Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAMOBÓJSTWO. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SAMOBÓJSTWO. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 października 2015

THE SWIMMERS (Fak wai nai gai thoe, Tajlandia, 2014)



The Swimmers (2014) on IMDb

®®®®®®®®®® 7/10



Być może egzotyczne nazwisko reżysera „The Swimmers”, Sopona Sukdapista nie jest tak dobrze kojarzone przez fanów horroru, jak słynnego twórcy „The Ring-Krąg” czy mistrza kina ekstremalnego, Takashiego Miike, ale tajlandzki reżyser i scenarzysta z każdym swym kolejnym filmem zbliża się do czołówki twórców azjatyckiej grozy. Najnowszy, pochodzący z 2014 obraz Tajlandczyka, „The Swimmers” to dowód na to, że reżyser nie zgubił formy ze swego najsłynniejszego, kultowego horroru „Ladaland”(2011). Bo „The Swimmers” to jeden z najlepszych horrorów tego roku z Żołtego Kontynentu.

niedziela, 13 września 2015

NA KRÓTKO: LIPIEC - SIERPIEŃ 2015

zdj z Farewell My Concubine, reż. Chen Kaige


Wakacje, wakacje i... po wakacjach. Wracam do pisania blogu i na dobry początek chwalę się azjatyckimi filmami, które przez ostatnie dwa miesiące miałem okazję obejrzeć. Ilościowo nie jest to wynik imponujący (13 filmów), ale gdy upały na dworze żal siedzieć w domu przed ekranem monitora. Niemniej pod względem jakościowym wakacyjne seanse przyniosły mi, za jednym wyjątkiem, całkiem sporo satysfakcji. Konkrety? Przede wszystkim udało mi się odrobić jedną z haniebnych zaległości - „Żegnaj moja konkubino” Chena Kaige i co ciekawe, przypadek sprawił, że widziałem ten wybitny filmy dwa razy w odstępie jednego tygodnia. Za każdym razem wywarł na mnie tako samo wielkie wrażenie. Skoro jednak jestem już przy starszych tytułach, to zaliczyłem też niebywale fascynujące seanse najważniejszych filmów Yasuzo Masumury, znakomitego, choć w cieniu innych japońskich twórców tego okresu, reżysera , który wraz z piękną i zdolną Ayako Wakao (love at the first frame! ;) ) stworzył tak wspaniałe filmy, jak „Red Angel”, „Seisaku`s Wife” „Irezumi”, „Manji” czy „Wife of Hanaoka Seishu”. Niesamowite wrażenie wywarł na mnie także jeden z wczesnych filmów Kona Ichikawy, twórcy „Ogni polnych” - „Punishment Room”, choć z roku 1956, nadal zachowuje swą drapieżność i ponurą wymowę. Swoją drogą coraz bardziej zaczyna mi się podobać kino japońskie z lat sześćdziesiątych i pięćdziesiątych, więc z chęcią będę wracał do tego okresu. 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

APOKALIPSA SAMOTNOŚCI - PULSE Kiyoshiego Kurosawy ( Cz.II )





Tak naprawdę duchy i ludzie są tacy sami, nie ważne czy są martwi czy żywi.
/cytat z filmu /

  
Film Kurosawy zaliczany jest nieco na wyrost do techno-horrorów spod znaku „The Ring-Krąg” Hideo Nakaty, czy też „Nieodebranego połączenia” Takashiego Miike. Przypomnijmy, że w wymienionych filmach istoty nadprzyrodzone wykorzystywały technologię (telewizor, kasetę wideo, telefon komórkowy) jako sposób na ingerencję w świat materialny a także jako narzędzie zemsty.  W „Pulsie” komputer jest co prawda wykorzystywany przez duchy w formie „bramy” umożliwiającej im przedostanie się do wymiaru ziemskiego, lecz żaden z nich nie pragnie się mścić. Ich obecność generuje kilka niesamowitych, przerażających scen - to prawda.  White określa „Puls” nawet mianem najstraszniejszego horroru w dorobku Kurosawy (1) a David Kalat, autor monografii poświęconej zjawisku J-horroru, w humorystycznym tonie stwierdza: „Obejrzysz raz a już nigdy nie będziesz w stanie spojrzeć na zwykłą tłustą plamę nie doznawszy koszmarów”(2) (aluzja do plam pozostawianych na ścianach przez zmarłych bohaterów). Lecz mimo obecności duchów i grozy, „Puls” nie jest techno-horrorem w znaczeniu jaki można by przepisać obrazom Nakaty, Miike, czy wielu innych reżyserów. Autorzy „The Midnight Eye Guide to New Japanese Cinema” słusznie podkreślają, że Kurosawa „nie karmi” widzów strachem przed technologią, lecz wskazuje na niebezpieczny kierunek, w którym ona zmierza, negatywnie wpływając na jednostkę i społeczeństwo(3).

niedziela, 22 grudnia 2013

APOKALIPSA SAMOTNOŚCI - PULSE Kiyoshiego Kurosawy ( Cz. I.)



() choć może i żyjemy w obszarach fizycznie zatłoczonych, egzystencjalnie często znajdujemy się samotni i zagubieni w pustej przestrzeni.

/Kiyoshi Kurosawa, wywiad dla 
„Outlaw of Masters Japanese Cinema” Chris D./



Samotny statek wtopiony w bezkres morza. Oto jedno z pierwszych ujęć, otwierające jeden z najbardziej niezwykłych filmów grozy w dziejach gatunku - „Puls” (2001) Kiyoshiego Kurosawy. Sfilmowane z helikoptera, z ogromnej wysokości ujęcie towarowego statku przemierzającego pustkę oceanu w nieznanym celu i kierunku jest obrazem-mottem historii przedstawionej w filmie japońskiego reżysera. Ujęcie otoczonego przez ogrom wody statku konotuje bowiem skojarzenia z z zagubieniem, osamotnieniem, pustką – które w późniejszej narracji stanowić będą dominujące motywy, znajdując niezwykle przejmujące i wnikliwe rozwinięcie zarówno na poziomie fabuły, jak też specyficznego stylu. Warto jednak zaznaczyć na początku, że postrzeganie „Pulsu” jedynie przez temat wyobcowania, zaniku międzyludzkich relacji, czy też niemożność porozumienia, jest mimo wszystko zubożeniem głębi obrazu twórcy „Kuracji” (1997). Niemniej w tej analizie to właśnie na problematyce wielkiejmiejskiej samotności i alienującej roli technologii w życiu mieszkańców wielkich metropolii skupię swą uwagę. Wybieram tę tematykę w bogatym w poruszane kwestie filmie Japończyka, także z tej przyczyny, że to właśnie ona czyni obraz Kurosawy czymś więcej niż jeszcze jedną opowiastką o duchach w J-horrorowym stylu. Smutek „Pulsu” nie przybiera formy przygnębienia, jak w innych zanalizowanych przeze mnie w dziale „Kino boli” filmach, ale wydaje się, że choć jest mniej dobitny, to drąży równie głęboko a może nawet głębiej. Opowiada o doświadczeniu samotności, które w mniejszym lub większym stopniu jest udziałem każdego z nas.

sobota, 12 października 2013

VAMPIRE (Vampire, USA, 2011)



O co chodzi?

Seatle, czasy współczesne. Simon Wells jest dwudziestoośmiolatkiem, który pracuje jako nauczyciel biologii. Mieszka samotnie z matką i jest chory... odczuwa niepohamowany głód ludzkiej krwi. Aby ją zdobyć nawiązuje znajomości na forach internetowych dla samobójców z ludźmi, którzy pragną umrzeć. Chętnych nie brakuje: większość z nich to młode dziewczyny, które straciły sens życia. Simon umawia się z nimi na przedmieściach Seatle, a następnie przekonuje, aby zgodziły się zginąć pierwsze i aby przystały na jego metodę uśmiercenia: upuszczenia krwi do wielkich słojów. Gdy z samobójczyni zostaje wyssana cała krew, Simon upija się nią i rozpoczyna „polowanie” na następne ofiary. Wkrótce o „wampirze” zabijającym młodekobiety i wypijającym ich krew robi się głośno w mieście, lecz Simon nie zaprzestaje swej działałności. Ale stara się zyć „normalnie”. Poznaje zaborczą i zazdrosną Laurę, która zdaje się mieć obsesję na punkcie Simona. Nawiązuje znajomość także z jedną ze swych potencjalnych ofiar, która ukrywa się za internetowym nickiem Biedronka. Miedzy nimi dwojgiem zaczyna rodzić się uczucie miłości. Tymczasem zazdrosna Laura zaczyna podejrzewać mężczyznę, że ukrywa przed nią mroczny sekret.

piątek, 5 października 2012

SONATINE (Japonia, 1993)




Films that explain nothing often make everything clear.
Roger Ebert, recenzja 'Sonatine'

O co chodzi?

Aniki Murakawa jest doświadczonym yakuzą. Przez lata dorobił się własnego rewiru, przynoszącego spore zyski oraz licznej grupy „żołnierzy”, pracujących dla niego. Nie wspiął się jednak na sam szczyt i dziś wciąż musi wykonywać polecenia, stojących wyżej w hierarchii, bossów. Szef gangu Kitajima wzywa Murakawę do siebie i powierza mu zadanie zaprowadzenia rozejmu na Okinawie, gdzie dwa skłócone gangi, Anan i Nakamatsu prowadzą ze sobą wyniszczającą wojnę. Murakawa traktuje to zadanie jako ostatnie w swej gangsterskiej karierze, ponieważ czuje się już stary i zmęczony nieustannym życiem na krawędzi. Z grupą oddanych ludzi udaje się na Okinawę, by dowiedzieć się, że nie toczy się tam żadna wojna a chodziło jedynie o drobny incydent. Murakawa zaczyna rozumieć. Kitajima celowo wysłał posiadającego wyjątkowo dochodowy rewir Murakawę, by przejęć jego teren a jego samego zlikwidować z dala od Tokio. Wkrótce wybucha bomba podłożona w siedzibie przyjezdnych, zabijając wielu ludzi Murakawy. Na niego samego oraz jego najbliższych współpracowników przeprowadzony zostaje atak w restauracji. Ginie jeden z towarzyszy Murakawy. Staje się jasne, że muszą się ukryć, przeczekać. A potem dokonać zemsty. Murakawa, dwaj jego ludzie oraz dwóch ludzi znajdują bezpieczne schronienie w domku letniskowym położonym nad brzegiem morza.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

THE HOUSEMAID (Hanyo, Korea Płd, 2010)


O co chodzi?

Eun-yi jest młodą dziewczyną, która znajduje jako pokojówka w domu rodziny z wyższych sfer. Pani domu, Hae-ra jest w ciąży i Eun-yi ma pomóc jej w opiece nad kilkuletnią Nami. Euny-yi poznaje także wieloletnią służącą Byung-sik, która staje się jej bezpośrednią przełożoną. Z początku wszystko układa się znakomicie: Eun-yi stara się sumiennie wypełniać obowiązki i dbać o Nami. Problemy zaczynają się pojawiać, gdy wskutek ciąży Hae-ra nie jest w stanie zadowolić męża i pana domu Hoona. Ten dość szybko znajduje pocieszenie w łóżku Eun-yi. Przypadkowo kochanków podsłuchuje Byung-sik, która donosi o zdradzie Hoona zaborczej teściowej. Ta postanawia uratować prestiż rodziny za wszelką cenę, zwłaszcza, że wkrótce wychodzi na jaw, iż Eun-yi jest w ciąży z Hoonem. Teściowa oraz Hae-ra uczynią wszystko by ukarać pokojówkę, włącznie z pozbyciem się jej nienarodzonego dziecka.

Housemaid vs Housemaid 1:0

Sporo odwagi musi wymagać zmierzenie się z legendą.  Im Sang-soo, reżyser bardzo dobrze przyjętych filmów „A Good Lawyer's Wife” ( z Moon So-ri w roli niewiernej żony) oraz „The President's Last Bang”, zgodził się zrealizować remake filmu Kin Ki-Younga „The Housemaid” z 1960 r.. Dla Koreańczyków obraz ten to narodowa świętość, arcydzieło i film wszechczasów. Ryzyko było wielkie, ale Im postawił na szali swoją karierę a producenci pieniądze. Zatrudniono gwiazdy: do roli tytułowej Jeon Do-yeon, o której wiadomo, że potrafi zagrać wszystko oraz  Lee Jung-jae, aktora znanego z takich przebojów jak „Il Mare” czy „Typhoon”. Im potraktował reżyserię nowej wersji „The Housemaid” na tyle ambitnie, iż uznał, że nie wypada mu poprzestać na wiernym naśladownictwie oryginału. Przygotowany przez  Kim Soo-hyun scenariusz pozmieniał w tak znacznym stopniu, że scenarzystka wycofała się z projektu. I dobrze zrobiła. Niemal wszystkie zmiany, które wprowadził reżyser do nowej wersji filmu Kim Ki-younga okazały się bowiem nietrafione i w ostatecznym rozrachunku pogrążyły film.

Najbardziej znacząca zmiana nastąpiła, bynajmniej nie w uwspółcześnieniu historii, ale w całkowicie odmiennym przedstawieniu tytułowej bohaterki. Pokojówka z oryginału była mroczną femme fatale, siłą napędową wszystkich dramatycznych wydarzeń, uosobieniem niszczycielskiej siły, nieujarzmionej, drapieżnej i zachłannej kobiecości. Z drugiej strony dostrzec można było w tej postaci rysy tragiczny – w istocie była bowiem ofiarą społecznych uwarunkowań i braku miłości. Krótko mówiąc tytułową bohaterkę wyróżniała psychologiczna wiarygodność i wewnętrzne skomplikowanie. Tymczasem „nowa” pokojówka z filmu z 2010 r. jest postacią charakterologicznie okrojoną i spłaszczoną. U Ima jest ona tylko i wyłącznie bierną ofiarą „strasznych mieszczuchów”, którzy ją wykorzystują, odbierają to, co najcenniejsze i w końcu doprowadzają do tragicznego końca dziewczyny. Co prawda finałowy, dramatyczny gest można potraktować jak zamiar pomszczenia krzywd przez Eun-yi, ale wypada on wręcz absurdalnie, bo brak mu fabularnego uzasadnienia. Doprawdy trudno zrozumieć, czy Ima zaślepiła ambicja czy tak bezgranicznie wierzył w talent Jeon Do-yeon, że zdecydował się uczynić z tytułowej bohaterki postać bezbarwną i nie budzącą większych emocji. Znakomita koreańska aktorka zaliczyła tym samym swoją pierwszą w karierze wpadkę, ale całkowitą winę ponosi reżyser i scenarzysta w jednej osobie. Jeon wykrzesała bowiem z roli wszystko co się dało, ale jak mówi przysłowie tak krawiec kraje, ja mu materiału staje. A w tym przypadku, w wyniku niezrozumiałych decyzji Im, materiału do stworzenia zapadającej kreacji  było niewiele a jakość tego, co pozostało, była raczej wątpliwa  

Zmiana tylko jednego elementu układanki – postaci głównej bohaterki wywołała reakcję łańcuchową. Rozsypała się cała fabuła, poszczególne postacie kompletnie nie przekonują, ich poczynania nie budzą żadnych emocji a cała historia pogrąża się w banale i pretensjonalności. Ostatecznie reżyserowi wyszła prosta, by nie napisać prostacka, krytyka najbogatszej klasy koreańskiego społeczeństwa, która bezwzględnie wykorzystuje a następnie brutalnie pozbywa się znajdujących się niżej w hierarchii społecznej osobników. Owszem można dostrzec blady cień innego wątku – dojrzewania młodej, naiwnej dziewczyny do roli matki, lecz reżyser nie zdobywa się by go stosownie wyeksponować i rozwinąć. Dlatego nieco dezorientujący wydaje się być finałowy gest, na który zdobywa się zrozpaczona Eun-yi. Czy miał on być wyrazem zemsty (dość kuriozalnej) czy raczej – co wydaje się bardziej logiczne – wyrazem głębokiej depresji bohaterki. Bez względu na odpowiedź końcowe sceny stają się przysłowiowym gwoździem do trumny remake`u.

Światełko w tunelu

Można by sądzić na podstawie poczynionych do tej pory uwag, że film Ima jest porażką na całej linii. Tymczasem jest w nowej „The Housemaid” wątłe światełko w tunelu. Uczciwie trzeba przyznać, że od strony czysto filmowej jest to w pełni profesjonalny, solidny kawałek kina. Interesująco zaaranżowany jest już prolog, gdy pośród ulicznego gwaru nieznajoma kobieta skacze z dachu budynku. Otrzymujemy w filmie też wiele nieszablonowo zrealizowanych ujęć (np. z wykorzystaniem panoramy wertykalnej lub ujęć z lotu ptaka). Udało się również oddać pełen dekadencji przepych posiadłości bogaczy i niepokojącą pustkę wyzierającą z eleganckich, luksusowych wnętrz. Szkoda tylko, że ta pustka przeniknęła także na filmowe postacie.

  
MOJA OCENA:  5/10 (w tym jedno oczko więcej za niesamowitą zdolność przemiany Jeon Do-yeon, która zagrała kolejną rolę niepodobną do jej wcześniejszych kreacji)


Recenzja oryginalnej wersji - THE HOUSEMAID z 1960 r.

Oryginał można zobaczyć online - TUTAJ

REALIZACJA
FABUŁA
DRUGIE DNO
Realizacyjny przepych i elegancja. Można się poczuć jak w salonie IKEI albo na pokazie mody. Niestety pustka luksusowego życia bohaterów, którą ta wysmakowana forma miała podkreślać, wymknęła się poza formę, zarażając fabułę.
Efektowna wydmuszka.  
Wydmuszka nie ma dna, ale na siłę można się dopatrzyć krytyki bogatej klasy koreańskiego społeczeństwa.

 
>e="movie" value="http://www.youtube.com/v/fw4-QDg8f6s?fs=1&hl=pl_PL">
        
   

piątek, 30 lipca 2010

TOKYO SONATA (Tôkyô sonata, Japonia, 2008)


O czym?

Ryûhei Sasaki zostaje zwolniony ze stanowiska kierownika administracyjnego. Utrata pracy jest dla niego potężnym ciosem. Najważniejsze staje się dla niego, by rodzina nie dowiedziała się, że stał się bezrobotny. Zachowuje się zatem tak, jakby nic nie zmieniło się w jego sytuacji zawodowej. Ryûhei obawia się, że gdy najbliżsi dowiedzą się o zwolnieniu go z pracy, utraci autorytet głowy rodziny. A w domu Ryûheiego nie dzieje się najlepiej: żona Megumi czuje się samotna i zaniedbywana, starszy syn rozczarowany brakiem perspektyw i panującą w domu atmosferą zaciąga się na ochotnika do amerykańskiej armii, młodszy – wbrew zakazowi ojca – potajemnie uczęszcza na lekcje gry na pianinie. Ryûhei  nie potrafi zapanować nad postępującym rozpadem rodzinnych więzów, ale jak ma to uczynić, skoro  nie jest w stanie zapanować nad własnym życiem. Gdy w końcu Megumi odkrywa tajemnicę męża, sytuacja wydaje się być beznadziejna.  

Co warto wiedzieć?

Japonia to kraj samobójców. To w tym kraju wciąż żywa jest samurajska tradycja seppuku, czyli „honorowego samobójstwo”, to w tym kraju piloci kamikadze umierali za cesarza, a wybitny pisarz Yukio Mishima, popełnił rytualne samobójstwo na znak protestu przeciw zmianom polityczno-społecznym w powojennej Japonii. To w tym kraju modne stały się  shudan jihatsu (zbiorowe samobójstwa). I to w końcu w tym kraju ojcowie rodzin, upokorzeni utratą pracy, wolą skończyć ze sobą niż poszukać nowego zatrudnienia. Utrata pracy, choć w każdym społeczeństwie, jest poważnym problemem, to jednak w Japonii ma ona wymiar najbardziej tragiczny. Dowodzi tego choćby wątek bezrobotnego kolegi, Ryûheia, Kurosu.

Najważniejsze dla zrozumienia panującego w Japonii „kultu pracy”, są głęboko zakorzenione w mentalności mieszkańców Kraju Kwitnącej Wiśni pojęcia: kumi (grupy) i nakama hazure (być poza grupą). Kumi to szkolna klasa, firma, naród, to „my” a nakama hazure to inne grupy, „oni”,  outsiderzy. Poczucie przynależności do grupy wpajane jest od dziecka i ma wielowiekową tradycję. Niegdyś możliwość uczestniczenia w samurajskim klanie wojowników zapewniała bezpieczeństwo, utrzymanie a nawet dostęp do władzy, dziś analogiczne prawa oferuje przynależność do firmy (ewentualnie rodziny).  Dlatego też praca dla Japończyka to coś więcej niż źródło zarobkowania.

Oczywiście na owe niesłychane silne pragnienie przynależności do grupy nakłada się także dziedzictwo filozofii konfucjańskiej oraz patriarchalny model rodziny.  Wszystkie te czynniki sprawiają że do rangi sprawy najwyższej wagi urasta rola społeczna, czyli zbiór oczekiwanych przez otoczenie zachowań. W stosunku do głowy japońskiej rodziny oczekiwania są szczególnie wysokie a ich niespełnienie równoznaczne jest z utratą autorytetu i możliwości decydowania w sprawach rodziny. Ryûhei znalazł się w wyjątkowo trudnej sytuacji. Został zwolniony z firmy, a zatem zawiódł jak głowa rodziny, od której oczekuje się m.in. zapewnienia utrzymania. Nie cofając się ani przed kłamstwem (udaje, że wciąż pracuje) a nawet przed przemocą (wobec najmłodszego syna) uparcie trwa przy roli, która być może w nigdy mu nie służyła. To rozpaczliwe trzymanie się roli nieomal nie doprowadza do całkowitego rozpadu jego rodziny. Dopiero seria dramatyczno-komicznych zdarzeń sprawi, że Ryûhei zaakceptuje siebie a nie narzuconą mu przez japońskie społeczeństwo rolę.

Temat

Najważniejszy temat „Tokyo Sonata” to niemożność porozumienia między ludźmi. W twórczości Kiyoshi Kurosawy powraca on wielokrotnie (m.in. „Pulse”, „The Bright Future”), tym razem jednak reżyser odziera go z metafizycznego sztafażu i przygląda mu się na przykładzie zwykłej japońskiej rodziny. Rodzina przeżywa kryzys, bo nie potrafi zdobyć się na otwartą, bezpośrednią i szczerą komunikację miedzy sobą. Główna przyczyna tkwi w narzuconych rolach społecznych i nazbyt silnym do nich przywiązaniu. Mówiąc wprost ważniejsze staje się „co powiedzą inni” niż to co sami chcemy o sobie przekazać innym. Brak, a w każdym razie trudności we wzajemnym porozumieniu są zatem konsekwencją konfliktu miedzy jednostką a społeczeństwem. Być kumi czy nakama hazure? Kurosawę nie interesują konsekwencje konieczności  dokonania dramatycznych wyborów. Interesuje sam fakt istnienia sytuacji rozdarcia miedzy indywidualnym a społecznym wymiarem istnienia człowieka.

Ocena: 8/10

Dlaczego?

„Tokyo Sonata” jest obrazem zaskakującym na tle wcześniejszych filmowych dokonań Kiyoshi Kurosawy. Całkowicie pozbawiony elementów fantastyki, poważnie ograniczający zapędy filozoficzne i dość oszczędny w nawiązaniu do estetyki buddyzmu zen (motyw pustki, minimalizm, surowość formy itp.) jest stylistycznie bliskim filmom Mike Leigha. Japoński twórca oferuje nam podobny rodzaj wrażliwości społecznej, podobną sympatię dla słabości bohaterów i społeczną krytykę (bez szczególnej jednak zajadliwości). Z filmów Leigh, zwłaszcza ze „Sekretów i kłamstw” (tematycznie w sumie również zbliżonym) emanuje swoisty rodzaj emocjonalnego ciepła, mądre, głębokie wzruszenie. I to samo możemy stwierdzić odnośnie „Tokyo Sonata”.

Znany z zamiłowania do metafizyki i symboliki Kurosawa postawił tym razem na realizm i społeczny konkret. I udowodnił, że także w realistycznej stylistyce jest znakomity. Po mistrzowsku radzi sobie z metodą, banalnych, prozaicznych mikro zdarzeń, które budują szerszy i głębszy kontekst. Przykłady? Właściwie można by cytować scenę po scenie, ale przywołajmy choćby krótkie ujęcia ukazujące leżącą na kanapie Megumi, która wyciąga ręce i mówi smutno do siebie: „Kto mnie podniesie?”. Proste, ale jakże przejmujące zasygnalizowanie samotności bohaterki. To subtelne rozgrywanie niewyartykułowanych wprost znaczeń i emocji jest typowe dla japońskiej estetyki i filmów Kurosawy. U twórcy „Pulse” najważniejsze rozgrywa się w sferze domysłów i poza kadrem.

Szczególna atmosfera, sposób opowiadania, waga poruszanej tematyki oraz realizacyjna biegłość ( z uwzględnieniem pierwszorzędnego aktorstwa) stanowią argumenty za wysokim ocenieniem dzieła Kurosawy. Dlaczego jednak nie najwyższym?

Zgrzyty

Są dwa. Po pierwsze powierzchowne potraktowanie postaci Takahashiego, starszego syna oraz wątek porywacza, którego gra ulubieniec Kurosawy, Kōji Yakusho. Wątek ten wydaje się zbędny i nieco zakłóca tok narracji. Można by też wspomnieć o jeszcze jednym zarzucie, który może być jednak zaletą. „Tokyo Sonata” jest historią, jak na Kurosawę, wyjątkowo prostą, klarowną i jednoznaczną. Tym razem reżyser nie pozostawia zbyt szerokiego pola dla interpretacji widzów.   

Więcej o TOKYO SONATA
  

>

wtorek, 27 lipca 2010

Cena sławy: samobójstwa koreańskich aktorek


Lista ostatnich tragicznie zakończonych w wyniku samobójstwa karier koreańskich aktorów, aktorek i pozostałych celebrytów staje się coraz dłuższa. Od 2005 r. odebrali sobie życie Lee Eun-joo, U-Nee, Jeong Da-bin, Ahn Jae-hwan, Choi Jin-sil, Choi Jin-young a ostatnio, 30 czerwca 2010 r., Park Yong-ha. Chociaż nie istnieją dokładne statystyki samobójstw, koreańscy celebryci wydają się być bardziej podatni na stres niż ich koledzy i koleżanki z USA, Europy czy Japonii. A przecież doświadczają oni tego samego stresu, kaprysów sławy i nieustabilizowanego życia. Dlaczego zatem Koreańczycy tak często sięgają po ostateczne rozwiązanie trapiących ich problemów?

Po pierwsze Korea ma najwyższy na świecie współczynnik samobójstw. Na 100 tys. 21, 5 odbiera sobie życie, gdy tymczasem średnia dla państw skupionych w OCED (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), do której należy Korea Południowa (a także Polska), wynosi 11. 1. Eksperci twierdzą, że wyjątkowa skłonność koreańskich artystów do samobójstw jest efektem podatności mieszkańców Korei do takiego drastycznego sposobu radzenia sobie ze stresem i problemami.„Koreańczycy wykazują tendencję do wyrażania swego poczucia tożsamości poprzez to, jak postrzegają ich inni. Są zdecydowani podjąć skrajne rozwiązania, jeśli nie są w stanie dalej prezentować się otoczeniu z jak najlepszej strony.” -  twierdzi Hwang Sang-min, psycholog na Uniwersytecie Yonsei. „Ta skłonność jest większa wśród celebrytów, których życie w dużej mierze zależy od ich popularności” – dodaje Hwang.

„Trzy lata temu piosenkarz zatrudniony w naszej agencji zaczął miewać napady depresji, odmówił wychodzenia z domu, ale nie był w stanie skorzystać z pomocy psychiatrycznej, ponieważ obawiał się, że po Internecie zaczną krążyć plotki, iż był widziany u psychiatry.” – opowiadał przedstawiciel agencji artystycznej CEO. Szukanie pomocy u psychiatry staje się coraz bardziej naturalne wśród zwykłych Koreańczyków, ale pośród celebrytów wciąż jest to temat tabu.

Wielkie agencje w branży rozrywkowej w USA i Japonii zatrudniają profesjonalnych konsultantów, którzy regularnie dbają o stan zdrowia psychicznego największych gwiazd.  Dużym zagrożeniem dla równowagi psychicznej osób na świeczniku jest także Internet, gdzie każdy szczegół z prywatnego życia gwiazd może stać się tematem plotek lub złośliwych komentarzy. „Zdałam sobie sprawę, że ostatnimi czasy celebryci muszą uważać na wiele rzeczy” – stwierdziła jedna z topowych aktorek, której przypadkowy komentarz przeniknął do Internetu i wywoła skandal.

Fakt, że Korea jest jednym z najbardziej zwariowanych krajów na świecie, jest źródłem ogromnej presji na rodzime gwiazdy.” – stwierdził Kang Tae-kyu, dyrektor agencji Music Farm. Jego zdaniem „największym problemem jest fakt, że agencje młodych talentów działają tak jak w latach 90., podczas gdy środowisko zmieniło się radykalnie”.

Niektórzy eksperci twierdzą, że przyczyną wzrostu liczby samobójstw może być naśladownictwo. Po tym jak w 2005 r. aktorka Lee Eun-joo odebrała sobie życie, znacznie wzrosła liczba samobójstw wśród ludzi show-bieznesu. Gorszym problemem jest jednak wpływ samobójstw celebrytów na zwyczajnych obywateli. „Kiedy targają się na własne życie gwiazdy, ci którzy zwykli spoglądać na nich jako na wzór do naśladowania, czują że nie mają powodu by żyć, skoro ich idole popełniają samobójstwa” – powiedział Oh Kang-seob, psychiatra w szpitalu Kangbuk Samsung. „Takie myślenie jest popularne i powoduje wzrost zgonów na skutek targnięcia się na własne życie. Dlatego samobójstwa celebrytów są coraz bardziej niepokojące.”
  

„CZARNA LISTA” -  chronologia samobójstw koreańskich celebrytów




Lee Eun-joo 
– aktorka, lat 24, popełniła samobójstwo 22 lutego 2005 r.. Gwiazda epopei wojennej „Taeguki: Brtoherhood of War” i „The Scarlett Letter” powiesiła się w duzej szafie w swoim apartamencie. Rodzina i przyjaciele przyznali, że Lee cierpiała na poważną depresję.




U-Nee - aktorka i piosenkarka, lat 25, popełniła samobójstwo 21 stycznia 2007 r. U-Neee, znana także jako Heo Yoon debiutowała w wieku 17 lat pod scenicznym pseudonimem Lee Hye-ryeon. Powiesiła się na framudze drzwi w swoim domu. Matka dziewczyny przyznała, że jej córka cierpiała na depresję. U-Nee była także celem złośliwych krytyków w Internecie.




Jeong Da-bin - aktorka, lat 26, popełniła samobójstwo 10 lutego 2007 r.. Urodzona jako Jung Hye-seon była gwiazdą telewizyjnego serialu „Cat on The Roof” oraz sitcomu „Nonstop 3”. Znaleziono ją martwą w łazience, w domu jej chłopaka, w którym spędziła ostatnie chwile życie. Miała okręcony wokół szyi ręcznik. Zapiski Jeong na blogu wskazywały, że aktorka cierpiała na depresję.




Ahn Jae-hwan - aktor, 36 lat, martwe ciało Ahna znaleziono 8 września  2008 r., kilkanaście dni od dnia samobójstwa. Mąż aktorki komediowej Jeong Seon-hee został znaleziony w swoim samochodzie. Zmarł na skutek zatrucia spalinami samochodowymi doprowadzonymi do wnętrza auta rurą. Wielokrotne niepowodzenia w biznesowych interesach oraz ogromne długi doprowadziły Ahna do psychicznego załamania i samobójczej śmierci.




Choi Jin-sil – aktorka, 39 lat, popełniła samobójstwo 8 października 2008 r. . Choi była wielką gwiazdą przez dwie dekady w Korei Płd. Ciało aktorki znalazła jej matka w jej domu. Na szyi Choi miała zawiązana elastyczną taśmę zaczepioną drugim końcem o framugę drzwi od kabiny prysznicowej. Aktorka cierpiała z powodu depresji od 2004 r., kiedy rozwiodła się z baseballistą, Cho Sung-minem. Przypuszczalnie była dodatkowo narażona  na wielki stres wskutek krążących po Internecie plotek, jakoby była wplątana w samobójstwo Ahn Jae-hwana.


 Jang Ja-yeon - modelka i aktorka, lat 29, popełniła samobójstwo 7 stycznia  2009 r.. Jang zaczęła zdobywać popularność za sprawą serialu TV, „Boys over Flowers”, ale zakończyła tragicznie swe życie – powiesiła się na schodach w swoim domu. Z pozostawionego przez aktorkę siedmiostronicowego listu wynikało, że Jang była zmuszana przez jej byłego menadżera do świadczenia seksualnych usług kilkunastu wysoko postawionym osobom w branży rozrywkowej. Efektem prowadzonego przez cztery miesiące prokuratorskiego śledztwa w sprawie zawartych w liście oskarżeń było aresztowania jedynie menadżera aktorki.  




Kim Daul - modelka, lat 20, popełniła samobójstwo 19 listopada 2009 r. Topowa koreańska modelka odebrała sobie życie podczas kontynuowania znakomicie się rozwijającej się kariery we Francji. Była modelką najbardziej prestiżowych na świecie marek :Chanel, Vivienne Westwood i Bottega Veneta.




Choi Jin-young - piosenkarz i aktor, lat 39 popełnił samobójstwo 29  marca 2010 r.. Młodszy brat aktorki Choi Jin-sil, która również odebrał sobie życie. Tragiczna śmierć siostry była najbardziej prawdopodobnym motywem samobójstwa Choia, którego ciało znaleziono w jego domu.       




Park Yong-ha  - piosenkarz i aktor, lat 32, popełnił samobójstwo 30 czerwca 2010 r..Matka Parka znalazła ciało syna w jego pokoju. Policja stwierdziła, że aktor odebrał sobie życie pod wpływem impulsu wywołanego alkoholem oraz stresem. Ciężka choroba ojca wiązała się z koniecznością drastycznych zmian w jego karierze.   

Chciałoby się by ta „czarna lista” zakończyła się na Parku Yong-ha, ale nadzieja, że tak się stanie nikła. Zmiany w mentalności Koreańczyków będą niezwykle trudne do skutecznego wprowadzenia w życie.

Na podstawie artykułów zamieszczonych na stronie Hancinema. Net: