPROST" dla STRACH MA SKOŚNE OCZY.



Z nieskrywaną radością i dumą pragnę poinformować, że mój blog STRACH MA SKOŚNE OCZY został wyróżniony przez dziennikarzy działu online tygodnika "Wprost" prestiżowym mianem  ZŁOTEJ STRONY TYGODNIA za III tydzień miesiąca grudnia 2012 r.

Oto uzasadnienie werdyktu Jury:

Kogo interesuje kino azjatyckie blog strachmaskosneoczy.blogspot.com jest dla niego. To bowiem rzadkie i bogate kompendium wiedzy na temat azjatyckiego kina grozy, oczywiście widzianego oczami autora. Przy czym trzeba dodać, że kino grozy nie oznacza tu tylko wszelkiej maści horrorów. Internauci mogą też poczytać o filmowych dokumentach, których temat budzi grozę w ludziach nie wyobrażających sobie takich spowodowanych skrajną biedą zjawisk jak sprzedawanie dzieci pedofilom czy producentom pornografii. Oprócz recenzji filmów autor bloga zamieszcza artykuły mówiące o zjawiskach związanych z kinem, jak choćby o samobójstwach koreańskich gwiazd kina. Odstępstwem od tematyki azjatyckich jest dział Kino boli, gdzie autor opisuje filmy, które poruszyły, niezależnie od przynależności do kręgu kulturowego. 

Jako Złota Strona Tygodnia mój blog "strach ma skośne oczy" będzie brał udział w konkursie na ZŁOTĄ STRONĘ MIESIĄCA za grudzień 2012 R.. Tym razem to internauci w drodze głosowania zadecydują o tym, która ze Złotych Stron Tygodnia otrzyma tytuł Złotej Strony Miesiąca. Rywalizacja zapowiada się niezwykle interesująco, bowiem jednym z konkurentów będzie znakomity blog mojego internetowego znajomego Rafała Donicy poświęcony postaci Monstrum Frankensteina i jego pop kulturowemu fenomenowi. Mam nadzieję jednak, że to fani kina azjatyckiego i kultury azjatyckiej pokażą moc (smsów), a nie miłośnicy pana w za małej, zniszczonej marynarce. Wszak to dla WAS, Drodzy Czytelnicy i Miłośnicy Tego co Skośne ten blog piszę. Tylko Wy nadajecie sens istnieniu tego bloga. 

Głosowanie na ZŁOTĄ STRONĘ MIESIĄCA rozpocznie się od dnia 1 stycznia 2013. W treści sms-a należy napisać: WWWM3
Nr, na który należy wysyłać SMS: 7155 (koszt 1 zł + 23% VAT (1,23 zł z VAT). 

Link do serwisu ZŁOTE STRONY "WPROST"
http://zlotestrony.wprost.pl/strona_tygodnia/ostatni_tydzien/

środa, 11 stycznia 2012

URODZINY SON YE-JIN CZYLI TOP 12



To już tradycja na moim blogu. Z okazji kolejnych urodzin SON YE-JIN (tym razem trzydziestych ) przygotowałem specjalny artykuł o mojej ulubienicy. W przyszłym roku zająłem się stroną prywatną aktorki oraz opiewaniem jej niewątpliwej urody, w tym zaś pora w końcu zaprezentować aktorkę od strony zawodowej. Bo Son Ye-jin to nie tylko bogini małego i dużego ekranu, lecz także zaskakująco dobra aktorka.

Poniżej przedstawiam listę sześciu najlepszych -  w mojej ocenie występów Ye-jin - ułożonych w kolejności nieprzypadkowej. Dlaczego tylko sześciu? Ponieważ jakoś nie mogę przełamać awersji do azjatyckich dram, czyli ichniejszych seriali, zwłaszcza tych romantycznych, w których Son Ye-jin regularnie występuje. A poza tym nie wszystkie filmy z jej udziałem udało mi się obejrzeć (przedostatni „Chilling Romance” – zbierający znakomite recenzje oraz -  z wiadomych powodów - znajdujący się w fazie produkcji „Tower”), a niektóre jak choćby „Lover`s Concerto” czy „Crazy First Love” są bardzo przeciętnymi filmami z kompletnie niczym nie wyróżniającymi się rolami Son Ye-jin. Jedynie przy „Open City” zastanawiałem się dłużej, ponieważ aktorka zagrał w nim nietypową w rolę w swym filmowym dorobku: femme fatale. Jednak ostatecznie uznałem, że gra Ye-jin jest nazbyt posągowa, zbyt mało bogata w różne emocje. Niemniej także i ona została zagrana z niezwykłą naturalnością, swobodą i wiarygodnością – znakiem rozpoznawczym aktorki.

wtorek, 11 stycznia 2011

Happy Birthday Son Ye-jin!


No i stało się! Świętuję po raz drugi na mym blogu urodziny Son Ye-jin (niechybny znak, że stuknął mi roczek obecności w sieci ;)). Tym razem, zamierzam obejść urodziny mojej ukochanej aktorki wyjątkowo hucznie. Przygotowałem kilka atrakcji: dziś będzie do czytania i oglądania, a na jutro planuję „do czytania” – przygotowałem recenzję z  najsłynniejszego filmu Ye-jin – „A Moment To Remember”. A co dziś?

niedziela, 12 września 2010

SEKSOWNA STRONA JAPOŃSKIEGO GORE


Jeszcze nie tak dawno temu, bo w pierwszej połowie dekady nowego millenium straszyły w japońskim kinie grozy zjawy kobiet - bladolicych, długowłosych i, co szczególnie istotne,  zapięte po samą szyję. Ale to zdaje się już przeszłość nurtu zwanego J-horrorem. O sukcesje po filmach Nakaty i Shimizu zabiegają twórcy reprezentujący zupełnie inny rodzaj horroru i prezentujący odmienne podejście do filmowego medium. Nadciąga „nowa fala”. Bardzo krwawa, ultrabrutalna, makabryczna i groteskowa. Tworzą ją niezależni filmowcy, zdobywający doświadczenie w kinie nisko i bardzo niskobudżetowym, przeważnie erotycznym (np. Noburo Iguchi, reżyser kultowej „The Machine Girl”). Na gwiazdę nowej fali wyrósł specjalista od efektów, charakteryzacji i animatronik Yoshihiro Nishimura, twórca surrealistyczno-groteskowych postaci w rodzaju kobiety-fotela oraz karykaturalnych efektów gore (znak rozpoznawczy: fontanny tryskającej, jasnoczerwonej krwi). „Nowa fala” japońskiego gore - w przeciwieństwie do „starej” z lat osiemdziesiątych -  różni się wybitnie niepoważnym tonem, świadomy kiczem, energetyczną akcją i …seksownymi, niezwykle popularnymi aktorkami. Czy ktoś pamięta jak nazywała się aktorka, którą zarzynano na ekranie w „Flower of Blood and Flesh” Hideshi Hino – z niesławnej serii „Guinea Pig”? Aktorki w „nowej fali” gore nie tylko nie są anonimowe, ale na dodatek to one zarzynają, czyniąc  to z erotycznym wdziękiem.

W Japonii ładne dziewczyny nie mają zbyt wielkiego wyboru. Mogą poświecić się karierze kochającej żony i  matki, spędzając życie na wychowaniu pociech, dogadzaniu mężowi i powolnym starzeniu. Mogą również zostać modelkami. Ta druga opcja jest niezwykle popularna wśród  coraz bardziej emancypujących się japońskich kobiet. Jeśli decydują się zarabiać legalnie i profesjonalnie na swoim wyglądzie (w gruncie rzeczy o to chodzi  w zawodzie modelki) najczęściej wybierają karierę tzw. gravure idols, czyli dziewczyn pozujących w magazynach dla panów w bikini ewentualnie demonstrujących swe wdzięki na specjalnie wydawanych filmach DVD. Niektóre z gravure idols z czasem awansują do rangi profesjonalnych aktorek, często wykazując się dużym talentem w nowym zawodzie (np. Yui Ichikawa, Kyoko Fukada). Wiele z nich staje się celebrytkami, które nie schodzą z pierwszych stron tabloidów (np. Eiko Koike, której małżeństwo z mistrzem sumo Wataru Sakatą  jest uważnie śledzone przez prasę brukową).

Gravure idols nie należy mylić z AV actress, czyli aktorkami filmów pornograficznych. Jednak także i w tej grupie znajdują się dziewczyny, które mają całkiem bogate doświadczenie aktorskie w „normalnych” filmach. Przykładem jest Mihiro (Mihiro Tanaguchi) – osobistość w branży porno, a jednocześnie aktorka, którą mogliśmy oglądać m.in. w „Samurai Princess” oraz „Ju-on White Ghost”.

To właśnie z gravure idols i z AV idols twórcy „nowej fali” gore rekrutują aktorki do swoich filmów. Wnoszą one młodość, wdzięk i seksapil, a jednocześnie większość z nich znakomicie odnajduje się w szalonej, krwawej estetyce japońskiego gore.          

No, ale nie przedłużajmy i tak już nadmiernie długiego wstępu. Oto ona – seksowna strona japońskiego gore!


THE MACHINE GIRL


Minase Yashiro

UNDEAD POOL


Sasa Handa

RIKA ZOMBIE HUNTER


Risa Kudo

CHANBARA BEAUTY


Eri Otoguro

ONEECHANBARA: THE MOVIE – VORTEX



Yû Tejima

HARD REVENGE, MILLY


Miki Mizuno

ROBO-GEISHA


Aya Kiguchi

SAMURAI PRINCESS


Aino Kishi

VAMPIRE GIRL VS. FRANKENSTEIN GIRL


Yukie Kawamura

MUTANT GIRLS SQUAD


Yumi Sugimoto

THE BIG TITS DRAGON

Sora Aoi

GOTHIC LOLITA PSYCHO

Rina Akiyama

piątek, 3 września 2010

IMPERIUM ZMYSŁÓW: Japońska pornografia


5 września swą premierę będzie mieć „Love & Loathing & Lulu & Ayano” - najnowszy film mistrza „egzystencjalnego” kina erotycznego (pinku eiga), Hisayasu Sato. Bohaterką opowieści jest prowadząca nudne życie urzędniczka Junko. Pewnego dnia dziewczyna zostaje wybrana do roli w filmie pornograficznym. Z nową tożsamością cos playerki Lulu robi oszałamiającą karierę w porno-biznesie, boleśnie doświadczając także mrocznych stron branży filmów dla dorosłych. Była aktorka porno występująca pod pseudonimem Shizimmy, która dwa lata temu wycofała się z udziału w filmach pornograficznych, była wstrząśnięta obrazem Sato. „Ponieważ moje wspomnienia z tego okresu są wciąż żywe” – przyznała. „Jest też jeszcze jeden powód. Sądzę, że fabuła wydaje się być całkowicie niefikcyjna. Czułam się tak jakbym słuchała opowieści przyjaciółki z branży porno, opowiadającej swoją historię.” Shizimmy w latach 2000-2009 zagrała w ok. dwustu filmach pornograficznych, a zatem jej opinię należy potraktować jako komplement. Nie o komplementy jednak chodzi, ale o dobry pretekst, którym niewątpliwie jest zapowiadający się niezwykle interesująco film Sato. Japońska pornografia jest bowiem kolejnym kulturowym fenomenem Kraju Kwitnącej Wiśni, który tak dobrze – wydawałoby się oswojony przez Zachód – wciąż zadziwia.

Wszędzie seks

W zachodniej, judeochrześcijańskiej tradycji seks utożsamiany jest z grzechem nieczystości. W Japonii natomiast, obie najważniejsze religie tego kraju – shintoizm i buddyzm – nie znają nawet pojęcia grzechu, co ma kapitalne znaczenie dla pojmowania ludzkiej seksualności. Seks od wieków uznawany był w Kraju Kwitnącej Wiśni za jedną z najbardziej naturalnych potrzeb człowieka tak, jak jedzenie i picie. Oglądając erotyczne ryciny shunga, czyli „wiosenne obrazki” z epoki Tokugawa (1603-1867)  („sprzedawaniem wiosny” określano to, co robiły kurtyzany) mieszkańcy Zachodu mogą poczuć się głęboko zawstydzeni. Z dokładnością oddane waginy i imponujących rozmiarów penisy, bogate stroje, akrobatyczne pozycje na huśtawkach oraz miłosne uniesienia, ogarniające kochanków na tle pięknych japońskich pejzaży. W dawnym Tokio, czyli Edo, w 1617 r. założono słynną na cały kraj dzielnicę miłosnych uciech – Yoshiwarę. W połowie XVIII wieku zarejestrowano tam około trzy tysiące „czynnych zawodowo” kurtyzan. Aż do 1863 r. odbywały się tam pokazy miłości kobiet i ogierów, zakazane nie z powodu obrazy moralności, lecz ze względu na bezpieczeństwo, po tym jak jeden ogier urwał się z uwięzi i zabił przechodnia.



Kiedy więc w 1957 r. wprowadzono zakaz prostytucji i ostrą cenzurę mediów, sytuacja stała się nieco schizofreniczna. Oficjalnie wszystko, co wiązało się z seksem było zakazane (zdjęcia nagich kobiet w prasie zaczęły pojawiać się dopiero w 1994 r.!), ale jednocześnie jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać „gabinety masażu”, „łaźnie”, „krainy baniek mydlanych” czy najbardziej popularne „hotele miłości” – rabu hoteru. Charakterystyczne jest, że z tych ostatnich przybytków korzystają także pary małżeńskie, gdyż japońskie domy nie nadają się do uprawiania seksu. W Japonii istnieje wyraźne rozgraniczenie między rodziną i obowiązkami małżeńskimi a rozrywkami i przyjemnościami. Jeśli Japończyk chce zaznać rozkoszy korzysta z „okazji", seks z żoną zarezerwowany jest raczej dla celów prokreacyjnych a nie dla przyjemności.



Schizofreniczny stosunek Japończyków ma zapewne źródło w wyraźnym rozgraniczeniu sfery publicznej od prywatnej. Uwidacznia się on z całą mocą w kontraście między wszechobecną pornografią a nakazami zachowania się w publicznych miejscach. Wagony metra zdobią plakaty i reklamy z półnagimi dziewczętami o dziecinnych buziach i dojrzałych biustach. Każdego ranka tłumy salarymanów, gnieżdżących się w środkach komunikacji, czytają w drodze do pracy pornograficzne mangi, hentai - bynajmniej nie czując z tego powodu zażenowania. Japońskie miasta toną w wielkich neonowych reklamach o wybitnie erotycznym charakterze, a sklepy sprzedające ero-mangi (komiksy dla dorosłych) prawie zawsze wypełnione są po brzegi. W kinach od lat 60. w zasadzie niesłabnącą popularnością cieszy się kino erotyczne, pinku eiga, obejmujące szeroki wachlarz gatunków. W telewizji kablowej 24 godziny na dobę można oglądać pornografię, ale prawdziwym rajem dla pornomaniaków jest Internet. Najczęściej strony pornograficzne przeglądają osoby dorosłe – grubo powyżej 60 %, ale procentowa częstotliwość odwiedzin wśród uczniów szkół średnich również jest znacząca – wynosi 57, 8 %.  W Japonii zainteresowanie pornografią jest tak wielkie, że rozwinął się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku  nurt amatorskiej twórczości pornograficznej tzw. dōjinshi. Obejmuje on głównie komiksy tworzone przez amatorów oraz powieści. Co roku organizowane są konwenty fanów dōjinshi, z których największy, Comiket gromadzi nawet do pół miliona uczestników. Osobną formą działalności są amatorskie filmy pornograficzne nagrywane telefonami komórkowymi, które następnie umieszcza się na portalach internetowych w rodzaju YouPorn. Wybitnie japońskim fenomenem jest olbrzymie powodzenie erotyczno-pornograficznych gier wideo - bishōjo game, z których najbardziej popularne sprzedają się w milionach egzemplarzy. Właściwie trudno było by wskazać dziedzinę kultury masowej pozbawioną seksualnego podtekstu.



 Z drugiej strony śmielsze formy publicznego okazywania uczuć są surowo potępiane. Prawie nie sposób zobaczyć na ulicach Tokio całującej się pary, a żegnającym się kochankom musi wystarczyć pomachanie ręką. Rzadko też można dostrzec pary trzymające się za ręce. Prohibicja w sferze publicznego okazywania uczuć stała się paradoksalnie jednym z najpotężniejszych kół napędowych japońskiego przemysłu pornograficznego. To czego, nie można robić „przy ludziach”, robi się w domowym zaciszu, tudzież w różnego rodzaju przybytkach zapewniających dyskrecję.

Imperium zmysłów  

 Adult video (AV) czyli wideo dla dorosłych to popularna nazwa japońskiego filmu pornograficznego. Prawdziwy boom na tego rodzaju rozrywkę przypada bowiem na początek lat osiemdziesiątych, gdy rozkwitał rynek wideo tzw. V-Cinema. Łatwość realizacji, tanie koszty produkcji oraz powszechna dostępność techniki wideo sprawiły, że rynek ten stał się doskonałym polem dla rozwoju pornografii. Ale przyczyn, dla których branża pornograficzna jest jedną z najbardziej dochodowych, jest więcej. To wspomniana już tradycja swobodnego traktowania seksu, a także popkultura zaprzęgnięta w służbie erotyki. Nieoczekiwanie swoje trzy grosze dorzucił także japoński organ cenzorski EIRIN, który na mocy art. 175 Japońskiego Kodeksu Kryminalnego wypowiedział wojnę … włosom łonowym. Ponieważ nie ingerowano w treść, japońską pornografia oferuje szeroki zakres seksualnych treści, także pedofilskich. Wszak dzieci są zbyt młode by mieć włosy łonowe. Trzecią przyczyną wyjątkowej popularności filmów AV jest fakt, że porno biznes to niewysychające źródło dochodów, w dodatku słabo kontrolowanych przez państwo.


Współcześnie przemysł pornograficzny generuje gigantyczne zyski wynoszące ok. 100 bilionów jenów rocznie (100 jenów = 1, 18 dol.- kurs z dnia 03.08.10). Każdego roku pojawia się 20 tys. nowych tytułów (ok 50-100 na dzień) a zatrudnionych w nim jest ok. 40 tys. aktorek. W 2005 r., który uważa się za jeden z najlepszych w branży, wyprodukowano (łącznie z Internetem) 13,558 filmów, sprzedano ponad 23 miliony kopii, co dało zysk rzędu 76 milionów jenów. Produkcją filmów zajmuje się 39 dużych agencji filmowych oraz niezliczona ilość pomniejszych. Niektóre z wytwórni wyspecjalizowały się w filmach określonego typu, np. Dogma produkuje filmy dla fetyszystów. Specjalizacja produkcji spowodowała powstanie wielu subgatunków filmów AV, z których część ma charakter miejscowy, np. kinbaku – odmiana filmów sado-maso z wiązaniem kobiet czy funatari – filmy pornograficzne z udziałem hermafrodytów (męskie i żeńskie cechy płciowe). Jedną z najpopularniejszych odmian filmów dla dorosłych są obrazy zaliczane do subgatunku – lolicon, pokazujące niedojrzałe dziewczęta a nawet dzieci w mocno erotycznym kontekście. Nic dziwnego, że Japonia jest jednym z największych na świecie producentów pornografii dziecięcej, mimo iż od 1999 r. jest ona oficjalnie zakazana. Zestaw pornograficznych atrakcji jest jak widać niebywale szeroki. Każda forma perwersji znajduje a na pewno znajdzie swojej odzwierciedlenie na ekranie ewentualnie na kartach ero-mangi.   


Przemysł pornograficzny to także przemysł erotycznych gadżetów. Na półce w japońskim sex shopie można znaleźć lalki i figurki postaci z popularnych anime, erotyczne pocztówki, bajki (pod postacią filmów, książek i komiksów), gadżety we wszystkich formach i kolorach, a nawet hermetycznie zapakowane cudze majtki z zapachem i śladami tygodniowego noszenia. Sporą popularnością cieszą się także nopan kissa, czyli kawiarnie z kelnerkami, nienoszącymi pod krótkimi minispódniczkami majtek. Atrakcją nie są posiłki, ale możliwość podglądania kelnerek i swobodne fantazjowanie. 

Być aktorką porno

Ciężar przemysłu pornograficznego spoczywa w zdecydowanej większości na barkach kobiet, z których ledwie 5 % stanowią tzw. tantai. Jest to określenie obejmujące profesjonale aktorki z kontraktami, których imię i nazwisko (raczej rzadko zgodne z prawdziwym) umieszczane są w czołówkach filmów.  Pozostałe 95 % aktorek zatrudnionych w porno-biznesie to tzw. kikaku, któremu najbliższe jest słowo; „amatorka” . Nie są one wymieniane w czołówce i na co dzień ukrywają przed swym otoczeniem udział w filmach pornograficznych. Podział na dwie grupy aktorek ma, rzecz jasna, przełożenie w zarobkach. Topowe tantai otrzymują za tytuł od 400 tys. do 2 mln jenów, kikaku opłacane są za godziny i według schematu, który przykładowo może wyglądać tak: 1felatio, 1 penetracja, 1 anal itp. Bezimienne, przeciętnie wyglądające kikaku zarabiają od 30 do 150 tys. jenów.


Porno-aktorki od zawsze były własnością agencji produkcyjnej. W kontraktach znajdował się paragraf wedle, którego aktorka była zobowiązana do zapłacenia horrendalnie wysokiego odszkodowania za zerwanie umowy. Niemniej uznając znaczenie roli aktorek, każda z agencji zatrudnia wyspecjalizowanych head hunterów. Każdego dnia rekrutują kobiety wśród rozrywkowych dzielnic, wymagając jednie by odznaczały się co najmniej przeciętną urodą. Agencję proponuje nawet do 70 % zarobków, które płaci się kobietom w manufakturach i publicznych instytucjach. Chętnych nie brakuje, zważywszy, że Japonkom trudno jest o dobrze płatną pracę z pełnym zapleczem socjalnym. Istotnym czynnikiem motywującym okazuje się także poczucie wykluczenia ze społeczeństwa, brak perspektyw, brak pracy, nudne, pełne rutyny życie. Head hunterzy agencji pornograficznych dobrze wiedzą, czego brakuje japońskim kobietom. Studentki prestiżowych uczelni, gospodynie domowe, pielęgniarki, urzędniczki, bezrobotne - to z nich rekrutują się kikaku. Dodatkową motywacją może być chęć przeżycia czegoś ekscytującego, wszak każda z nich „wypożycza” swe ciało na godziny w kompletnej tajemnicy przed współpracownikami, znajomymi a nawet rodziną. I właśnie taką bohaterką jest Junko z filmu Hisayasu Sato. Ale „Love & Loathing & Lulu & Ayano” opowiada nie tylko jak bardzo ekscytujące jest prowadzenie podwójnego życia. Opowiada także o tym, że romans z branżą porno może być jak stąpanie po cienkim lodzie.


O tym, że zawód aktorki porno to bynajmniej nie przygoda życia, ale niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie harówka dowodzi historia Matsue Okubo znanej lepiej pod filmowym pseudonimem Ai Iijima. Iijima była jedną z największych gwiazd branży porno, celebrytką, prezenterką programów telewizyjnych, aktorką i pisarką, która swą pozycję okupiła psychicznym wypaleniem i ciężką chorobą. Prawdopodobnie to właśnie podczas pracy na planach filmów AV aktorka nabawiła się przewlekłego zapalenia układu moczowego, chorób nerek i innych schorzeń, które ostatecznie doprowadziły do jej śmierci w wieku zaledwie 36 lat, w  2008 r.. Życie bowiem nie oszczędzało Iijimy. Jako nastolatka została zgwałcona, zaszła w ciążę, którą następnie nielegalnie usunęła. W rodzinnym domu nie miała czego szukać, więc z niego uciekła. Aby przetrwać w Tokio, imała się różnych zajęć: pracowała w barach karaoke, była hostessą oraz umawiała się na płatne randki: enjo-kōsai  ze starszymi facetami. W 1992 r. zadebiutowała w filmach dla dorosłych, w których zagrała ponad sto razy (i to zaledwie w ciągu jednego roku!) Wkrótce stała się instytucją w branży porno, co pozwoliło jej w wieku 20 lat wycofać się z rynku pornograficznego i zająć się medialną karierą. W 2000 r. wydała autobiograficzną książkę, „Platonic Sex”, która sprzedała się w ilości prawie dwóch milionów egzemplarzy. Na jej podstawie zrealizowano czterogodzinny serial oraz pełnometrażowy film pod tym samym tytułem w reżyserii Masako Matsûry. Iijima zagrała w nim drugoplanową rolę – mentorki głównej bohaterki. Książka zdobyła znaczny rozgłos, bowiem wielu młodych Japończyków nie zdawało sobie sprawy, że popularna celebrytka miała za sobą pornograficzną przeszłość.

Los dla Iijimy i tak nie okazał się aż tak bardzo okrutny. Coś jednak w życiu osiągnęła. O wiele gorzej kończą anonimowe kikaku, które często tracą pracę, przyjaciół, rodzinę, popadają w nałogi i umierają samobójczą śmiercią opuszczone i samotne.   

Miłość z poduszką

Dużo się pisze o tym, że Japonia ze swym liberalnym podejściem do pornografii jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. To prawda. Ale prawdą, coraz boleśniejszą staje się, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni znacznie bardziej wolą oglądać seks niż go uprawiać. Chyba że z wirtualnymi parnterkami/partnerami. Tylko 34 procent badanych kocha się co najmniej raz w tygodniu (w Grecji – 87 procent, w Polsce – 62), przy czym czyni to raczej z obowiązku niż z przyjemności. Skutkiem tego jest postępujący niż demograficzny - pięć lat z rzędu przyrost naturalny jest ujemny (w 2008 roku: –0,2 promila). Jeśli trend ten zostanie utrzymany, z końcem wieku populacja Japonii zmniejszy się o połowę. Wcześniej jednak i tak znajdująca się w głębokim kryzysie japońska gospodarka całkowicie się załamie, bo nie będzie komu zarabiać na miliony starców. Dziś na świadczenia jednego emeryta pracuje czterech Japończyków w wieku produkcyjnym. Za 40 lat stosunek utrzymujących do utrzymywanych może wynosić już tylko 2:1.


Dlaczego potomkowie samurajów nie chcą uprawiać seksu? Właśnie dlatego, że mają go w najprzeróżniejszej postaci na wyciągnięcie ręki. Ale nie chodzi tylko o zwyczajny przesyt erotycznymi uciechami, lecz o postępujący od lat 70. XX wieku proces infantylizacji japońskiego społeczeństwa. Jego istotą jest ucieczka przed dorosłością, która w Japonii utożsamiana jest z opresją, koniecznością kompromisów i odpowiedzialnością za własne życie, która w tak wymagającym społeczeństwie jest – przyznajmy - szczególnie uciążliwe. Tak zrodził się potężny nurt kulturowy określanym słowem kawaii, które można przetłumaczyć jako „słodziutki”, „fajniutki”.  Kawaii znalazło swój wyraz także w sferze seksu, czego dobitnym przykładem jest kult lolitek o dziecięcych twarzyczkach i wybujałych biustach. Lolitki są uległe, nie wymagają i można każdą mieć za cenę mangi czy filmu anime.


Na czym polega rola pornografii w zdziecinnieniu Japończyków? Ma ona charakter ekspiacyjny – ukazuje świat i postać kobiet-lolitek obowiązkowo w szkolnych mundurkach wolny od uciążliwych nakazów, zakazów i wymagań. Pornografia kojarzy się także z czasem sztubackiej młodości, kiedy szalały hormony i jedynym jej uspokojeniem była niezawodna masturbacja przy dobrym porno. Wielu Japończyków wspomina te czasy z sentymentem. Nic dziwnego, że przytłoczeni trudami rzeczywistości, chętnie sięgają po pornografię i wypróbowany sposób fizycznego zaspokojenia. Ponieważ jednak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni posiadają unikatową zdolność do popadania w skrajności, tak więc nie ucieczka przed uprawianiem seksu z rzeczywistą partnerką ma swój skrajny wymiar. Ostatnie lata przyniosły wzrost liczby dorosłych osób w wieku 30-40 lat, którzy swe uczucia przelewają na silikonowe lalki lub – nawet częściej – na poduszki w rozmiarach człowieka z nadrukowanymi podobiznami lolitek. Mężczyzn (głównie) gustujących w dwuwymiarowych partnerkach nazywa się moe (pojęcie jest jednak niedoprecyzowane).  


Wycofywanie się z realnej rzeczywistości dotyczy coraz większej części społeczeństwa. Japończycy wolą lalki, poduszki, mangi, anime, gry komputerowe i filmy AV od kontaktu twarzą w twarz. Postępujący rozkład realnych kontaktów między ludźmi jest coraz bardziej zatrważający. Połowa dorosłych Japończyków przyznaje, że nie ma znajomych płci przeciwnej. Co dziesiąty Japończyk po czterdziestce i co czwarty po trzydziestce nie stracił jeszcze dziewictwa. Dramatycznie spada liczba zawieranych małżeństw, a rośnie liczba rozwodów. Trzy czwarte Japończyków w wieku 25–29 lat to kawalerowie, a niezamężnych Japonek w tym wieku jest prawie 60 procent. Można zrozumieć dlaczego tak częstym tematem japońskich filmów science-fiction jest koniec świata. Jeśli Japończycy w porę się nie opamiętają, zagłada japońskiego świata wydaje się być niebezpiecznie realna.  

Na podstawie:
http://makotoyacoltd.jp/wordpress/?p=802
http://makotoyacoltd.jp/wordpress/?p=706-dane
http://www.uri.edu/artsci/wms/hughes/japan.htm – dane
http://www.japan-zone.com/modern/iijima_ai.shtml
http://przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5363,0.html

TYTUŁ ARTYKUŁU – „IMPERIUM ZMYSŁÓW”

Tytuł artykułu nawiązuje do głośnego filmu Nagisy Oshimy, „Imperium zmysłów” ("Ai no korîda") z  1976 r.  Zainspirowany głośną sprawą Sady Abe, który udusiła i wykastrowała swego kochanka film Oshimy wywołała wielki skandal. Twórca nakręcił bowiem pełnometrażowy film pornograficzny, w którym para aktorów kopuluje i oddaje się seksualnym ekscesom.. Dodajmy, że w rodzimej Japonii Oshima został oskarżony o publiczne propagowanie obsceniczności (ostatecznie sąd uniewinnił reżysera), a sam film został zakazany. Część zdjęć z Japonii przeniesiono do Francji, ponieważ japońska cenzura nie chciała dopuścić do kręcenia bardziej erotycznych ujęć. Wszystko w myśl zasady, że wolność kończy się wraz z przekroczeniem granicy sfery publicznej.  

Więcej o filmie  TUTAJ


Jak najbardziej w temacie - trailer do „Love & Loathing & Lulu & Ayano” Hisayasu Sato.

>

wtorek, 27 lipca 2010

Cena sławy: samobójstwa koreańskich aktorek


Lista ostatnich tragicznie zakończonych w wyniku samobójstwa karier koreańskich aktorów, aktorek i pozostałych celebrytów staje się coraz dłuższa. Od 2005 r. odebrali sobie życie Lee Eun-joo, U-Nee, Jeong Da-bin, Ahn Jae-hwan, Choi Jin-sil, Choi Jin-young a ostatnio, 30 czerwca 2010 r., Park Yong-ha. Chociaż nie istnieją dokładne statystyki samobójstw, koreańscy celebryci wydają się być bardziej podatni na stres niż ich koledzy i koleżanki z USA, Europy czy Japonii. A przecież doświadczają oni tego samego stresu, kaprysów sławy i nieustabilizowanego życia. Dlaczego zatem Koreańczycy tak często sięgają po ostateczne rozwiązanie trapiących ich problemów?

Po pierwsze Korea ma najwyższy na świecie współczynnik samobójstw. Na 100 tys. 21, 5 odbiera sobie życie, gdy tymczasem średnia dla państw skupionych w OCED (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), do której należy Korea Południowa (a także Polska), wynosi 11. 1. Eksperci twierdzą, że wyjątkowa skłonność koreańskich artystów do samobójstw jest efektem podatności mieszkańców Korei do takiego drastycznego sposobu radzenia sobie ze stresem i problemami.„Koreańczycy wykazują tendencję do wyrażania swego poczucia tożsamości poprzez to, jak postrzegają ich inni. Są zdecydowani podjąć skrajne rozwiązania, jeśli nie są w stanie dalej prezentować się otoczeniu z jak najlepszej strony.” -  twierdzi Hwang Sang-min, psycholog na Uniwersytecie Yonsei. „Ta skłonność jest większa wśród celebrytów, których życie w dużej mierze zależy od ich popularności” – dodaje Hwang.

„Trzy lata temu piosenkarz zatrudniony w naszej agencji zaczął miewać napady depresji, odmówił wychodzenia z domu, ale nie był w stanie skorzystać z pomocy psychiatrycznej, ponieważ obawiał się, że po Internecie zaczną krążyć plotki, iż był widziany u psychiatry.” – opowiadał przedstawiciel agencji artystycznej CEO. Szukanie pomocy u psychiatry staje się coraz bardziej naturalne wśród zwykłych Koreańczyków, ale pośród celebrytów wciąż jest to temat tabu.

Wielkie agencje w branży rozrywkowej w USA i Japonii zatrudniają profesjonalnych konsultantów, którzy regularnie dbają o stan zdrowia psychicznego największych gwiazd.  Dużym zagrożeniem dla równowagi psychicznej osób na świeczniku jest także Internet, gdzie każdy szczegół z prywatnego życia gwiazd może stać się tematem plotek lub złośliwych komentarzy. „Zdałam sobie sprawę, że ostatnimi czasy celebryci muszą uważać na wiele rzeczy” – stwierdziła jedna z topowych aktorek, której przypadkowy komentarz przeniknął do Internetu i wywoła skandal.

Fakt, że Korea jest jednym z najbardziej zwariowanych krajów na świecie, jest źródłem ogromnej presji na rodzime gwiazdy.” – stwierdził Kang Tae-kyu, dyrektor agencji Music Farm. Jego zdaniem „największym problemem jest fakt, że agencje młodych talentów działają tak jak w latach 90., podczas gdy środowisko zmieniło się radykalnie”.

Niektórzy eksperci twierdzą, że przyczyną wzrostu liczby samobójstw może być naśladownictwo. Po tym jak w 2005 r. aktorka Lee Eun-joo odebrała sobie życie, znacznie wzrosła liczba samobójstw wśród ludzi show-bieznesu. Gorszym problemem jest jednak wpływ samobójstw celebrytów na zwyczajnych obywateli. „Kiedy targają się na własne życie gwiazdy, ci którzy zwykli spoglądać na nich jako na wzór do naśladowania, czują że nie mają powodu by żyć, skoro ich idole popełniają samobójstwa” – powiedział Oh Kang-seob, psychiatra w szpitalu Kangbuk Samsung. „Takie myślenie jest popularne i powoduje wzrost zgonów na skutek targnięcia się na własne życie. Dlatego samobójstwa celebrytów są coraz bardziej niepokojące.”
  

„CZARNA LISTA” -  chronologia samobójstw koreańskich celebrytów




Lee Eun-joo 
– aktorka, lat 24, popełniła samobójstwo 22 lutego 2005 r.. Gwiazda epopei wojennej „Taeguki: Brtoherhood of War” i „The Scarlett Letter” powiesiła się w duzej szafie w swoim apartamencie. Rodzina i przyjaciele przyznali, że Lee cierpiała na poważną depresję.




U-Nee - aktorka i piosenkarka, lat 25, popełniła samobójstwo 21 stycznia 2007 r. U-Neee, znana także jako Heo Yoon debiutowała w wieku 17 lat pod scenicznym pseudonimem Lee Hye-ryeon. Powiesiła się na framudze drzwi w swoim domu. Matka dziewczyny przyznała, że jej córka cierpiała na depresję. U-Nee była także celem złośliwych krytyków w Internecie.




Jeong Da-bin - aktorka, lat 26, popełniła samobójstwo 10 lutego 2007 r.. Urodzona jako Jung Hye-seon była gwiazdą telewizyjnego serialu „Cat on The Roof” oraz sitcomu „Nonstop 3”. Znaleziono ją martwą w łazience, w domu jej chłopaka, w którym spędziła ostatnie chwile życie. Miała okręcony wokół szyi ręcznik. Zapiski Jeong na blogu wskazywały, że aktorka cierpiała na depresję.




Ahn Jae-hwan - aktor, 36 lat, martwe ciało Ahna znaleziono 8 września  2008 r., kilkanaście dni od dnia samobójstwa. Mąż aktorki komediowej Jeong Seon-hee został znaleziony w swoim samochodzie. Zmarł na skutek zatrucia spalinami samochodowymi doprowadzonymi do wnętrza auta rurą. Wielokrotne niepowodzenia w biznesowych interesach oraz ogromne długi doprowadziły Ahna do psychicznego załamania i samobójczej śmierci.




Choi Jin-sil – aktorka, 39 lat, popełniła samobójstwo 8 października 2008 r. . Choi była wielką gwiazdą przez dwie dekady w Korei Płd. Ciało aktorki znalazła jej matka w jej domu. Na szyi Choi miała zawiązana elastyczną taśmę zaczepioną drugim końcem o framugę drzwi od kabiny prysznicowej. Aktorka cierpiała z powodu depresji od 2004 r., kiedy rozwiodła się z baseballistą, Cho Sung-minem. Przypuszczalnie była dodatkowo narażona  na wielki stres wskutek krążących po Internecie plotek, jakoby była wplątana w samobójstwo Ahn Jae-hwana.


 Jang Ja-yeon - modelka i aktorka, lat 29, popełniła samobójstwo 7 stycznia  2009 r.. Jang zaczęła zdobywać popularność za sprawą serialu TV, „Boys over Flowers”, ale zakończyła tragicznie swe życie – powiesiła się na schodach w swoim domu. Z pozostawionego przez aktorkę siedmiostronicowego listu wynikało, że Jang była zmuszana przez jej byłego menadżera do świadczenia seksualnych usług kilkunastu wysoko postawionym osobom w branży rozrywkowej. Efektem prowadzonego przez cztery miesiące prokuratorskiego śledztwa w sprawie zawartych w liście oskarżeń było aresztowania jedynie menadżera aktorki.  




Kim Daul - modelka, lat 20, popełniła samobójstwo 19 listopada 2009 r. Topowa koreańska modelka odebrała sobie życie podczas kontynuowania znakomicie się rozwijającej się kariery we Francji. Była modelką najbardziej prestiżowych na świecie marek :Chanel, Vivienne Westwood i Bottega Veneta.




Choi Jin-young - piosenkarz i aktor, lat 39 popełnił samobójstwo 29  marca 2010 r.. Młodszy brat aktorki Choi Jin-sil, która również odebrał sobie życie. Tragiczna śmierć siostry była najbardziej prawdopodobnym motywem samobójstwa Choia, którego ciało znaleziono w jego domu.       




Park Yong-ha  - piosenkarz i aktor, lat 32, popełnił samobójstwo 30 czerwca 2010 r..Matka Parka znalazła ciało syna w jego pokoju. Policja stwierdziła, że aktor odebrał sobie życie pod wpływem impulsu wywołanego alkoholem oraz stresem. Ciężka choroba ojca wiązała się z koniecznością drastycznych zmian w jego karierze.   

Chciałoby się by ta „czarna lista” zakończyła się na Parku Yong-ha, ale nadzieja, że tak się stanie nikła. Zmiany w mentalności Koreańczyków będą niezwykle trudne do skutecznego wprowadzenia w życie.

Na podstawie artykułów zamieszczonych na stronie Hancinema. Net: