Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SATOSHI KON. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą SATOSHI KON. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2012

TOKYO GODFATHERS (Tokyo Godfathers, Japonia, 2003)




O co chodzi?

Tokio. Boże Narodzenie. Troje bezdomnych - alkoholik Gin, była drag queen, Hana oraz Miyuki, nastolatka, która uciekła z domu – na wysypisku śmieci znajduje porzuconego niemowlaka. Gin i Miyuki pragną powiadomić policję o nietypowym znalezisku i mieć sprawę „z głowy”, lecz w Hana odzywa się kobieca, a właściwie matczyna natura. Nakłania zatem towarzyszy niedoli do zaopiekowania się dzieckiem, aż do czasu znalezienia rodziców. I tak rozpoczyna się przygoda, która raz na zawsze zmieni życie trojga bohaterów i w którą wplątana będzie Yakuza, siły nadprzyrodzone i liczne cudowne zbiegi okoliczności.

Dał nam przykład Charlie Chaplin

W powszechnej opinii „Tokyo Godfathers” („Rodzice chrzestni z Tokio”) Satoshi Kona i Shôgo Furuyi pozostaje w cieniu pozostałych dokonań tego pierwszego. Zupełnie niesłusznie. Bo choć to obraz znacznie mniej porywający niż „Perfect Blue” czy „Papryka”, podobnie jak one zadziwia artystyczną konsekwencją i perfekcją wykonania. „Tokyo Godfatheres” to po prostu inny rodzaj propozycji japońskiego mistrza animacji.

piątek, 14 września 2012

PAPRIKA (Papurika, Japonia, 2006)




Krótkie wyjaśnienie:
24 sierpnia 2010 w wieku ledwie 46 lat zmarł wybitny artysta japoński, Satoshi Kon, twórca niezapomnianych anime „Perfect Blue”, „Paprika” czy „Millennium Actress”. Niedawno minęła druga rocznica śmierci artysty, to całkiem dobra okazja by przypomnieć jego wybitne filmy, które wciąż oszałamiają realizacją, nieskończonym bogactwem wizualnych pomysłów i głębią poruszanej tematyki. To dzięki filmom Kona na dobre zainteresowałem się anime i to też rzecz jasna, jest dobry powód, by przypomnieć zdecydowanie zbyt skromną twórczość Satoshi Kona. Recenzje, które będę prezentował w najbliższych tygodniach pierwotnie pojawiły się na stronie www.azjamania.pl. Uważam, że są na tyle dobre by je zaprezentować szerszemu gronu.
Sylwetkę artysty znajdziecie na końcu recenzji
  
O co chodzi?

Bliżej nieokreślona przyszłość. Profesor Shima i dr Atsuko Chiba, za sprawą wynalazku genialnego Tokity Koshisaku, dokonują milowego kroku w dziejach psychiatrii. Niewielkie urządzenie, zwane DC Mini, pozwala nie tylko rejestrować sny, ale ingerować w ich przebieg. Dzięki tej możliwości można pomagać ludziom cierpiącym na różne psychiczne schorzenia. Sen to przecież projekcja podświadomości, a to właśnie w niej szukać należy pierwotnych przyczyn różnorakich psychicznych zaburzeń. Kwestia, czy terapeuta ma prawo ingerować w sferę tak intymną jak sen pacjenta wydaje się, wobec wagi odkrycia, sprawą drugorzędną. Ale wkrótce okazuje się, że moralne konsekwencje igrania z ludzką naturą, nie będą jedynym problemem, przed którym stanie dr Chiba, Tokita, profesor Shima i jeden z pierwszych testowych pacjentów, detektyw Kogawa. Ktoś bowiem ukradł trzy egzemplarze DC Mini i z ich pomocą zaczyna wszczepiać sny obcych ludzi w umysły naukowców ze zespołu dr Chiby. Zaatakowane osoby popadają w kompletną paranoję, traktując senne majaki, jak najprawdziwszą rzeczywistość. Ale tajemniczy sprawca nie poprzestaje tylko na dr Chibie i jej pracownikach. Wkrótce sny zaczynają najdosłowniej wychodzić na ulicę zagrażając istnieniu realnego świata. Cała nadzieja w Papryce, detektywie snu, a prywatnie alter ego dr Chiby.

czwartek, 26 sierpnia 2010

SATOSHI KON NIE ŻYJE


Szokująca wiadomość! 24 sierpnia portal Twitchfilm.net zamieścił potwierdzoną informację, że zmarł jeden z najwybitniejszych twórców japońskiej animacji, Satoshi Kon. Miał w swym dorobku ledwie cztery filmy oraz jeden 13-odcinkowy serial, ale każdy z tych utworów był wielkim artystycznym wydarzeniem. "Perfect Blue", "Millennium Actress", "Tokyo Godfathers", "Paprika" a także wyjątkowy serial anime "Paranoia Agent" odznaczały się niepowtarzalnym autorskim stylem, niesamowitą atmosferą, balansującą na granic snu, jawy, wspomnienia i zawsze głęboko, filozoficzną treścią. Widziałem wszystkie filmy Kona i do tej pory nie mogę uwierzyć, że mając ledwie 46 lat i będąc w środku pracy nad rewelacyjnie się zapowiadającym, następnym projektem, "The Dreaming Machine", nagle jego życie przerywa śmierć. Czy to ma sens?

Jak donosi serwis Anime News Network Satoshi Kon już 18 maja wiedział, że zostało mu mniej niż pół roku życia. Zbyt późno wykryto u niego złośliwego raka trzustki i nastąpiły przerzuty na kości. Satoshi Kon napisał na swojej stronie; "Z uczuciem wdzięczności za wszystko co dobre, odkładam moje pióro. Cóż, teraz was opuszczę." Satoshi Kon zmarł 24 sierpnia 2010 r. o godz. 6.20 rano..