Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KULTURA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KULTURA. Pokaż wszystkie posty

środa, 23 września 2015

AYAKO WAKAO: BYĆ KOBIETĄ




Gwiazda japońskiego kina, symbol seksu, pierwsza japońska femme fatale, mroczny przedmiot pożądania filmowych protagonistów i widzów. Filigranowa, kruczowłosa, czarnooka, o harmonijnej budowie ciała i o zniewalającym, aksamitnym głosie – gdy tylko pojawiała się na ekranie momentalnie przyciągała wzrok. I to nie tylko mężczyzn, ale także kobiet. Być może, gdyby kino, jak to ma miejsce współcześnie, miało globalny zasięg, dziś wymieniałoby się ją jednym tchem obok Grety Garbo, Marlene Dietrich, Marylin Monroe i Brigitte Bardott. Ale w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, kino japońskie znane było jedynie bywalcom festiwali filmowych a znajomość ta ograniczona była głównie do kilku mistrzów kina takich, jak Akira Kurosawa, Kenji Mizoguchi czy Masaki Kobayashi. Nigdy u Kobayashiego ani u Kurosawy nie zagrała, choć występowała u innych gigantów klasycznego kina Japonii, w tym u wspomnianego Mizoguchiego, a także u Kona Ichikawy i Yasujiro Ozu. Uznanie widzów i krytyków przyniosły jej jednak role w filmach niesłusznie pomijanego na Zachodzie mistrza podszytych subtelnym erotyzmem dramatów, Yasuzo Masumury. 

poniedziałek, 22 grudnia 2014

J-HORROR: TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ NA PRZYKŁADZIE „THE RING-KRĄG”, CZ. I



Gdy w styczniu 1998 r. na ekranach japońskich kin pojawił się skromny horror, nikomu bliżej nieznanego reżysera, Hideo Nakaty, nikt - nawet jego twórca - nie przypuszczał, że odmieni on oblicze nie tylko rodzimego, lecz także światowego kina grozy. „The Ring-Krąg” („Ringu”), będący adaptacją poczytnej powieści, „Ring”, autorstwa Kōjiego Suzukiego stał się wkrótce czymś więcej niż komercyjnym sukcesem (przy budżecie ok. miliona dwustu tysięcy dolarów zarobił w Japonii ponad sto trzydzieści milionów dolarów). Wkrótce skromny film Nakaty zyskał rangę popkulturowego fenomenu: z dwoma remake`ami (koreańskim i amerykańskim), czterema sequelami (trzema japońskimi, jednym amerykańskim), z prequelem, filmem telewizyjnym, dwoma serialami, trzema książkami, serią mang, grą komputerową, słuchowiskiem,  a nawet parkiem rozrywki, nie wspominając o niezliczonej liczbie horrorów, starających się zarobić na „ringowej” modzie. Obraz Nakaty stał się zjawiskiem, które niczym kamyk rzucony na gładką taflę jeziora, wywołał fale, rozprzestrzeniające się na cały świat. Jednym z najważniejszych „efektów ubocznych” fenomenu zwanego „The Ring-Krąg” okazał się być nowy nurt w dalekowschodnim horrorze. J-Horror.

niedziela, 23 listopada 2014

JAPOŃSKIE ISTOTY DEMONICZNE CZ.1 ONI



W Japonii straszą nie tylko duchy (yurei), ale także najróżniejsze nadnaturalne istoty demoniczne znane pod zbiorczym terminem yōkai. Oryginalnie słowo to zapisywane jest jako kombinacja dwóch kanji: 妖 () – „ atrakcyjny” „rzucać czar”, „nieszczęście”–  oraz 怪 (kai) – „tajemniczy”, „dziwny”. Niekiedy można spotkać się także z tłumaczeniem słowa yōkai  jako  „ducha; zjawę; fantoma; upiora; widmo; demona; potwora; goblina”. Dokładne przetłumaczenie omawianego zwrotu nie jest możliwe, jednak ta ostatnia propozycja translatorska ma tę zaletę, iż wskazuje na niezwykłe zróżnicowanie yōkai. Pod tą nazwą skrywają się nie tyle demony sensu stricte, czyli „istoty bogopodobne, najczęściej spełniające funkcje pośrednika między światem boskim, a światem ludzi lub istoty antyboskie, działające na szkodę człowieka”, lecz także inne byty nadprzyrodzone, charakteryzujące się „pośrednią” formą egzystencji. Dlatego też najbezpieczniej jest stosować na określenie  yōkai zwrot „istoty demoniczne”, ponieważ z jednej strony odnoszą się one do typowej dla demonów cechy „pośredniości” (starogreckie słowo daimon oznacza „tego, który coś rozdziela” lub „tego, który coś przydziela”) a z drugiej strony reprezentują szerszą kategorię bytów innych niż demony. Można się pokusić o bardziej ogólną, negatywną definicję omawianego tutaj pojęcia: yōkai to wszystko oprócz shintoistycznych bóstw kami, duchów osób zmarłych (yurei), duchów osób żywych (ikiryo), głodnych duchów (gaki) oraz tzw. walczących demonów, aszura.


wtorek, 28 października 2014

SAMURAI REBELLION (Jôi-uchi: Hairyô tsuma shimatsu, Japonia, 1967)



Samurai Rebellion (1967) on IMDb
MOJA OCENA: 9/10



O co chodzi?

Epoka Edo. Któregoś dnia w domu samuraj Isaburo Sasahary zjawia się zarządca klanu Aisu. Urzędnik przekazuje rozkaz władcy księcia Matsudairy: Yogoro, starszy syn Isaburo ma ożenić się z jedną z konkubin księcia, Ichi, która urodziwszy syna, popadła w niełaskę i została wydalona z dworu.  O dziewczynie krążą plotki, że jest niezrównoważona psychicznie, ośmieliła się bowiem pobić inną konkubinę a nawet spoliczkować, Matsudairę. Choć z wielką niechęcią Ichi, zostaje ostatecznie przyjęta do rodziny i zostaje żoną, Yogoro. Ku zaskoczeniu wszystkich młodzi zakochują się w sobie. Ichi rodzi Yogoro córkę, Tomi, lecz szczęście małżonków nie trwa długo. Po śmierci dziedzica tronu, to syn wyrzuconej z dworu konkubiny staje się jedynym kandydatem do objęcia władzy. Książę wysyła zatem ponownie swoich urzędników z rozkazem, aby Ichi powróciła na na dwór Matsudairy. Gdy jednak teść, mąż oraz sama Ichi odmawiają, dziewczyna zostaje podstępem zwabiona do rezydencji władcy klanu Aisu. Za swe nieposłuszeństwo daimyo rozkazuje Isaburo oraz Yogoro, by popełnili samobójstwo. Ci godzą się na wypełnienie rozkazu, jeśli wpierw urzędnicy dostarczą głowę Matsudairy i jego szambelanów. Isaburo i Yogoro, mając świadomość, że ich bunt zostanie brutalnie stłumiony, odprawiają rodzinę i służących, przygotowując się na nieuchronną bitwę.      

poniedziałek, 23 czerwca 2014

LIKE FATHER, LIKE SON (Soshite chichi ni naru, Japonia, 2013)



Like Father, Like Son (2013) on IMDb
MOJA OCENA: 8/10

 

O co chodzi?

Małżeństwo Ryota i Midori Nonomiya wychowują sześcioletniego Keitę i wydaje się, że do szczęścia niczego im nie brakuje. Ryota jest architektem i pracuje w dużej firmie, więc Midori nie musi pracować mogąc poświecić się wychowaniu Keity. Pewnego jednak dnia Nonomiya zostają wezwani do szpitala i powiadomieni, że w trakcie pobytu na oddziale porodowym doszło do zamiany noworodków. Okazuje się, że Keita nie jest ich synem. Biologicznymi rodzicami Keity są Yudai i Yukari Saiki. Yudai jest sklepikarzem z przedmieść Tokio, Yukari pracuje w barze i to oni wychowują Ryuseia (biologicznego syna Nonomiyów) a ponadto młodsze rodzeństwo. Jak rozwiązać ten problem?  Trudna sytuacja zbliża obie rodziny, które w końcu decydują się wymienić chłopcami w nadziei, że ci zaadaptują się szybko w nowej rodzinie.

niedziela, 9 lutego 2014

DOOMSDAY BOOK (In-lyu-myeol-mang-bo-go-seo, Korea Płd, 2012)



Doomsday Book (2012) on IMDb

 
 O co chodzi?

Doomsday Book” („Księga Dnia Zagłady”) to trzy nowele filmowe połączone tematem apokalipsy. Nowela pierwsza, „In a New Brave World” opowiada o młodym mężczyźnie Suk-woo, który zostaje zarażony tajemniczym wirusem, przemieniającym go w zombie. Podczas sprzątania mieszkania, Suk-wook znajduje zgniłe jabłko, które okaże się być przyczyną nieszczęścia mężczyzny, a w konsekwencji zaraźliwości wirusa, który nosi w sobie - całego świata. Poddane procesowi recyklingu śmieci (wraz z jabłkiem) trafiają w postaci paszy dla krów do krowiego mięsa, to zaś trafia na talerz Suk-wook, który po spożyciu posiłku zostaje zainfekowany śmiertelnie niebezpiecznym wirusem. Wkrótce cały świat ogarnia zaraz zombie. Druga historia, „The Heavenly Creature” opowiada o zautomatyzowanej i zrobotyzowanej przyszłości, gdy humanoidalne roboty stają się naturalną częścią środowiska człowieka. Jeden z robotów, pełniący funkcję przewodnika po buddyjskim klasztorze, doznaje oświecenia i jest traktowany przez tamtejszych mnichów jako reinkarnacja Buddy. Technik Do-won zostaje wezwany przez opata klasztoru, aby sprawdził, czy android nie nie uległ awarii. Jeśli bowiem nadal jest sprawny, to jego przebudzenie jest rzeczywiste. Bohaterem trzeciej noweli, „Happy Birhtday” jest kilkuletnia Min-seo i jej rodzina. Dziewczynka w niefortunnych okolicznościach traci ulubioną, czarną bilę ojca, zagorzałego bilardzisty. Aby uniknąć odpowiedzialności, Min-seo zamawia z tajemniczej strony www czarną bilę po wyjątkowo okazyjnej cenie. Dwa lata później w stronę Ziemi zbliża się olbrzymia asteroida. Wygląda dokładnie tak jak ... czarna bila zamówiona przez Min-seo.

piątek, 15 listopada 2013

ZAPISKI FESTIWALOWE x 2 - 7 FESTIWAL FILMOWY 5 SMAKÓW (Warszawa, 5-11 listopada, 2013)



Nic dwa razy się nie zdarza. A jednak i w tym roku zostałem zaproszony wraz z osobą towarzyszącą (konkretnie: z moją żoną) przez organizatorów siódmej edycji Festiwalu Filmowego 5 Smaków. Rzecz jasna, nie tak całkiem bezinteresownie, ponieważ poproszono mnie, abym wygłosił dwie krótkie prelekcje związane z prezentowanymi azjatyckimi filmami grozy. Jak większość ludzi, nie lubię przemawiać publicznie, ale to niewielka „cena”, za możliwość bezpośredniego uczestniczenia w święcie kina azjatyckiego. Co prawda mój pobyt ze względów organizacyjno-finansowych ograniczony został do kilku dni i kilku filmów, ale to i tak wiele, jeśli weźmie się pod uwagę, że większość z pokazywanych na festiwalu obrazów nigdy nie pojawi się w polskich kinach.

piątek, 16 sierpnia 2013

CHARISMA (Karisuma, Japonia, 1999)




Charisma (1999) on IMDb


To jest zwyczajne drzewo
/cytat z filmu/


O co chodzi?

Goro Yabuike jest policyjnym negocjatorem, oddanym służbie oficerem i perfekcjonistą. Jednak, gdy pewnego razu zostaje wezwany na akcję i ma uratować zakładnika z rąk niezrównoważonego psychicznie porywcza, zawodzi. Mimo sprzyjącej okoliczności nie zabija przestępcy, co kończy się tragedią. Załamany detektyw zostaje wysłany na urlop. Yabuike udaje się prosto, przed siebie, zatrzymując się dopiero w wielkim lesie. Mimo jego nadziei, że na łonie natury będzie mógł dojść do siebie, policjant szybko zostaje porwany przez wir wydarzeń mających miejsce w lesie i okolicach. Okazuje się, że ścierają się w tym miejscu skrajnie odmienne interesy różnych bohaterów. Ich przyczyną jest tajemnicze, jedyne w swoim rodzaju drzewo, nazwane Charyzmą. Początkowo Yabuike przyłącza się do grupy rangersów pod wodzą niejakiego Nakasone i Nekojimy. Mężczyzni zamierzają przejąć drzewa i odsprzedać za sowitym wynagrodzeniem kolekcjonerowi. Na przeszkodzie ich zamiarów stoi jednak samozwańczy „strażnik drzewa”, Kiriyama, opiekujący się Charyzmą. Yabuike niespodziewanie przyłącza się do Kiriyamy. Wkrótce jednak poznaje pracującą w okolicy botaniczkę dr Jinbo i jej młodszą siostrę Chizuru. Od doktor policjant dowiaduje się, że Charyzma jest przyczyną obumierania lasu, dlatego też trzeba zniszczyć tajemnicze drzewo. Co zatem wybrać drzewo czy las?

piątek, 5 lipca 2013

DANGEROUS LIAISONS (Wi-heom-han gyan-gye, Chiny/Korea Płd/ Singapur, 2012)




O co chodzi?

Szanghaj 1931. Pan Xie Yifan i pani Mo Jieyu  - przedstawiciele miejscowej elity i eks-kochankowie rywalizują ze sobą w bezlitosnej walce o władzę nad ludźmi dla czystej przyjemności krzywdzenia i dominowania. Xie bez skrupułów uwodzi kolejne nieszczęśliwie zakochane w nim kobiety, zupełnie nie przejmując się opinią playboya i uwodziciela. Mo, chociaż uchodzi za osobę szanowaną, manipuluje podstępnie osobami z jej otoczenia dla własnych celów. Pewnego razu Mo proponuje Xie, aby uwiódł młodziutką córkę pani Zhu, Beibei, ten jednak woli trudniejsze wyzwanie. Jego celem staje się uchodząca za wzór wszelkich małżeńskich cnót, wdowa Du Fenyu. Mo i Xie zakładają się, że mężczyzn zdoła uwieść wrażliwą kobietę: jeśli tego dokona w „nagrodę” będzie mógł wrócić do byłej kochanki i mieć ją tylko dla siebie. Dość szybko okazuje się, że nie będzie to proste zadanie. Fenyu odstrasza reputacja Xie: bawidamka i lekkoducha, a poza tym wciąż żyje przeszłością i pragnie na zawsze pozostać wierna zmarłemu mężowi. Mężczyzna jest nieustępliwy: stopniowo coraz bardziej osacza kobietę, jednak zła „sława” utrudnia mu uwiedzenie Fenyu. Gdy na jaw wychodzi, iż to pani Zhu rozgłasza oczerniające plotki o  Xie, utrudniające uwiedzenie wdowy, postanawia pomóc Mo w zemście na znienawidzonej matce Beibei. Ale zaangażowanie Xie w uwiedzenie Fenyu staje się tak wielkie, że mężczyzna niespodziewanie zakochuje się w swojej „ofierze”.

piątek, 21 czerwca 2013

WYSPA TOKIO (Natsuo Kirino, 2012)



Natsuo Kirino, Wyspa Tokio, tłum. Renata Sowińska-Mitsui, Wyd. Sonia Braga, 2012

Gdy tylko pojawia się na półkach polskich księgarń kolejna powieść Natsuo Kirino (ur. 1951), sięgam po nią bez najmniejszego wahania. Chociaż w Polsce znane są ledwie cztery powieści Japonki z jej bogatego dorobku literackiego, obejmującego dwadzieścia cztery pozycje beletrystyczne, zbiory opowiadań i esejów, to nie mam żadnych wątpliwości, że kolejne dzieło autorki warte jest ze wszech miar zainteresowania. Kirino to gwarancja jakości, mimo iż następne po wybitnym „Ostatecznym wyjściu” (2006) powieści: „Groteska” i „Prawdziwy świat” spotykały się z mniej entuzjastycznym przyjęciem przez polskich czytelników. Najnowsza książki pisarki: „Wyspy Tokio” (wyd. oryg. 2008) wydana w naszym kraju zbiera różne recenzje, ale nikt nie podważa wysokiego poziomu tego utworu.

piątek, 24 maja 2013

A BLOODY ARIA (Guta-yubalja-deul, Korea Płd, 2006)




Only fools abide by the rules 
/cytat z filmu/

O co chodzi?

Park Young-sun jest profesorem muzyki, miłośnikiem oper oraz młodych atrakcyjnych studentek. Takich właśnie jak Ing-yeong, która wraz z wykładowcą zgodziła się wybrać na samochodową przejażdżkę nowiusieńkim mercedesem. Podróż jednak dość szybko przestaje układać się po myśli profesora. Najpierw zostaje upokorzony przez policjanta-motocyklistę, Moon-jae. Potem skręca w polną dróżkę, która prowadzi nad piaszczysty brzeg rzeki, nieopodal mostu kolejowego. Tutaj próbuje zgwałcić dziewczynę, ale Ing-yeong udaje się zbiec. Gdy profesor chce odjechać, samochód zakopuje się w piasku. Jakby tego było mało wokół auta zaczyna kręcić się bezdomny O-egun, zerkając na samochód. Tymczasem dziewczyna staje się świadkiem jak dwóch punków bije i zakopuje w ziemi młodego licealistę. Gdy chłopak przestaje dawać ślady życia przerażeni oprawcy pakują worek z ofiarą na motor i odjeżdżają. Dziewczyna ucieka i dostaje się nad drogę. Zatrzymuje Bong-yeona, który godzi się zawieźć dziewczynę do Seulu. W rzeczywistości mężczyzna zawozi ją nad brzeg rzeki, gdzie w samochodzie ukrywa się profesor, przechadza się O-egun oraz zatrzymali się dwaj oprawcy z lasu z chłopakiem we worku. Jak się okazuje wszyscy, poza oczywiście Young-sunem i nieszczęsnym licealistą, doskonale się znają, bowiem są panami tej okolicy. I na dodatek bardzo nie lubią, gdy po ich terenie kręci się jakiś wygalantowany profesorek w szpanerskim mercedesie z młodą atrakcyjną dziewczyną.

piątek, 3 maja 2013

The color of illusion is PERFECT BLUE




Analiza anime Satoshiego Kona

Na początku była powieść „Perfect Blue” Yoshikazu Takeuchiego. Potem miała być filmowa adaptacja z aktorami. Takeuchi napisał nawet scenariusz, zainteresował nim producenta Koichi Okamoto. Ale wytwórnia Rex Entertaiment, której przedstawiono projekt, odłożyła realizację „na później”, ponieważ w 1995 r. Kobe nawiedziło straszliwe trzęsienie ziemi. Ostatecznie zadecydowano, że łatwiej będzie stworzyć wersję animowaną powieści Takeuchiego. Projekt powędrował zatem do studia Madhouse, gdzie trafił do rąk Katsuhiro Otomo, twórcy słynnego „Akiry”. Ten zaś polecił swego niedawnego współpracownika Satoshiego Kona, z którym pracował przy krótkim filmie zatytułowanym „Magnetic Rose”, wchodzącym w skład projektu „Memories”.

piątek, 23 listopada 2012

PARANOIA STREET Vol.1 (Shintarō Kago, 2000)




Japonia to dziwny kraj. Mieszkańcy posługują się językiem nie podobnym do żadnego innego, ich kultura masowa jest zdumiewająco infantylna a mężczyźni miast uprawiać seks z kobietami, kochają się z poduszkami z wizerunkami lolitek. Japonia to dziwny kraj, który ze swojej dziwaczności uczynił powód do dumy. To, prawda. Nie ma drugiego takiego kraju na świecie. Pewnie dlatego Zachód jest niepoprawnie zafascynowany wszystkim co japońskie. Niestety często jest to fascynacja bezkrytyczna, której nie są w stanie powstrzymać nawet tak rzetelne i pozbawione sentymentów książki o Japonii jak „Psy i demony” Alexa Kerra, czy tak gorzkie powieści Ryu Murakamiego czy Natsuo Kirino, przedstawiające tę baśniowy dla wielu kraj jako miejsce ponure, brzydkie i nieprzyjazne. Ambitne kino japońskie również w bezlitosny sposób obnaża problemy współczesnej Japonii, która w filmach takich twórców jak Hirokazu Koreeda, Akihiko Shiota, Shinji Aoyama, Sion Sono czy Kiyoshi Kurosawa nie ma nic z folderowego, zakłamanego piękna.

piątek, 16 listopada 2012

BUNOHAN: RETURN TO MURDER (Bunohan, Malezja, 2011)




But how will we see anything?
There are no shadows.
 /cytat z filmu/


O co chodzi ?

Historia trojga braci z małej nadmorskiej osady, Bunohan: nauczyciela i biznesmena, Bakara, płatnego zabójcy, Ilhama i młodego kickboxera Adila, uczestniczącego w nielegalnych zawodach boksu tajskiego. Ich drogi rozeszły się wiele lat temu, ale splot okoliczności sprawił, że wszyscy troje przybywają do rodzinne miejscowości. Kierują nimi rożne motywy. Bakar pod pozorem opieki nad chorym ojcem, pragnie ubić interes życia. Ma nadzieję sprzedać ziemię, należącą do jego ojca, lecz ten uparcie nie wyraża zgody na transakcję. Bakar również jest uparty. Jest gotów na największą podłość, by dopiąć celu. Ilhama w rodzinne strony sprowadza… zlecenie. Ma odnaleźć Adila i zlikwidować. Ilham jest profesjonalistą, więc nie robi mu różnicy, że jego celem jest młodszy, przyrodni brat. Na miejscu jego uwagę zaprząta co innego: ktoś przeniósł groby, w tym grób jego matki z cmentarza na plaży w jakieś nieuświęcone miejsce. Ilham uznaję, że najważniejsze jest przywrócenie właściwego miejsca zmarłej matce. Jest również najmłodszy z braci: Alid. Trafia do wioski wbrew sobie. Zostaje bowiem porwany z ringu przez Malezyjczyków i wywieziony w rodzinne strony. Pobity znajduje przystań w rodzinnej wiosce, w której przyjdzie mu się zmierzyć z przeszłością i z rodzinnymi, mrocznymi sekretami.

sobota, 29 września 2012

MILLENNIUM ACTRESS (Sennen joyû, Japonia, 2001)




O co chodzi?

Chiyoko Fujiwara, była niegdyś wielką gwiazdą dużego ekranu, najsłynniejszą aktorką studia Ginhei, nagradzaną i uwielbianą przez rzesze Japończyków. A dziś? Dziś jest samotną siedemdziesięcioletnią staruszką, mieszkającą na uboczu wartkiego współczesnego życia, za przyjaciół mając kwiaty w pięknym ogrodzie. Ale nie wszyscy o niej zapomnieli. Genya Tachibana, pan w średnim wieku i z niemałym brzuszkiem, jest szefem małego, bo dwuosobowego, studia filmowego. Jest też wciąż wielkim fanem Chiyoko, i co więcej ma argument, któremu aktorka - od trzydziestu lat, odmawiająca zgody na wywiad - ulega. Genya ma bowiem mały kluczyk, który zapomniana gwiazda zgubiła, a który stanowi dla niej bezcenną wartość. W końcu dochodzi do spotkania. Chiyoko podejmuje gości częstując ich ziołową herbatką swojego sumptu a Genya wręcza zagubiony kluczyk. I tak słynna aktorka rozpoczyna sentymentalną podróż od początków swojej kariery.

Podróż nie tylko sentymentalna

Satoshi Kon zaczynał jako uczeń Katsuhiro Otomo, twórcy legendarnego „Akiry”, terminując u swego idola przy realizacji „Magnetic Rose”, jednej z nowel wchodzących w skład projektu „Memories”. Dziś, o urodzonym w 1963 r. Konie, choć ma w reżyserskim dorobku zaledwie cztery pełnometrażowe filmy, mówi się bez emfazy, że przerósł swego mistrza. Byl jednym z najczęściej nagradzanych twórców anime ostatnich lat, kolekcjonując nagrody z najbardziej prestiżowych festiwali, z Wenecji, Fanatasporto, czy Stiges. „Millennium Actress’, drugi w karierze film twórcy „Papriki” przynosi odpowiedź na pytanie: czy nazwisko Kona stało się jedynie modne i dlatego tak hojnie nagradzane, czy twórca był po prostu wybitnym artystą?

piątek, 3 września 2010

IMPERIUM ZMYSŁÓW: Japońska pornografia


5 września swą premierę będzie mieć „Love & Loathing & Lulu & Ayano” - najnowszy film mistrza „egzystencjalnego” kina erotycznego (pinku eiga), Hisayasu Sato. Bohaterką opowieści jest prowadząca nudne życie urzędniczka Junko. Pewnego dnia dziewczyna zostaje wybrana do roli w filmie pornograficznym. Z nową tożsamością cos playerki Lulu robi oszałamiającą karierę w porno-biznesie, boleśnie doświadczając także mrocznych stron branży filmów dla dorosłych. Była aktorka porno występująca pod pseudonimem Shizimmy, która dwa lata temu wycofała się z udziału w filmach pornograficznych, była wstrząśnięta obrazem Sato. „Ponieważ moje wspomnienia z tego okresu są wciąż żywe” – przyznała. „Jest też jeszcze jeden powód. Sądzę, że fabuła wydaje się być całkowicie niefikcyjna. Czułam się tak jakbym słuchała opowieści przyjaciółki z branży porno, opowiadającej swoją historię.” Shizimmy w latach 2000-2009 zagrała w ok. dwustu filmach pornograficznych, a zatem jej opinię należy potraktować jako komplement. Nie o komplementy jednak chodzi, ale o dobry pretekst, którym niewątpliwie jest zapowiadający się niezwykle interesująco film Sato. Japońska pornografia jest bowiem kolejnym kulturowym fenomenem Kraju Kwitnącej Wiśni, który tak dobrze – wydawałoby się oswojony przez Zachód – wciąż zadziwia.

Wszędzie seks

W zachodniej, judeochrześcijańskiej tradycji seks utożsamiany jest z grzechem nieczystości. W Japonii natomiast, obie najważniejsze religie tego kraju – shintoizm i buddyzm – nie znają nawet pojęcia grzechu, co ma kapitalne znaczenie dla pojmowania ludzkiej seksualności. Seks od wieków uznawany był w Kraju Kwitnącej Wiśni za jedną z najbardziej naturalnych potrzeb człowieka tak, jak jedzenie i picie. Oglądając erotyczne ryciny shunga, czyli „wiosenne obrazki” z epoki Tokugawa (1603-1867)  („sprzedawaniem wiosny” określano to, co robiły kurtyzany) mieszkańcy Zachodu mogą poczuć się głęboko zawstydzeni. Z dokładnością oddane waginy i imponujących rozmiarów penisy, bogate stroje, akrobatyczne pozycje na huśtawkach oraz miłosne uniesienia, ogarniające kochanków na tle pięknych japońskich pejzaży. W dawnym Tokio, czyli Edo, w 1617 r. założono słynną na cały kraj dzielnicę miłosnych uciech – Yoshiwarę. W połowie XVIII wieku zarejestrowano tam około trzy tysiące „czynnych zawodowo” kurtyzan. Aż do 1863 r. odbywały się tam pokazy miłości kobiet i ogierów, zakazane nie z powodu obrazy moralności, lecz ze względu na bezpieczeństwo, po tym jak jeden ogier urwał się z uwięzi i zabił przechodnia.



Kiedy więc w 1957 r. wprowadzono zakaz prostytucji i ostrą cenzurę mediów, sytuacja stała się nieco schizofreniczna. Oficjalnie wszystko, co wiązało się z seksem było zakazane (zdjęcia nagich kobiet w prasie zaczęły pojawiać się dopiero w 1994 r.!), ale jednocześnie jak grzyby po deszczu zaczęły wyrastać „gabinety masażu”, „łaźnie”, „krainy baniek mydlanych” czy najbardziej popularne „hotele miłości” – rabu hoteru. Charakterystyczne jest, że z tych ostatnich przybytków korzystają także pary małżeńskie, gdyż japońskie domy nie nadają się do uprawiania seksu. W Japonii istnieje wyraźne rozgraniczenie między rodziną i obowiązkami małżeńskimi a rozrywkami i przyjemnościami. Jeśli Japończyk chce zaznać rozkoszy korzysta z „okazji", seks z żoną zarezerwowany jest raczej dla celów prokreacyjnych a nie dla przyjemności.



Schizofreniczny stosunek Japończyków ma zapewne źródło w wyraźnym rozgraniczeniu sfery publicznej od prywatnej. Uwidacznia się on z całą mocą w kontraście między wszechobecną pornografią a nakazami zachowania się w publicznych miejscach. Wagony metra zdobią plakaty i reklamy z półnagimi dziewczętami o dziecinnych buziach i dojrzałych biustach. Każdego ranka tłumy salarymanów, gnieżdżących się w środkach komunikacji, czytają w drodze do pracy pornograficzne mangi, hentai - bynajmniej nie czując z tego powodu zażenowania. Japońskie miasta toną w wielkich neonowych reklamach o wybitnie erotycznym charakterze, a sklepy sprzedające ero-mangi (komiksy dla dorosłych) prawie zawsze wypełnione są po brzegi. W kinach od lat 60. w zasadzie niesłabnącą popularnością cieszy się kino erotyczne, pinku eiga, obejmujące szeroki wachlarz gatunków. W telewizji kablowej 24 godziny na dobę można oglądać pornografię, ale prawdziwym rajem dla pornomaniaków jest Internet. Najczęściej strony pornograficzne przeglądają osoby dorosłe – grubo powyżej 60 %, ale procentowa częstotliwość odwiedzin wśród uczniów szkół średnich również jest znacząca – wynosi 57, 8 %.  W Japonii zainteresowanie pornografią jest tak wielkie, że rozwinął się pod koniec lat 80. ubiegłego wieku  nurt amatorskiej twórczości pornograficznej tzw. dōjinshi. Obejmuje on głównie komiksy tworzone przez amatorów oraz powieści. Co roku organizowane są konwenty fanów dōjinshi, z których największy, Comiket gromadzi nawet do pół miliona uczestników. Osobną formą działalności są amatorskie filmy pornograficzne nagrywane telefonami komórkowymi, które następnie umieszcza się na portalach internetowych w rodzaju YouPorn. Wybitnie japońskim fenomenem jest olbrzymie powodzenie erotyczno-pornograficznych gier wideo - bishōjo game, z których najbardziej popularne sprzedają się w milionach egzemplarzy. Właściwie trudno było by wskazać dziedzinę kultury masowej pozbawioną seksualnego podtekstu.



 Z drugiej strony śmielsze formy publicznego okazywania uczuć są surowo potępiane. Prawie nie sposób zobaczyć na ulicach Tokio całującej się pary, a żegnającym się kochankom musi wystarczyć pomachanie ręką. Rzadko też można dostrzec pary trzymające się za ręce. Prohibicja w sferze publicznego okazywania uczuć stała się paradoksalnie jednym z najpotężniejszych kół napędowych japońskiego przemysłu pornograficznego. To czego, nie można robić „przy ludziach”, robi się w domowym zaciszu, tudzież w różnego rodzaju przybytkach zapewniających dyskrecję.

Imperium zmysłów  

 Adult video (AV) czyli wideo dla dorosłych to popularna nazwa japońskiego filmu pornograficznego. Prawdziwy boom na tego rodzaju rozrywkę przypada bowiem na początek lat osiemdziesiątych, gdy rozkwitał rynek wideo tzw. V-Cinema. Łatwość realizacji, tanie koszty produkcji oraz powszechna dostępność techniki wideo sprawiły, że rynek ten stał się doskonałym polem dla rozwoju pornografii. Ale przyczyn, dla których branża pornograficzna jest jedną z najbardziej dochodowych, jest więcej. To wspomniana już tradycja swobodnego traktowania seksu, a także popkultura zaprzęgnięta w służbie erotyki. Nieoczekiwanie swoje trzy grosze dorzucił także japoński organ cenzorski EIRIN, który na mocy art. 175 Japońskiego Kodeksu Kryminalnego wypowiedział wojnę … włosom łonowym. Ponieważ nie ingerowano w treść, japońską pornografia oferuje szeroki zakres seksualnych treści, także pedofilskich. Wszak dzieci są zbyt młode by mieć włosy łonowe. Trzecią przyczyną wyjątkowej popularności filmów AV jest fakt, że porno biznes to niewysychające źródło dochodów, w dodatku słabo kontrolowanych przez państwo.


Współcześnie przemysł pornograficzny generuje gigantyczne zyski wynoszące ok. 100 bilionów jenów rocznie (100 jenów = 1, 18 dol.- kurs z dnia 03.08.10). Każdego roku pojawia się 20 tys. nowych tytułów (ok 50-100 na dzień) a zatrudnionych w nim jest ok. 40 tys. aktorek. W 2005 r., który uważa się za jeden z najlepszych w branży, wyprodukowano (łącznie z Internetem) 13,558 filmów, sprzedano ponad 23 miliony kopii, co dało zysk rzędu 76 milionów jenów. Produkcją filmów zajmuje się 39 dużych agencji filmowych oraz niezliczona ilość pomniejszych. Niektóre z wytwórni wyspecjalizowały się w filmach określonego typu, np. Dogma produkuje filmy dla fetyszystów. Specjalizacja produkcji spowodowała powstanie wielu subgatunków filmów AV, z których część ma charakter miejscowy, np. kinbaku – odmiana filmów sado-maso z wiązaniem kobiet czy funatari – filmy pornograficzne z udziałem hermafrodytów (męskie i żeńskie cechy płciowe). Jedną z najpopularniejszych odmian filmów dla dorosłych są obrazy zaliczane do subgatunku – lolicon, pokazujące niedojrzałe dziewczęta a nawet dzieci w mocno erotycznym kontekście. Nic dziwnego, że Japonia jest jednym z największych na świecie producentów pornografii dziecięcej, mimo iż od 1999 r. jest ona oficjalnie zakazana. Zestaw pornograficznych atrakcji jest jak widać niebywale szeroki. Każda forma perwersji znajduje a na pewno znajdzie swojej odzwierciedlenie na ekranie ewentualnie na kartach ero-mangi.   


Przemysł pornograficzny to także przemysł erotycznych gadżetów. Na półce w japońskim sex shopie można znaleźć lalki i figurki postaci z popularnych anime, erotyczne pocztówki, bajki (pod postacią filmów, książek i komiksów), gadżety we wszystkich formach i kolorach, a nawet hermetycznie zapakowane cudze majtki z zapachem i śladami tygodniowego noszenia. Sporą popularnością cieszą się także nopan kissa, czyli kawiarnie z kelnerkami, nienoszącymi pod krótkimi minispódniczkami majtek. Atrakcją nie są posiłki, ale możliwość podglądania kelnerek i swobodne fantazjowanie. 

Być aktorką porno

Ciężar przemysłu pornograficznego spoczywa w zdecydowanej większości na barkach kobiet, z których ledwie 5 % stanowią tzw. tantai. Jest to określenie obejmujące profesjonale aktorki z kontraktami, których imię i nazwisko (raczej rzadko zgodne z prawdziwym) umieszczane są w czołówkach filmów.  Pozostałe 95 % aktorek zatrudnionych w porno-biznesie to tzw. kikaku, któremu najbliższe jest słowo; „amatorka” . Nie są one wymieniane w czołówce i na co dzień ukrywają przed swym otoczeniem udział w filmach pornograficznych. Podział na dwie grupy aktorek ma, rzecz jasna, przełożenie w zarobkach. Topowe tantai otrzymują za tytuł od 400 tys. do 2 mln jenów, kikaku opłacane są za godziny i według schematu, który przykładowo może wyglądać tak: 1felatio, 1 penetracja, 1 anal itp. Bezimienne, przeciętnie wyglądające kikaku zarabiają od 30 do 150 tys. jenów.


Porno-aktorki od zawsze były własnością agencji produkcyjnej. W kontraktach znajdował się paragraf wedle, którego aktorka była zobowiązana do zapłacenia horrendalnie wysokiego odszkodowania za zerwanie umowy. Niemniej uznając znaczenie roli aktorek, każda z agencji zatrudnia wyspecjalizowanych head hunterów. Każdego dnia rekrutują kobiety wśród rozrywkowych dzielnic, wymagając jednie by odznaczały się co najmniej przeciętną urodą. Agencję proponuje nawet do 70 % zarobków, które płaci się kobietom w manufakturach i publicznych instytucjach. Chętnych nie brakuje, zważywszy, że Japonkom trudno jest o dobrze płatną pracę z pełnym zapleczem socjalnym. Istotnym czynnikiem motywującym okazuje się także poczucie wykluczenia ze społeczeństwa, brak perspektyw, brak pracy, nudne, pełne rutyny życie. Head hunterzy agencji pornograficznych dobrze wiedzą, czego brakuje japońskim kobietom. Studentki prestiżowych uczelni, gospodynie domowe, pielęgniarki, urzędniczki, bezrobotne - to z nich rekrutują się kikaku. Dodatkową motywacją może być chęć przeżycia czegoś ekscytującego, wszak każda z nich „wypożycza” swe ciało na godziny w kompletnej tajemnicy przed współpracownikami, znajomymi a nawet rodziną. I właśnie taką bohaterką jest Junko z filmu Hisayasu Sato. Ale „Love & Loathing & Lulu & Ayano” opowiada nie tylko jak bardzo ekscytujące jest prowadzenie podwójnego życia. Opowiada także o tym, że romans z branżą porno może być jak stąpanie po cienkim lodzie.


O tym, że zawód aktorki porno to bynajmniej nie przygoda życia, ale niezwykle wyczerpująca fizycznie i psychicznie harówka dowodzi historia Matsue Okubo znanej lepiej pod filmowym pseudonimem Ai Iijima. Iijima była jedną z największych gwiazd branży porno, celebrytką, prezenterką programów telewizyjnych, aktorką i pisarką, która swą pozycję okupiła psychicznym wypaleniem i ciężką chorobą. Prawdopodobnie to właśnie podczas pracy na planach filmów AV aktorka nabawiła się przewlekłego zapalenia układu moczowego, chorób nerek i innych schorzeń, które ostatecznie doprowadziły do jej śmierci w wieku zaledwie 36 lat, w  2008 r.. Życie bowiem nie oszczędzało Iijimy. Jako nastolatka została zgwałcona, zaszła w ciążę, którą następnie nielegalnie usunęła. W rodzinnym domu nie miała czego szukać, więc z niego uciekła. Aby przetrwać w Tokio, imała się różnych zajęć: pracowała w barach karaoke, była hostessą oraz umawiała się na płatne randki: enjo-kōsai  ze starszymi facetami. W 1992 r. zadebiutowała w filmach dla dorosłych, w których zagrała ponad sto razy (i to zaledwie w ciągu jednego roku!) Wkrótce stała się instytucją w branży porno, co pozwoliło jej w wieku 20 lat wycofać się z rynku pornograficznego i zająć się medialną karierą. W 2000 r. wydała autobiograficzną książkę, „Platonic Sex”, która sprzedała się w ilości prawie dwóch milionów egzemplarzy. Na jej podstawie zrealizowano czterogodzinny serial oraz pełnometrażowy film pod tym samym tytułem w reżyserii Masako Matsûry. Iijima zagrała w nim drugoplanową rolę – mentorki głównej bohaterki. Książka zdobyła znaczny rozgłos, bowiem wielu młodych Japończyków nie zdawało sobie sprawy, że popularna celebrytka miała za sobą pornograficzną przeszłość.

Los dla Iijimy i tak nie okazał się aż tak bardzo okrutny. Coś jednak w życiu osiągnęła. O wiele gorzej kończą anonimowe kikaku, które często tracą pracę, przyjaciół, rodzinę, popadają w nałogi i umierają samobójczą śmiercią opuszczone i samotne.   

Miłość z poduszką

Dużo się pisze o tym, że Japonia ze swym liberalnym podejściem do pornografii jest jednym z najbezpieczniejszych krajów na świecie. To prawda. Ale prawdą, coraz boleśniejszą staje się, że mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni znacznie bardziej wolą oglądać seks niż go uprawiać. Chyba że z wirtualnymi parnterkami/partnerami. Tylko 34 procent badanych kocha się co najmniej raz w tygodniu (w Grecji – 87 procent, w Polsce – 62), przy czym czyni to raczej z obowiązku niż z przyjemności. Skutkiem tego jest postępujący niż demograficzny - pięć lat z rzędu przyrost naturalny jest ujemny (w 2008 roku: –0,2 promila). Jeśli trend ten zostanie utrzymany, z końcem wieku populacja Japonii zmniejszy się o połowę. Wcześniej jednak i tak znajdująca się w głębokim kryzysie japońska gospodarka całkowicie się załamie, bo nie będzie komu zarabiać na miliony starców. Dziś na świadczenia jednego emeryta pracuje czterech Japończyków w wieku produkcyjnym. Za 40 lat stosunek utrzymujących do utrzymywanych może wynosić już tylko 2:1.


Dlaczego potomkowie samurajów nie chcą uprawiać seksu? Właśnie dlatego, że mają go w najprzeróżniejszej postaci na wyciągnięcie ręki. Ale nie chodzi tylko o zwyczajny przesyt erotycznymi uciechami, lecz o postępujący od lat 70. XX wieku proces infantylizacji japońskiego społeczeństwa. Jego istotą jest ucieczka przed dorosłością, która w Japonii utożsamiana jest z opresją, koniecznością kompromisów i odpowiedzialnością za własne życie, która w tak wymagającym społeczeństwie jest – przyznajmy - szczególnie uciążliwe. Tak zrodził się potężny nurt kulturowy określanym słowem kawaii, które można przetłumaczyć jako „słodziutki”, „fajniutki”.  Kawaii znalazło swój wyraz także w sferze seksu, czego dobitnym przykładem jest kult lolitek o dziecięcych twarzyczkach i wybujałych biustach. Lolitki są uległe, nie wymagają i można każdą mieć za cenę mangi czy filmu anime.


Na czym polega rola pornografii w zdziecinnieniu Japończyków? Ma ona charakter ekspiacyjny – ukazuje świat i postać kobiet-lolitek obowiązkowo w szkolnych mundurkach wolny od uciążliwych nakazów, zakazów i wymagań. Pornografia kojarzy się także z czasem sztubackiej młodości, kiedy szalały hormony i jedynym jej uspokojeniem była niezawodna masturbacja przy dobrym porno. Wielu Japończyków wspomina te czasy z sentymentem. Nic dziwnego, że przytłoczeni trudami rzeczywistości, chętnie sięgają po pornografię i wypróbowany sposób fizycznego zaspokojenia. Ponieważ jednak mieszkańcy Kraju Kwitnącej Wiśni posiadają unikatową zdolność do popadania w skrajności, tak więc nie ucieczka przed uprawianiem seksu z rzeczywistą partnerką ma swój skrajny wymiar. Ostatnie lata przyniosły wzrost liczby dorosłych osób w wieku 30-40 lat, którzy swe uczucia przelewają na silikonowe lalki lub – nawet częściej – na poduszki w rozmiarach człowieka z nadrukowanymi podobiznami lolitek. Mężczyzn (głównie) gustujących w dwuwymiarowych partnerkach nazywa się moe (pojęcie jest jednak niedoprecyzowane).  


Wycofywanie się z realnej rzeczywistości dotyczy coraz większej części społeczeństwa. Japończycy wolą lalki, poduszki, mangi, anime, gry komputerowe i filmy AV od kontaktu twarzą w twarz. Postępujący rozkład realnych kontaktów między ludźmi jest coraz bardziej zatrważający. Połowa dorosłych Japończyków przyznaje, że nie ma znajomych płci przeciwnej. Co dziesiąty Japończyk po czterdziestce i co czwarty po trzydziestce nie stracił jeszcze dziewictwa. Dramatycznie spada liczba zawieranych małżeństw, a rośnie liczba rozwodów. Trzy czwarte Japończyków w wieku 25–29 lat to kawalerowie, a niezamężnych Japonek w tym wieku jest prawie 60 procent. Można zrozumieć dlaczego tak częstym tematem japońskich filmów science-fiction jest koniec świata. Jeśli Japończycy w porę się nie opamiętają, zagłada japońskiego świata wydaje się być niebezpiecznie realna.  

Na podstawie:
http://makotoyacoltd.jp/wordpress/?p=802
http://makotoyacoltd.jp/wordpress/?p=706-dane
http://www.uri.edu/artsci/wms/hughes/japan.htm – dane
http://www.japan-zone.com/modern/iijima_ai.shtml
http://przekroj.pl/wydarzenia_swiat_artykul,5363,0.html

TYTUŁ ARTYKUŁU – „IMPERIUM ZMYSŁÓW”

Tytuł artykułu nawiązuje do głośnego filmu Nagisy Oshimy, „Imperium zmysłów” ("Ai no korîda") z  1976 r.  Zainspirowany głośną sprawą Sady Abe, który udusiła i wykastrowała swego kochanka film Oshimy wywołała wielki skandal. Twórca nakręcił bowiem pełnometrażowy film pornograficzny, w którym para aktorów kopuluje i oddaje się seksualnym ekscesom.. Dodajmy, że w rodzimej Japonii Oshima został oskarżony o publiczne propagowanie obsceniczności (ostatecznie sąd uniewinnił reżysera), a sam film został zakazany. Część zdjęć z Japonii przeniesiono do Francji, ponieważ japońska cenzura nie chciała dopuścić do kręcenia bardziej erotycznych ujęć. Wszystko w myśl zasady, że wolność kończy się wraz z przekroczeniem granicy sfery publicznej.  

Więcej o filmie  TUTAJ


Jak najbardziej w temacie - trailer do „Love & Loathing & Lulu & Ayano” Hisayasu Sato.

>