Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DUCHY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DUCHY. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2015

NA KRÓTKO: LISTOPAD 2015

Tag, reż Sion Sono, 2015


Listopadowa odsłona NA KRÓTKO to aż osiem filmów, które zdołałem premierowo obejrzeć. A wśród nich horrory, kino akcji, thriller, science-fiction oraz animacja. Waszej szczególne uwadze polecam jeden z najnowszych filmów niezawodnego Siona Sono, „Tag”, bo to być może jego najlepszy film od czasu „Cold Fish”. Miłym zaskoczeniem okazały się dla mnie dwa obrazy Dante Lama: „That Demon Within” oraz „Twins Effect”, których twórca praktykował u samego Johna Woo, a którego wpływów nie sposób nie dostrzec w filmach Lama. Niezłe wrażenie wywarły na mnie także dwie części „Parasyte”, przedstawiciela japońskiego horroru mainstreamowego,  opowiadającego o  tytułowych pasożytach pragnących przejąć kontrolę nad ludzkością. W kategorii ciekawostki/eksperymentu, ale całkiem udanego należy uznać też animowana mini-serię „Kowabon” zrealizowaną w technice rotoscopingu (konwertowania obrazu live action na animację).  Za to bardzo zawiódł mnie powszechnie wychwalany „The Assassin”: mimo wizualnego piękna, wielka nuda.  O „The Closed Door” w reżyserii słynnych, indyjskich twórców, braci Ramsay wspomnieć warto jedynie z obowiązku. Kto gustuje w złym kinie, będzie usatysfakcjonowany, dla pozostałych widzów to może być jedynie zły wybór.    

niedziela, 15 listopada 2015

NA KRÓTKO: WRZESIEŃ-PAŹDZIERNIK 2015

New World, reż. Park Hoon-jung 


Z grubym poślizgiem, ale jest kolejny odcinek NA KRÓTKO! Dwumiesięczny, bo i trochę chorowałem, i trochę nad książką pracowałem (3/4 już jest). Co do listy wrześniowo-październikowej, to dominują na niej horrory, w tym dwa warte jak najbardziej uwagi. „The Swimmers” Sopona Sukdapista dowodzi, że tajlandzki twórca „Ladaland” to nieprzypadkowy artysta, ale autor kina grozy konsekwentnie realizujący swoją wizję kina. Miłym zaskoczeniem zwłaszcza, jeśli lubimy sporą porcję dziwaczności, absurdu i groteski jest także obraz „Pet Peeve”. Wiele dobrego napisałem też o koreańskim „New World” ze świetną rolą niezawodnego Choi Min-shika a także o indonezyjskimi kinie... wy xia („The Golden Cane”). Natomiast sporym rozczarowaniem okazała się „Yakuza Apocalypce” Takashiego Miike i nieco mniejszym, ale jednak - „The Silenced” z Korei Płd. Warto też zwrócić uwagę na pierwszy laotański horror, „Chanthaly”.  


czwartek, 22 października 2015

THE SWIMMERS (Fak wai nai gai thoe, Tajlandia, 2014)



The Swimmers (2014) on IMDb

®®®®®®®®®® 7/10



Być może egzotyczne nazwisko reżysera „The Swimmers”, Sopona Sukdapista nie jest tak dobrze kojarzone przez fanów horroru, jak słynnego twórcy „The Ring-Krąg” czy mistrza kina ekstremalnego, Takashiego Miike, ale tajlandzki reżyser i scenarzysta z każdym swym kolejnym filmem zbliża się do czołówki twórców azjatyckiej grozy. Najnowszy, pochodzący z 2014 obraz Tajlandczyka, „The Swimmers” to dowód na to, że reżyser nie zgubił formy ze swego najsłynniejszego, kultowego horroru „Ladaland”(2011). Bo „The Swimmers” to jeden z najlepszych horrorów tego roku z Żołtego Kontynentu.

środa, 24 czerwca 2015

NA KRÓTKO: MAJ-CZERWIEC 2015

As The Gods Will, reż. Takashi Miike


Dwa ostatnie miesiące były dla mnie na tyle pracowite, że nie miałem zbytnio czasu po nadrabiać zaległości w kinie azjatyckim. Dlatego też w dzisiejszym odcinku obejmującym maj i czerwiec mogę się pochwalić jedynie sześcioma premierowo obejrzanymi filmami. Nie ma niestety wśród nich pozycji w sposób szczególny godnych wyróżnienia, bo też zapuściłem się ponownie w rejony horroru i to głównie tajlandzkiego. W kinie grozy z tego kraju można w nim natrafić na ciekawe filmy, ale nie tym razem. Niemniej, może przez mój osobisty sentyment dla tej serii, warto wspomnieć o trzeciej i czwartej części komediowego horroru „Buppha Rahtree” z piękną Lailą „Ploy” Boonyasak.  Zahaczyłem też o dwa horrory japońskie, z których całą pewnością „As The Gods Will” Takashiego Miike wypada wyróżnić. Bo to bardzo przyjemny film rozrywkowy, próbujący dostarczyć też nieco głębszych refleksji, co moim zdaniem, nie do końca się udaje.

A co do reszty, to tym razem moja intuicja okazała się nie najlepszym doradcą.
Ale niebawem wakacje, więc mam nadzieję nadrobić zaległości i pochwalić się seansami o wiele lepszych filmów.

środa, 3 czerwca 2015

100 GREATEST ASIAN HORROR MOVIES - w jednym poście



Ponad dwa lata temu zdobyłem się na spory wyczyny i stworzyłem subiektywną listą 100 najlepszych azjatyckich horrorów. Wedle mojej wiedzy rzecz bez precedensu w polskim internecie, więc pomyślałem, że warto do niej wrócić i znacznie lepiej ją wyeksponować na blogu. Ponieważ oryginalnie lista ta była publikowana aż w pięciu częściach pomyślałem, że wygodniej i sensowniej będzie zebrać ją w jednym poście. I tak też uczyniłem. Zastanawiałem się także nad aktualizacją jej treści, ale ostatecznie dwa lata od jej opublikowania to zbyt mały upływ czasu, aby doszło w tym zestawieniu do jakichś znaczących zmian. 10 lat, no może pięć lat to już lepszy czas na nowe pozycje na liście.

Jeszcze tylko tak drobna uwaga: w niniejszym poście zamieściłem jedynie tytuły wyróżnionych filmów wraz z odnośnikami do poszczególnych oryginalnych części, w jakich to zestawienie umieszczałem na blogu. Warto kliknąć na owe odnośniki, aby zapoznać się z komentarzami do każdego z wymienionych obrazów. Mogą się one okazać pomocne zwłaszcza osobom, które zechciałby skonfrontować swój gust z moim.

A zatem jeszcze raz, ale w nowej odsłonie 

czwartek, 7 maja 2015

NA KRÓTKO: KWIECIEŃ 2015

Zhongkui: Dark Crystal and Snow Girl, 
reż. Peter Pau & Tianyu Zhao


Miesiąc kwiecień upłynął mi, jeśli chodzi o premierowe azjatyckie filmy, na bliskich spotkaniach z grozą chińską ( i okolice geograficzne). Były to spotkania, szczerze przyznając średnio udane, choć całkiem ciekawe. Chiński horror to jednak rejony drugiej ligi azjatyckiego kina grozy. Realizacyjnie zazwyczaj solidne i efektowne, ale pod względem treści stanowią nie zawsze strawny misz-masz J-horrorowych zapożyczeń, z thrillerem i melodramatem i koniecznie racjonalnym wyjaśnieniem wszelkich rzekomo nadprzyrodzonych zjawisk. Ale w kraju, w którym jednym słusznym i obowiązującym światopoglądem jest marksistowsko-materialistyczny nie ma miejsca na duchy i inne zabobony. Przynajmniej oficjalnie.

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

TOP 10: NAJLEPSZE FILMY KIYOSHIEGO KUROSAWY



Niejako na marginesie zajęcia, które ostatnio wypełnia mi znaczną część wolnego czasu, tj, pisania polskiej monografii Kiyoshiego Kurosawy przyszedł mi do głowy pomysł na listę, które możecie przeczytać poniżej. Z pozoru proste zadanie, wszak jestem z Kurosawą na bieżąco i jego filmy widziałem po wielokroć, okazało się w rzeczywistości bynajmniej niełatwe. Właśnie dlatego, że tak dobrze znam filmy Japończyka i że, widziałem je prawie wszystkie. Choć TOP 10 filmów twórcy "Cure" jest jedno, to ich alternatywnych wersji było wiele, choć muszę przyznać, że pierwsza trójka za każdym razem pozostawała niezmienna. Dlaczego zatem zdecydowałem się w końcu na tę, która ostatecznie pojawia się w tym tekście? Bo to najbardziej różnorodne (horror, komedia, dramat, film zemsty itp) i reprezentatywne dla japońskiego artysty zestawienie jego twórczości.  

Mam nadzieję, że ci, którym Kiyoshi Kurosawa mylił się do tej pory z Akirą Kurosawą przekonają się do niezwykłego dorobku pierwszego z nich. Ze wszech miar warto!

środa, 1 kwietnia 2015

SPOJRZENIE Z BLISKA: MALEZYJSKIE KINO GROZY





„Horrory są bliskie naszej kulturze” – stwierdził w jednym z wywiadów Ahmad Idham. To jeden z czołowych przedstawicieli malezyjskiego kina grozy – doskonale więc wie, co mówi. Komediowy horror w jego reżyserii, „Hantu Bonceng” (2011) zarobił ponad 8,5 mln ringgit (ok. 3 mln dolarów) i zajął trzecie miejsce na liście największych kasowych przebojów malezyjskiego kina. Komercyjny sukces filmu Idhama nie osiągnąłby takiej skali, gdyby reżyser zawdzięczał go tylko zaletom samego obrazu. Bowiem u źródeł powodzenia filmu leży znajomość rodzimej kultury, w której wszystko to, co dziwne, straszne i nadnaturalne ma swe głębokie uzasadnienie w tradycji.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

J-HORROR: TRADYCJA I NOWOCZESNOŚĆ NA PRZYKŁADZIE „THE RING-KRĄG”, CZ. I



Gdy w styczniu 1998 r. na ekranach japońskich kin pojawił się skromny horror, nikomu bliżej nieznanego reżysera, Hideo Nakaty, nikt - nawet jego twórca - nie przypuszczał, że odmieni on oblicze nie tylko rodzimego, lecz także światowego kina grozy. „The Ring-Krąg” („Ringu”), będący adaptacją poczytnej powieści, „Ring”, autorstwa Kōjiego Suzukiego stał się wkrótce czymś więcej niż komercyjnym sukcesem (przy budżecie ok. miliona dwustu tysięcy dolarów zarobił w Japonii ponad sto trzydzieści milionów dolarów). Wkrótce skromny film Nakaty zyskał rangę popkulturowego fenomenu: z dwoma remake`ami (koreańskim i amerykańskim), czterema sequelami (trzema japońskimi, jednym amerykańskim), z prequelem, filmem telewizyjnym, dwoma serialami, trzema książkami, serią mang, grą komputerową, słuchowiskiem,  a nawet parkiem rozrywki, nie wspominając o niezliczonej liczbie horrorów, starających się zarobić na „ringowej” modzie. Obraz Nakaty stał się zjawiskiem, które niczym kamyk rzucony na gładką taflę jeziora, wywołał fale, rozprzestrzeniające się na cały świat. Jednym z najważniejszych „efektów ubocznych” fenomenu zwanego „The Ring-Krąg” okazał się być nowy nurt w dalekowschodnim horrorze. J-Horror.

sobota, 11 października 2014

LONG WEEKEND (Thongsook 13, Tajlandia, 2013)

  



Long Weekend (2013) on IMDb
MOJA OCENA: 6/10


O co chodzi?

Nam i jej czworo przyjaciół: starający się o względy dziewczyny Jack, jego kumpel Boy oraz dwie dziewczyny Pui i Beam postanawiają spędzić weekend w letniskowym domu ojca Jacka, znajdującym się na niewielkiej, bezludnej wyspie. Do grona przyjaciół dołącza także Thongsook, który na skutek urazu głowy wyniesionego z dzieciństwa, cierpi na lekkie upośledzenie. Obecność chłopaka nie jest mile widziana przez pozostałych (z wyjątkiem Nam, która stara się chronić Thongsooka przed Jakc`iem i Boyem, znęcającym się nad chłopakiem). Wkrótce jednak tajlandzka młodzież oddaje się rozrywce, zażywając kąpieli i ostro imprezując. Kłopoty zaczynają się, gdy Jack, Boy, Pui i Thongsook udają się do ruin świątyni, w której w przeszłości odprawiano nieudane egzorcyzmy, mające wypędzić z wyspy demoniczne istoty, podobno zamieszkujące to miejsce. Chłopaki dla żartów zamykają w małej celi Thongsooka, do której niegdyś mieszkańcy wyspy chcieli zagonić złe moce. Nieświadomi konsekwencji swego czynu bohaterowie wyzwalają pradawne zło. Weekend zamienia się w koszmar a wyspa w piekło.

poniedziałek, 19 maja 2014

NA KRÓTKO - KWIECIEŃ (03.04 - 08.05.2014)

na zdj. Fumi Nikaido w Why Don`t You Play in Hell, 
reż. Sion Sono


W "Na krótko" ma drobne opóźnienie: opisuje filmy z kwietnia, ale sadzę, że i tak warto się zapoznać z obejrzanymi przez mnie tytułami. Tym razem zainteresują one jednak głównie miłośników kina grozy, gdyż kwiecień minął mi przede wszystkim na oglądaniu japońskich horrorów. Nadrabiałem zaległości w tej materii i upewniałem się, że nowe filmy grozy są jeszcze gorsze od nie najlepszych przedstawicieli gatunku z początków dekady nowego wieku. Poza tym Sono wciąż w formie, a "A Touch of Sin" nie zachwycił mnie jakoś szczególnie, choć to chyba najciekawsza propozycja w tym odcinku "Na krótko". 

czwartek, 1 maja 2014

SNAKE WOMAN`S CURSE (Kaidan hebi-onna, Japonia, 1968)



 Kaidan hebi-onna (1968) on IMDb

 MOJA OCENA: 6 +/10

 O co chodzi?

Pierwsze lata epoki Meji (1868-1912). Yasuke, jego żoną Sue oraz córka Asa są biednymi rolnikami zadłużonymi po uszy u bogatego właściciela ziemskiego Onumy. Bogacz zamierza odebrać za długi ziemię należącą do Yasuke, co wpędza ciężko pracującego mężczyznę w poważną chorobę. Nawet leżąc na łożu śmierci, mamrocząc w gorączce Yasuke obiecuję spłacić długi, „nawet gdyby musiał gryźć ziemię”. Wkrótce umiera, pozostawiając żonę i córkę bez środków do życia. Onuma zagarnia gospodarstwo Yasuek, burzy jego dom a Sue i Ase zapędza do katorżniczej pracy w swojej rezydencji. Mają pracować tak długo, aż odrobią długi zmarłego męża i ojca. Sue szybko popada w konflikt z okrutną żoną Onumy, która oskarża niewinną kobietę, że uwodzi jej męża. Zmusza Sue do pracy na deszczu, co kończy się zapaleniem płuc i rychłą śmiercią. Zmarła kobieta rzuca klątwę na ród Onumy. Zrozpaczoną po śmierci matki Asę przy życiu trzyma jedynie obietnica Sutematsu, że niebawem się z nią ożeni. Tymczasem syn bogacza, Takeo nie kryje swoich zamiarów wobec pięknej Asy. W końcu udaje mu się ją podstępem zwabić i mimo zawziętej obrony i błagań dziewczyny, zgwałcić ją. Wieść o tym dociera do Sutematsu. Asa traci ostatnią nadzieję na ułożenie sobie życie. Popełnia samobójstwo, ale razem z ojcem i matką, pod postacią duchów węży nawiedza rodzinę Onume, mszcząc się za wyrządzone krzywdy.

niedziela, 6 kwietnia 2014

W CIENIU ŚMIERCI – SERIA „KLĄTWA JU-ON”, Cz. II



Niniejszy tekst jest częścią drugą - TEGO ARTYKUŁU



 „Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie, 
działa w miejscu, w którym człowiek ten żył. 
Ci, których dosięgnie, umierają,
a wtedy klątwa rodzi się na nowo”.
/ motto serii „Ju-on” /


UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY


Klątwa wchodzi do kin  (Ju-on. The Grudge, 2002)

W 2001 r. Shimizu zrobił sobie dwuletnią przerwę od serii Ju-on, co nie oznacza, że była to przerwa zawodowa. W tym czasie nakręcił dwa odcinki cyklu dokumentalnego „Shin rei bideo VI: Honto ni atta kowai hanashi - kyôfu tarento taikendan” (2000) z przeznaczeniem na rynek wideo oraz zadebiutował pełnometrażowym horrorem, „Tomie: Re-birth” (2001) – trzecim filmem z cieszącej się dużym powodzeniem serii o dziewczynce-duchu. W 2002 r. powrócił jednak do opowieści o nawiedzonym domu na przedmieściach Tokio i zabójczej klątwie.

„Klątwa Ju-on” („Ju-on. The Grudge”) miała premierę w październiku 2002 r., na festiwalu kina grozy Screamfest, w Los Angeles. Film uhonorowano nagrodą dla najlepszego horroru zagranicznego, co niewątpliwie stanowiło znakomitą rekomendację. Rzeczywiście, debiut kinowy serii Ju-on jest ze wszech miar godny jest uwagi. Wprawdzie pod względem narracji i fabuły nie otrzymujemy niczego nowego i zaskakującego, lecz znane z wersji wideo najważniejsze elementy serii – mozaikowa narracja, prowadzenie wielu bohaterów i rozprzestrzeniające się zło, którego powiernikami staje się rodzina Saekich. Choć nie czekają na nas żadne rewolucyjne niespodzianki, to różnica ujawnia się w jakości całej historii. Jest bowiem ona jeszcze bardziej intensywnie, skomplikowanie i precyzyjniej przedstawiona niż w poprzednich dwóch częściach.

sobota, 29 marca 2014

W CIENIU ŚMIERCI – SERIA „KLĄTWA JU-ON”, Cz. I



Klątwa rzucona przez tego, kto ginie w gniewie, 
działa w miejscu, w którym człowiek ten żył. 
Ci, których dosięgnie, umierają, 
a wtedy klątwa rodzi się na nowo”.
/ motto serii „Ju-on” /



UWAGA! TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOLIERY

W najstarszym japońskim dziele historiograficznym, „Kojiki” („Księga dawnych wydarzeń”) z 712 r., znajdziemy między innymi mit o stworzeniu świata i historię bogini Izanami, pierwotnej matki shinto, oraz jej brata oraz męża, boga Izanagiego (związki kazirodcze były na porządku dziennym między bogami i bóstwami). Izanami urodziła wiele bogów, w tym boga ognia Kagu Tsuchi, który stał się przyczyną jej śmierci. Bogini musiała opuścić ziemski świat i udać się do podziemnej krainy zmarłych, Yomi, ale niepocieszony Izanagi powędrował za małżonką. Małżonkowie spotkali się u wrót krainy. Bogini poprosiła Izanagiego by zaczekał tam na nią, aż ona wyjedna u bóstw śmierci zgodę na opuszczenie ich królestwa. Małżonek zaniepokojony przedłużającą się nieobecnością Izanami zapalił pochodnię, mimo iż bogini ostrzegła go, by nie czynił tego pod żadnym pozorem. W rozświetlonych ciemnościach zobaczył gnijącego trupa Izanami. Przerażony Izanagi zaczął uciekać a w pogoń zanim wściekła Izanami wysłała ośmiu bogów piorunów i straszliwe monstra. Małżonek zdołał zbiec i zatarasować wejście do świata podziemnego wielkim głazem, którego nawet tysiąc ludzi nie było w stanie przesunąć. Od tej pory boskie rodzeństwo i boscy małżonkowie już nigdy więcej się nie zobaczyli. A Izanami z Matki Bogów stała się duchem destrukcji i śmierci. Uważa się ją także za protoplastkę mściwych duchów, znanych w japońskim folklorze jako onryō.

piątek, 14 lutego 2014

THE GHOST CAT OF OTAMA POND (Kaibyô Otama-ga-ike, Japonia, 1960)



 The Ghost Cat of Otama Pond (1960) on IMDb

O co chodzi?

Tadahiko i Keiko są młodą parą, która w drodze do domu rodziców gubi drogę w odludnej, bagiennej okolicy. Aby wydostać się z pułapki podążają za czarnym kotem, który doprowadza ich do opuszczonej posiadłości. Postanawiają przeczekać w niej noc. Wycieńczona Keiko zasypia. Gdy się budzi nie ma obok niej Tadahiko, za to w jednym z pokoi dostrzega przerażającą staruchę, która w tajemniczy sposób opętuje Keiko. Dziewczyna traci przytomność. Zaniepokojony Tadahiko wzywa na pomoc lekarza, który jest także buddyjskim egzorcystą. Szybko orientuje się, że niedyspozycja Keiko jest wynikiem klątwy i zaczyna opowiadać o dawnych lokatorach zamieszkujących to miejsce. Bohaterami tej historii jest dwoje młodych ludzi: Yachimaru i jego ukochana Kozasa. Oboje bardzo się kochają, ale ich rody od pokoleń są ze sobą zwaśnione. Gdy Yachimaru wyjeżdża do Edo, Gensai, ojciec Kozasy przystępuje do swego zbrodniczego planu. Morduje rodzinę swego rywala, a siostrę Yachimaru, Akino oddaje w ręce miejscowego sędziego. Wydaje się, że popełniono zbrodnię doskonałą, ale ofiary morderców nie zapominają wyrządzonej krzywdy. Za sprawą ulubionego kota rodziny Yachimaru, Tamy odradzają się pod postacią żądnych zemsty duchów.

sobota, 1 lutego 2014

NA KRÓTKO, czyli przegląd ostatnio obejrzanych filmów



Nowość na moim blogu. Treść tej nowinki zawiera się w powyższym tytule tego posta. Nie zawsze mam czas i ochotę rozpisywać się nad obejrzanymi filmami (zwłaszcza nad tymi, które mnie zawiodły), a i też - i rozumiem to doskonale - nie zawsze jest czas i ochota czytać moje zazwyczaj długie recenzje i jeszcze dłuższe artykuły.  Zatem "Na krótko" to chyba rozsądny kompromis pomiędzy mną a czytelnikami blogu. Gdy więc uzbieram z kilka azjatyckich tytułów na posta, to z pewnością pojawi się on w cyklu, którego inaugurację tym dzisiejszym wypisem rozpocząłem. Jest też jeszcze jedna zasada, której będę się trzymał: opisuje czy raczej komentuje w tym cyklu filmy obejrzane premierowo, nawet jeśli nie będą one najnowsze.
I to chyba tyle wyjaśnień

niedziela, 26 stycznia 2014

REAL (Riaru: Kanzen naru kubinagaryû no hi, Japonia, 2013)



Real (2013) on IMDb


O co chodzi?

Atsumi jest cenioną autorką mang i wiedzie szczęśliwe życie u boku swego narzeczonego, Koichiego. Młodzi planują wzajemną przyszłość, lecz niespodziewanie, z niewiadomych powodów, Atsumi popełnia samobójstwo. Nie odbiera sobie życia, ale zapada w śpiączkę. Koichi godzi się wystąpić w roli królika doświadczalnego i z pomocą eksperymentalnej techniki przeniknąć do umysłu Atsumi, aby dopomóc w przebudzeniu świadomości narzeczonej i przy okazji poznać motywy jej dramatycznego czynu.  Okazuje się to nie takie łatwe. Uwięziona w podświadomości Atsumi nie opuszcza swojej pracowni, pogrąża się w pracy nad kolejną mangą. Być może odnalezienie rysunku z dzieciństwa przedstawiającego przedpotopowego gada, plejozaura pomoże powrócić Atsumi do realnego świata. Koichci rozpoczyna poszukiwania malunku, jednocześnie coraz częściej nawiedzają go zmaterializowane, makabryczne wizje postaci z pełnych grozy mang Atsumi. Czy to aby na pewno tylko efekt uboczny eksperymentalnej techniki? 

poniedziałek, 30 grudnia 2013

APOKALIPSA SAMOTNOŚCI - PULSE Kiyoshiego Kurosawy ( Cz.II )





Tak naprawdę duchy i ludzie są tacy sami, nie ważne czy są martwi czy żywi.
/cytat z filmu /

  
Film Kurosawy zaliczany jest nieco na wyrost do techno-horrorów spod znaku „The Ring-Krąg” Hideo Nakaty, czy też „Nieodebranego połączenia” Takashiego Miike. Przypomnijmy, że w wymienionych filmach istoty nadprzyrodzone wykorzystywały technologię (telewizor, kasetę wideo, telefon komórkowy) jako sposób na ingerencję w świat materialny a także jako narzędzie zemsty.  W „Pulsie” komputer jest co prawda wykorzystywany przez duchy w formie „bramy” umożliwiającej im przedostanie się do wymiaru ziemskiego, lecz żaden z nich nie pragnie się mścić. Ich obecność generuje kilka niesamowitych, przerażających scen - to prawda.  White określa „Puls” nawet mianem najstraszniejszego horroru w dorobku Kurosawy (1) a David Kalat, autor monografii poświęconej zjawisku J-horroru, w humorystycznym tonie stwierdza: „Obejrzysz raz a już nigdy nie będziesz w stanie spojrzeć na zwykłą tłustą plamę nie doznawszy koszmarów”(2) (aluzja do plam pozostawianych na ścianach przez zmarłych bohaterów). Lecz mimo obecności duchów i grozy, „Puls” nie jest techno-horrorem w znaczeniu jaki można by przepisać obrazom Nakaty, Miike, czy wielu innych reżyserów. Autorzy „The Midnight Eye Guide to New Japanese Cinema” słusznie podkreślają, że Kurosawa „nie karmi” widzów strachem przed technologią, lecz wskazuje na niebezpieczny kierunek, w którym ona zmierza, negatywnie wpływając na jednostkę i społeczeństwo(3).

niedziela, 22 grudnia 2013

APOKALIPSA SAMOTNOŚCI - PULSE Kiyoshiego Kurosawy ( Cz. I.)



() choć może i żyjemy w obszarach fizycznie zatłoczonych, egzystencjalnie często znajdujemy się samotni i zagubieni w pustej przestrzeni.

/Kiyoshi Kurosawa, wywiad dla 
„Outlaw of Masters Japanese Cinema” Chris D./



Samotny statek wtopiony w bezkres morza. Oto jedno z pierwszych ujęć, otwierające jeden z najbardziej niezwykłych filmów grozy w dziejach gatunku - „Puls” (2001) Kiyoshiego Kurosawy. Sfilmowane z helikoptera, z ogromnej wysokości ujęcie towarowego statku przemierzającego pustkę oceanu w nieznanym celu i kierunku jest obrazem-mottem historii przedstawionej w filmie japońskiego reżysera. Ujęcie otoczonego przez ogrom wody statku konotuje bowiem skojarzenia z z zagubieniem, osamotnieniem, pustką – które w późniejszej narracji stanowić będą dominujące motywy, znajdując niezwykle przejmujące i wnikliwe rozwinięcie zarówno na poziomie fabuły, jak też specyficznego stylu. Warto jednak zaznaczyć na początku, że postrzeganie „Pulsu” jedynie przez temat wyobcowania, zaniku międzyludzkich relacji, czy też niemożność porozumienia, jest mimo wszystko zubożeniem głębi obrazu twórcy „Kuracji” (1997). Niemniej w tej analizie to właśnie na problematyce wielkiejmiejskiej samotności i alienującej roli technologii w życiu mieszkańców wielkich metropolii skupię swą uwagę. Wybieram tę tematykę w bogatym w poruszane kwestie filmie Japończyka, także z tej przyczyny, że to właśnie ona czyni obraz Kurosawy czymś więcej niż jeszcze jedną opowiastką o duchach w J-horrorowym stylu. Smutek „Pulsu” nie przybiera formy przygnębienia, jak w innych zanalizowanych przeze mnie w dziale „Kino boli” filmach, ale wydaje się, że choć jest mniej dobitny, to drąży równie głęboko a może nawet głębiej. Opowiada o doświadczeniu samotności, które w mniejszym lub większym stopniu jest udziałem każdego z nas.

niedziela, 8 grudnia 2013

ILLUSION OF BLOOD (Yotsuya Kaidan, Japonia, 1965)


Yotsuya kaidan (1965) on IMDb


O co chodzi?

Oiwa jest żoną zubożałego samuraja, Iyemona - ronina, który by zarobić na rodzinę i siebie trudni się wyrabianiem parasolek. Interes idzie słabo, na dodatek ojciec Oiwy również bezpański samuraj, zmusza Oiwę i jej siostrę Osode do prostytuowania się. Iyemon jest przeciwny takiemu traktowaniu jego żony. Gdy teść jeszcze oskarża go o kradzież pieniędzy, porywczy Iyemon dobywa katany i zabija ojca Oiwy. Tymczasem służący Iyemona, Naousuke, dybiący na cnotę Osode zabija jej narzeczonego. Wspólnie, by oddalić od siebie podejrzenia, podrzucają trupy do domu teścia, pozorując brutalne, podwójne morderstwo. Naosuke zbliża się do Osode, bo przyrzeka pomścić śmierć jej ojca i narzeczonego. Iyemon sprowadza do domu Oiwę, ale marzy mu się służba u potężnego daimyo a nie niańczenie żony i dziecka oraz zajmowanie się tak niegodnym samuraja zajęciem jak wyrabianie papierowych parasolek. Gdy jeden z miejscowych samurajów pragnie oddać rękę swej córki Iyemonowi i na dodatek zarekomendować go na dworze pana, ten czuje, że losu się do niego uśmiechnął. Na przeszkodzie stoi jednak żona Oiwa. Wraz z przyszłym teściem i jego kochanką oraz za wiedzą Naosuke Iyemon podaje cierpiącej z powodu słabego zdrowia Oiwie „lekarstwo”. W istocie jest to trucizna straszliwie oszpecająca twarz. Tak straszliwie, że gdy Iyemon spotyka małżonkę, przerażony wbija jej miecz w serce. Zabija także Koheia, pomocnika masażysty. Oba ciała przybija do drzwi i wyrzuca do rzeki, w okolicy zaś rozpowiada, że Oiwa uciekła razem z Koheiem. Gdy nic już nie stoi na drodze śmiałych planów Iyemona, duch okrutnie zamordowanej żony powraca zza światów upominając się o sprawiedliwość.